Help
Home Just In Communities Forums Beta Readers Search
Cartoons » X-Men: Evolution »
Przygody Mary Sue
Author: Varedna PM
Jak sam tytuł wskazuje przygody największego koszmaru każdego czytelnika: Mary Sue. Zawiera także ich charakterystykę
Rated: Fiction K+ - Polish - Humor/Parody - Reviews: 8 - Updated: 03-06-10 - Published: 07-24-05
Larger Smaller Abc Abc Abc Full 3/4 1/2 Expand Tighten Light Dark

DISCLAIMER – Myślicie, że to moje? Nie, no serio? Niestety, nie w tym wcieleniu… Płacić też mi za to nie płacą, więc nie ma sensu nasyłać na mnie prawników :P

HA! Wbrew pozorom „pogłoski o mojej śmierci okazały się mocno przesadzone" – jak mawiał wielki pisarz. Mogłabym się w sumie wytłumaczyć, z tak długiej nieobecności, ale… powiedzmy sobie, że life is brutal and full of zasadzkas… Tyle

ROZDZIAŁ III

Mary-Sue Puszczalska

A oto i kolejna z gatunku, na pierwszy rzut okaz pozornie nieszkodliwa Mary, która już wkrótce okazuje się sypiać z co najmniej połową obsady serialu. Oczywiście, jej prawdziwa miłość jest WIELKA i tylko jedna… jak więc kończy z pozostałymi? A jakoś tak wyszło…. Oczywiście te „inne" związki trwają bardzo krótko, a złamane męskie serca nikogo nie obchodzą… W końcu ona kocha XXX. A i oczywiście autorka obiecuje, że „romans" będzie się rozwijał bardzo powoli… Czyli „zostaną parą" DOPIERO w drugim rozdziale… Miłość – zwykle któryś z „Bad boy'sów": Logan lub Remy. Enjoy jeśli potraficie…

Przypominam, że beznadziejny (pełen patosu, powtórzeń, dziwacznych synonimów i bezsensownych zwrotów akcji) styl jest zupełnie zamierzony, gdyż w takich to fickach zwykle występują M.S. Ja tylko chwilami ubarwiam co nieco celem lepszego efektu parodii. A i tak do niektórych mistrzów to i tak mi bardzo daleko…

W pewien mroźny, poniedziałkowy dzień …

Logan pędził na swym motorze poprzez pustą autostradę. Czuł uderzenia wiatru na twarzy i wiatr we włosach. Czuł się… wolny! Dlatego uwielbiał szybką jazdę na motocyklu. Nic nie mogło się równać z tym uczuciem. Kiedy tak pędził w nieznane czuł się … czuł się prawie… szczęśliwy. Coś jednak nie dawało spokoju jego wyczulonym zmysłom. Coś było nie tak, jak powinno. Przeszkadzało, drażniło… Zapach! Zapach, którego na pewno nie powinno tu być . Jego odwieczny wróg! Sabretooth! Czyżby jednak znów został oszukany? List, który dostał kilka dni temu od byłego pracownika H.Y.D.R.A, który mógł mu wyjawić kilka sekretów z jego tajemniczej przeszłości okazał się nic niewartym świstkiem papieru spreparowanym przez tego złoczyńcę?

FLASHBACK

Tuż po śniadaniu w jadalni Instytutu Xaviera dla Uzdolnionej Młodzieży w Bayville.

Nagle słychać charakterystyczne BAMF a w powietrzu unosi się zapach siarki. To tutejszy dowcipniś Kurt Wagner właśnie użył swojej mocy teleportacji. W ręku trzymał stos białych kopert

„POoooooczta!" Krzyknął ile sil w płucach i zabrał się do rozdawania listów. Kiedy uporał się już z kilkoma kartkami urodzinowymi dla Amary, stosami rachunków i reklam w ręku pozostała mu już tylko brudna, pomięta koperta bez adresu zwrotnego. Adresat: WEPON X mógł oznaczać tylko jednego człowieka…

„Dawaj to , Elfie!" Powiedział Logan wyrywają c kopertę z rąk pluszowego X-mena i zaczął czytać

Wiem kim jesteś. Znam twoją przeszłość. Wiem kto i dlaczego uczynił twe życie tym, czym jest dzisiaj, a także dlaczego zbito twoją ukochaną, której nie pamiętasz. Chcesz się dowiedzieć więcej? [zadzwoń pod 0 700 wróżka Angelika?] Spotkaj się ze mną w opuszczonej rzeźni za miastem, podczas pierwszej pełni księżyca po otrzymaniu tego listu. Będę czekał od południa do północy.

Z poważaniem

Anonim

P.S. Masz być sam. Nawet nie myśl o zabraniu ze sobą kogoś ze swoich przyjaciół, bo stanie im się krzywda. Miłego dnia.

P.S 2. Na znak, że nie żartuję załączam do listu tę oto fotografię

Logan potrząsnął kopertą i w jego dłoni znalazło się stare zdjęcie. Było ono pogięte i nadgryzione zębem czasu, ale dało się na nim zauważyć zarys ciemnej sylwetki na tle nocnego nieba. To rzeczywiści mógł być on… [Albo czterech Murzynów w ciemnym korytarzu].

„I co o tym myślisz Chuck?"

„Cóż Loganie, nie mogę Ci bronić spotkania z tym człowiekiem, jeśli naprawdę może on pomóc choć troszkę rozwiać tę mgłę spowijającą twoją przeszłość. Ale powinieneś być ostrożny. To może być pułapka!" [Serio? Niezła dedukcja jak na najpotężniejszego telepatę na świecie]

„Nie martw się o mnie Charles. Każdy, kto spróbuje stanąć na mojej drodze pokosztuje zimnej stali." Powiedział X-men z amnezją wyciągając swoje szpony z charakterystycznym SNIKT „Wyruszam natychmiast!" [Czyżby list dotarł szczęśliwie w dzień pełni?]

END OF FLASHBACK

Wyglądało na to, że Xavier się nie mylił. Logan natychmiast zjechał na pobocze i śladem zapachu wszedł do pobliskiego parku. [Tego przy autostradzie?]. Szablozęby już na niego czekał.

„Haha znów dałeś się nabrać na ten stary numer, kurduplu!"

„Szablozęby, ty śmieciu, mogłem się tego domyśleć" [Mogłeś] „Kto był na tej fotografii?"

„Pyro w kostiumie diabła na Halloween. Na szczęście Gambit to kiepski fotograf i zapomniał włączyć lampę"

„Zabije cię za to, bubku!"

„Nie, to w końcu ja zabiję ciebie! Dawaj!"

Z tymi słowami dwaj odwieczni wrogowie rzucili się na siebie i rozpoczęła się walka na śmierć i życie. Po serii morderczych ciosów i uników przewagę zaczął uzyskiwać Wolverin, niestety Sabre nie przestrzegał zasad Fair Play i zadał cios poniżej pasa. Tego Logan się nie spodziewał. Zawył z bólu i upadł na ziemię. Sabretooth już, już miał zadać leżącemu morderczy cios gdy nagle jego uszu dobiegł władczy głos:

„Zostaw go, ty zabójco! Zmierz się lepiej z kimś swojego rozmiaru!"

Zaskoczony Acolyta zdążył podnieść głowę tylko po to, by zobaczyć jak w jego kierunku biegnie piękna, ciemnowłosa dziewczyna. Dalej wszystko potoczyło się błyskawicznie. Tajemnicza bohaterka odbiła się od ziemi i wykonała potrójne salto, zakończone kopnięciem prosto między oczy. Następnie nastąpiła seria ciosów zadanych z niezwykłą siłą. Ostatecznie sprawę przesądził perfekcyjny kopniak z półobrotu. Całkowicie pokonany Szablozęby musiał ratować się ucieczką. [Ba! Mówimy o człowieku, któremu niestraszny byłby oddział komando, ale każdy drży przed potęgą MS!]

Tajemnicza nieznajoma zaś podeszła do Logana i pomogła mu wstać. Zaskoczony X-men spostrzegł, że jego ratowniczka jest bardzo młoda i niezwykle piękna.

„Dziękuję za pomoc. Uratowałaś mi życie."

„To drobiazg." Odpowiedziała „Muszę już iść."

„Zaczekaj! Kim jesteś? Jak masz na imię?"

„Przepraszam, ale mama zawsze mi powtarzała, że nie należy rozmawiać z obcymi. Poza tym spieszę się. Dowidzenia."

Logan długo jeszcze wpatrywał się w ślad za dziewczyną, która dawno już zniknęła z pola widzenia. Ciekawe, kim była? – zastanawiał się. Cóż teraz to nieważne. W końcu nigdy już jej nie spotka. [To jest właśnie obiecane „rozwijanie wątku romansowego powoli"]. No a skoro już wyruszył w trasę, równie dobrze może jednak trochę powęszyć. Może mimo wszystko uda mu się jakoś trafić na ślad swojej zaginionej przeszłości?

Wrócił do swojego Harley'a i ruszył w kierunku Kanady.

1234

Po kilku tygodniach bezowocnych poszukiwań Logan powrócił do Instytutu. Profesor natychmiast zawezwał go do swojego gabinetu i zakomunikował

„Loganie, musisz wiedzieć, że podczas Twojej nieobecności przybyła nam nowa rekrutka. Ma na imię Kyra, co po grecku oznacza damę [Hę? Czy aby na pewno Logan MUSI wiedzieć to wszystko?] Na początek przydzieliłem ją do Młodych Rekrutów, ale ponieważ jest od nich dużo starsza postanowiłem awansować ją do starszej drużyny. Jutro z rana będziecie mieli indywidualny trening, zaraz po sesji z młodszą grupą. Przydzieliłem jej pokój zaraz obok twojego."

„E-e… jasne, Chuck"

„To, jak ci minęła podróż?"

1234

Nazajutrz…

Wolverine rozpoczął dzień od swojego ulubionego zajęcia, dręczenia młodych rekrutów [Popołudniami w ramach relaksu wyrywa muszkom skrzydełka]. Od razu zauważył, że od jego ostatniej bytności w Instytucie w grupie narosło pewne… napięcie

„ Udław się tym Drake!" – Krzyknął Alex Summers strzelając do lodowatego X-mena swoimi promieniami [od kiedy to on oficjalnie jest w drużynie – jak zwykle ani słowa wyjaśnienia]

„Trzeba czegoś więcej by powalić niepokonanego Icemana!" – Stwierdził Bobbster uchylając się przed ciosem [Co? Jakim ciosem?] - „Co powiesz na małe ochłodzenia atmosfery?" – Z tymi słowy, używając swej niezwykłej mocy mutanta wytworzył kilka lodowych kul, które natychmiast poleciały w stronę Havoka

„Ha, tylko na tyle cię stać? Nic dziwnego, że Kyra woli mnie od ciebie. Jesteś takim nieudacznikiem!" Krzyknął zaatakowany, ale Bobby nie pozostał mu dłużny.

„Tak ci się wydaje, zazdrośniku! Ale jeśli woli ciebie, to czemu to mnie ściskała na meczu!"

„Ty gnojku!" - Po tych słowach nastąpiła kolejna wymiana ciosów pomiędzy walczącymi, kiedy niespodziewanie do walki włączył się Sunspot:

„Obaj możecie iść się walić! Kyra jest moją dziewczyną!"

„Chyba śnisz lalusiu!"

„Czyżby? To czemu wczoraj powiedziała mi, że jestem kimś naprawdę wyjątkowym?"

„Zabiję cię , gównojadzie!" [?]

Logan nie mogąc już patrzeć na szarpaninę trójki nastolatków, postanowił interweniować [Czemu dopiero teraz?]

„Wy troje macie się uspokoić natychmiast!" Krzyknął „Czy ktoś mi może wreszcie wyjaśnić, o co ty do diabła chodzi?"

„ Do tej dwójki idiotów nie dociera po prostu, że Kyra jest moją dziewczyną" Objaśnił prędziutko Roberto

„Co? Pomarzyć to ty sobie możesz! Ona jest moja!" Zaczął od nowa Iceman

„A właśnie, że moja!" Zaperzył się Havok

Chłopcy znów mieli rzucić się na siebie, ale tym razem Logan do tego nie dopuścił. Wyznaczył wszystkim kary (indywidualne treningi z nim + dyżury przy obieraniu ziemniaków) i zakończył sesję. Następny w jego grafiku był indywidualny trening ze sprawczynią całego tego zamieszania. To może być bardzo ciekawe. – Pomyślał [Why? Co go niby obchodzą rozterki sercowe młodych rekrutów?].

1234

Kiedy drzwi do Sali Walk się otworzyły weszła przez nie młoda, na oko 17-letnia dziewczyna. Była bardzo piękna, wysoka, zgrabna, o czarnych prostych włosach z białymi pasemkami przy twarzy [bo to taaaaaaaaaaaaaaaakie oryginalne!] i czarnych oczach. Ubrana była w czarny obcisły kostium z żółtym „X"na lewej piersi. Wolverine zauważył też, że ma 3 kolczyki w jednym uchu (w drugim tylko jeden), kolczyk w języku i ciemny makijaż.

Nic dziwnego, że zawróciła im w głowach. Pomyślał [I co jeszcze?]. Było w niej również coś znajomego, ale nie potrafił określić co…

„A więc, to ty jesteś Kyra" – Powiedział – „Mnie nazywają Logan i jestem twoim największym koszmarem"

„Czyżby?" – Zapytała kpiąco – „Mam się bać?"

„Powinnaś. Wszyscy inni się boją"

„ Ale ja nie jestem jak wszyscy!" Odparła bezczelnie patrząc mu prosto w oczy [Oł je! Rebelia!]

„Co do tego, zaraz się przekonamy. Jakie masz moce i jak cię nazywają?"

„Mój pseudonim to Princess Powerful" [Boże! Nie pokazuj się lepiej na oczy małej Molly Hayes] „Posiadam super siłę, podwyższoną szybkość i zręczność a także telepatię. Potrafię też latać na dystanse poniżej 30 km w jedną stronę. Całe życie trenowałam też sztuki walki".

„Imponujące." Stwierdził „Zaraz się przekonamy, czy pomoże ci to w walce jeden na jednego" – Z tymi słowami rzucił Kyrze kij do walki. Sam chwycił za drugi i błyskawicznie zadał pierwszy cios. Dziewczyna jednak bez większego problemu go odparowała. „Nieźle sobie radzisz." Pochwalił. „Myślisz, że długo tak wytrzymasz?"

„Dopóki cię nie pokonam" Odparła z aroganckim uśmiechem.

„Jesteś bardzo pewna siebie"

„Mam powody. W końcu przy naszym ostatnim spotkaniu uratowałam ci życie"

O Boże, to ona! – Pomyślał Logan [Alleluja! Minęła mu pomroczność jasna!] Głośno zaś powiedział:

„Co robiłaś tam wtedy, w parku?" Cios, unik, cios.

„Wyszłam na spacer. Zobaczyłam że nie masz szans z tamtym wielkoludem, a nie lubię kiedy więksi wyżywają się na mniejszych. Mam tak od dziecka." Cios, unik, cios

„A dlaczego, nie zostałaś?"

„Bo spieszyłam się na spotkanie z waszym Profesorem." Cios, unik, cios. [Mogłaś chociaż wezwać karetkę, przecież nie wiedziałaś, ze Logan ma zdolności regeneracyjne… :P]

„Dobrze, zostawmy to. Może mi powiesz dlaczego siejesz zamęt wśród młodszych uczniów?" Odrzucają kije i zaczynają lać się na gołe pięści.

„Zupełnie nie wiem, o czym mówisz." Cios, unik, cios.

„Czyżby? Więc może wyjaśnisz mi, dlaczego trzech na raz twierdzi, że jesteś ich dziewczyną?" Cios, unik, cios.

„Oh, chłopcy są nieco nadpobudliwi i mogli opatrznie zrozumieć niektóre moje zachowania." Cios, unik, cios, trochę dyszenia i sapania.

„Na przykład?"

„Z Alexem nic mnie nie łączy. Poprosiłam go tylko i kilka lekcji surfowania. Wbrew pozorom, to bardzo kontaktowy sport, wiesz? [Surfing? Poza tym, podobno jest zima. Gdzie on jej uczył tego surfingu? Na basenie?] Owszem spotkaliśmy się przez parę dni, niekompletnie ubrani i była przy tym kupa śmiechu, ale to jeszcze nie czyni nas parą. Ten pocałunek to była pomyłka…" Cios, unik, cios, trochę dyszenia i sapania.

„A jednak się całowaliście!" Wykrzyknął. Sam nie wiedział, dlaczego tak bardzo wzburzyła go ta informacja. Cios, unik, cios, trochę dyszenia i sapania.

„To pomyłka! On zanurkował. Długo nie wypływał. Jak już się wynurzył, bałam się, że coś mu się stało i chciałam zrobić usta-usta. Samo wyszło!" Cios, unik, cios, trochę dyszenia i sapania.

„A Sunspot? Podobno powiedziałaś mu, że jest dla ciebie kimś wyjątkowym." Cios, unik, cios, trochę dyszenia i sapania.

„Bo jest! Ale on to opatrznie zrozumiał! Owszem wyszliśmy razem do kina i trzymaliśmy się za ręce, ale to dlatego, że on tak bardzo przypomina mi mojego młodszego brata. Dlatego jest dla mnie taki wyjątkowy. Zawsze trzymaliśmy się z bratem za ręce oglądając filmy!" Cios, unik, cios, trochę dyszenia i sapania.

„A Bobster?"

„Oh zupełnie nie rozumiem, o co mu chodzi! Oglądaliśmy razem mecz w telewizji, ponieważ lubimy tę samą drużynę koszykówki. Za każdym razem, kiedy zdobyliśmy punkt padaliśmy sobie w ramiona i… i może z emocji ucałowałam go na koniec, ale ja zawsze reaguję tak żywiołowo! Nic nie mogę na to poradzić!" Przechodzą do walki w zwarciu.

„I to ma być wyjaśnienie?" Warknął.

„To były finały!"

„Aha… I na pewno nic cię z nimi nie łączy?" Zapytał przyciskając ją do ściany.

„No coś ty! Oni… wszyscy są …dla mnie za młodzi" Krzyknęła zdyszana „A… tak poza tym… to… ja już kocham kogoś innego…" Ostatnią część zdania wyszeptała cichutko, skromnie spuszczając wzrok, ale Logan i tak usłyszał.

„Kogo?" Zapytał wbrew sobie.

„Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?"

Ich oczy spotkały się. Logan czuł jej sprężyste ciało przyciśnięte do swojego i nie mógł się dłużej opierać … Ich usta spotkały się w namiętnym pocałunku prawdziwej miłości. [Łup! Łup! Łup! To odgłos walenia głową o biurko! I to by było na tyle, jeśli chodzi o rozsądne rozwijanie wątku romansowego!].

1234

Wieczorem Kyra cichutko wsunęła się do pokoju swojego nowego chłopaka:

„Logan, mam do ciebie wielką prośbę…"

„O co chodzi, żabciu?"

„Bo wiesz, jutro w liceum w Bayville jest dyskoteka i ja za bardzo nie mam z kim iść…"

„Co?" [Co?]

„No bo wiesz… nie chcę zapraszać żadnego z młodych rekrutów, żeby żaden znów sobie czegoś nie pomyślał… a wszyscy ze starszej grupy są już zajęci i…"

„Nawet mowy nie ma!"

„Ale Pysiaczku… Zrób to dla mnie…" Patrzy na niego oczkami zbitego spaniela

„No dobra… ale tylko po to, żeby młodzi znów się nie kłócili." [O! Mój! Boże!]

„Dziękuję ci skarbie!" Pisnęła uradowana dziewczyna, całując Logana w usta. „Dobranoc mój słodki".

1234

Następnego wieczora w sali gimnastycznej liceum w Bayville

Na początku Logan czuł się tu kompletnie nieswojo. Sam pośród bandy nastolatków. W końcu Kyrze jednak udało się wyciągnąć go na parkiet. Ona sama miała muzykę we krwi i poruszała się z wielką gracją, zwracając swoim tańcem uwagę wszystkich chłopców. Wolverine z początku kompletnie sztywny, zachęcony przez dziewczynę szybko złapał rytm i na parkiecie nikt nie mógł im dorównać . [Oh je bejbe! Logan w dyskotece! Sombody call 911! Shorty's fire burning on the dance floor ułoo!]. A kiedy nadszedł czas na „wolniaki" Princess przytuliła się mocno do niego i wyszeptała:

„Wiesz… nie mówiłam ci tego wcześniej, ale… dziś są moje 18 urodziny…"

„Co ty mówisz?"

„Chodź, wymknijmy się stąd, a pokażę ci co chciałbym dostać na prezent…"

„Mrau!"

[Będę musiała autorce wysłać rachunek za psychoterapeutę!]

1234

Romans Kyry i Logana kwitł. Następnego dnia mutantka przeprowadziła się do pokoju ukochanego, w końcu była pełnoletnia! [Ale nadal pozostawała tylko licealistką w związku ze swoim nauczycielem! Gdzie jest Profesor? Gdzie rodzice? Dlaczego nie protestują?]. Po miesiącu zaczęli planować ślub. Niestety ich szczęściu nie dane było trwać, ponieważ Wolverin otrzymał kolejny anonim:

OD: Prezes H.Y.D.R.A. sp. Z.o.o

DO: Wepon X

Mamy zaszczyt zaprosić pana na zjazd kombatantów naszej zacnej organizacji, który odbędzie się 3 dnia, 2 miesiąca bieżącego roku, w byłej opuszczonej bazie wojskowej 20 km na północny zachód od Vancouver. W programie przewidziano liczne atrakcje: bankiet, spotkanie ze starymi kolegami z pola bitwy, a także na specjalne życzenie przywracanie utraconych wspomnień. Serdecznie Zapraszamy.

P.S. Osób towarzyszących nie przewiduje się

„Logan, nie jedź proszę! To może być pułapka."

„Kyra, słońce mojego życia, muszę. Nie mogę rozpocząć przyszłości z tobą nie poznawszy uprzednio swojej przeszłości." [Słońce mojego życia?]

„To przynajmniej weź mnie ze sobą!" Błagała.

„Wiesz, że nie mogę. To bardzo niebezpieczna misja. Lęk o ciebie nie pozwoliłby mi się należycie skupić. Rozpraszałabyś mnie tylko."

„Obiecaj, że wrócisz cały i zdrowy. I to szybko!"

„Obiecuję, moja miłości!" Po tym żarliwym oświadczeniu ich usta spotkały się w namiętnym pocałunku i Logan odjechał w kierunku Kanady.

1234

Minęły tygodnie, a on wciąż nie dawał znaku życia. W końcu do Instytutu przyszła paczka. Zawierała tylko jedną rzecz. Odciętą dłoń. Z adamentu…

1234

Pogrążona w czarnej rozpaczy po starcie ukochanego Kyra, nie mogąc znieść współczujących spojrzeń koleżanek z Instytutu oraz natrętnych propozycji „pocieszenia" ze strony kolegów postanowiła opuścić niegościnne już jej mury. Początkowo planowała powrót do domu rodzinnego, ale życie bywa nieprzewidywalne…

FLASHBACK

Spowita w żałobną czerń Kyra przechadzała się alejkami parku. Dlaczego tu przyszła? Przecież to tu po raz pierwszy spotkała miłość swojego życia – Logana… Z drugiej strony wybór wydawała się oczywisty. Xavier wysłał ją tego dnia do szkoły, twierdząc, że pomoże jej to oderwać się od ponurych myśli, któż jednak mógłby się skupić na polskim czy matematyce, gdy miłość jego życia odeszła na zawsze? [Zaraz, zaraz… jakim polskim? Autorka chyba troszkę popiętroliła kraje… Poza tym ile razy jeszcze będziemy musieli wysłuchać, że Wolverin był miłością jej życia?]. Wtem jej żałobne rozmyślania zostały przerwane przez czyjś głos:

„Cześćmała!Cotam?Cośtakaponura?Umarłktoś,czyjak?" – To Pietro, alias Quicksilver, członek Bractwa wypatrzył Kyrę podczas swego codziennego joggingu.

„A, to ty Pietro! Zostaw mnie w spokoju proszę, nie jestem w nastroju do kłótni…" Powiedziała pociągając nosem.

„Hej!Aktotusiękłóci?Niepłaczproszę.Powiedz,cosięstało?" Poprosił czule. [WTF?]

„L…Logan…on…on…NIE ŻYJE!"

„OMójBoże,to straszne!Jaktosięstało?"

„Nikt nie wie nic pewnego..." Szlochała „A ja..ja nie widzę sensu dalszego istnienia bez niego…"

„Niepłacz,proszę.."

„Pietro, ja jestem niepocieszona!"

„Pozwól,żespróbujętemuzaradzić" – Z tymi słowami podniósł dziewczynę z ziemi , niczym pannę młodą i błyskawicznie zaniósł na ukrytą po drugiej stronie parku polankę. Było to miejsce niezwykle urokliwe. Rosły tu wielobarwne kwiaty, których aromat przyjemnie drażnił jej nozdrza. W pobliżu szemrał strumyczek, z którego wodę piła mała sarenka… [Zaraz, zaraz! Jakie kwiaty, jak sarenka? Przecież dopiero co był luty!]

„Jak tu pięknie!" Zachwyciła się dziewczyna .„Gdzie jesteśmy?"

„ęprzyjśćtusobie,." Zwierzył się chłopak.

„Oh… To miłe z twojej strony, ale obawiam się, że to za bardzo nie pomoże w mojej sytuacji…"

„BiednaKyra…Alewiesz,jadoskonalerozumiemcoczujesz…." (Tu Pietro opowiada jakąś rzewną historyjkę o Magneto lub Wandzie…)

„Oh Pietro, jak ty to zniosłeś? Wiesz, już poczułam się trochę lepiej. To naprawdę pomaga… Świadomość, że nie jest się samym na świecie…"

„Pozwól,żepomogęcijeszczebardziej." Z tymi słowami Quicksilver nachyla się nad ustami dziewczyny i całuje namiętnie. „."- Znów ją całuje.

„Oh Pietro… jakie to cudowne…." Szepcze dziewczyna „Ale czy to aby nie za szybko?"

„Kochanie,niebezpowodunazywająęszybko"

END OF FLASHBACK

Jeszcze tego samego dnia Princess Powerful spakowała swoje walizki i opuściła Instytut, aby zamieszkać ze swoim nowym chłopakiem w drewnianym domu Bractwa.

1234

Nocą…

„I co? To już?"

„Noprzecieżmówiłem,żejaWSZYSTKOrobięszybko."

„Ale… ja nic nie poczułam!"

„Acomnietoobchodzi?Mniebyłodobrze!"

„Pietro, ty nieczuły egoisto!"

„Zamknijsięidajmispać!Muszęjutrodobrzewyglądać.MamrandkęzBetsyBraddock!"

„Jak to, a co ze mną?"

„Coztobą?"

„Przecież mówiłeś, że mnie kochasz"

„." Powiedział Pietro odwracając się do niej plecami.

1234

Następnego dnia, gdy Gambit przyszedł przekazać Bractwu rozkazy Magneto, zastał w domu tylko piękną X-menkę zajętą opłakiwaniem swej kolejnej utraconej miłości. [Która trwała aż całe jedno popołudnie]

„Dlaczego płaczesz, cherie?" Zapytał.

Gdy Kyra skończyła opowiadać jaką to podłość wyrządził jej Pietro, Gambit aż zapłonął z gniewu

„Tak nie może być! Zawsze mówiłem, że to padalec, ale to nie może mu ujść na sucho! Tak nie traktuje się damy!" [Damy? Jakiej damy? Człowieku, damy się szanują!] „Już on mi za to zapłaci!"

„Nie… proszę, nie Remy…" Wyszeptała zrezygnowana dziewczyna „On nie jest tego wart. Zresztą… może na to zasłużyłam? Ostatecznie kto może się interesować taką dziewczyną jak ja?" [Otóż to właśnie]

„Ależ, nie wolno ci tak mówić, cherie!" Ostro zaprotestował Gambit „ Taka kobieta jak ty, jest warta wszystkiego, co najlepsze… Ja… Ja zupełnie nie rozumiem, co ty w ogóle widziałaś w tym smarkatym maminsynku. Nie powinnaś sobie zawracać nim głowy. Zamiast tego zwróci uwagę na mężczyznę, który jest tuż obok ciebie"

„Co, ty próbujesz mi powiedzieć, Remy?"

„Szsz cherie… Dość już słów. Słowa nic nie znaczą. Teraz niech przemówią czyny" I z tymi słowami zamknął jej usta namiętnym pocałunkiem.

„To… to takie… niespodziewane" Wyjąkała Kyra, gdy w końcu odsunęli się od siebie

„Kocham cię, chreie… Pokochałem cię już w pierwszej chwili, kiedy cię ujrzałem!"

„Oh Gambit!"

„Czy zamieszkasz ze mną w bazie Acolytes?"

„Ja… ja nie wiem, co mam o tym myśleć… To wszystko stało się tak nagle…"

„Wiec nie myśl, cherie. Czuj!" – Z tymi słowami pocałował ją po raz kolejny

„Tak Remy, zgadzam się!"

„To super, ale najpierw…"

Jeszcze tego popołudnia Gambit pomógł Kyrze w przeprowadzce. Kiedy Quicksilver wrócił do domu nie zastał ani swojej dziewczyny, ani jej rzeczy. Za to w łazience czekała go przykra niespodzianka – wszystkie jego zapasy super-trwałego żelu do włosów zostały zniszczone.

„Niiiiiiieeee! To nie może się tak skończyć!" Krzyknął. A następnie zapłakał, gdyż właśnie zdał sobie sprawę, że Kyra była jednak miłością jego życia, i że już nigdy nie spotka tak wspaniałej dziewczyny jak ona.

1234

Tymczasem nocą w bazie Acolytes

„Oh Gamit!"

„Oh Cherie!"

„Ah Gambit!"

„Ah Cherie!"

„Oah Gambit!"

„Oah Rogue!"

„Rogue?""

„Oupss!"

1234

I tak po raz kolejny Princess Powerful została sama. Okazało się bowiem, że Gambit tak naprawdę jest zakochany w Rogue, a z Kyrą związał się tylko dlatego, że ona też nosi ciemny makijaż i ma białe pasemka we włosach, przez co przypominała mu ukochaną. Kyra jednak wspaniałomyślnie wybaczyła mu tę „zdradę" wiedząc, że nic nie powinno stawać na drodze prawdziwej miłości. Co więcej dała nawet naszemu Romeo numer telefonu do bladoskórej. [Kocham to wyrażenie :P]

Niestety sama czuła się bardzo samotna.

„Dlaczego, ach dlaczego nie mogę sobie ułożyć z nikim życia?" Pytała samą siebie „Czyżbym była przeklęta?" [Raczej łatwa, kochanie.]

Usłyszał to Magneto, który również pozostawał pod wielkim urokiem niezwykłej mutantki i zaproponował jej, aby została królową u boku przyszłego władcy świata. Eric, choć co prawda dużo starszy wciąż pełen był młodzieńczego wigoru. Poza tym nie sposób było odmówić mu wspaniałej sylwetki, inteligencji, poczucia humoru, no i dawał jej poczucie stabilizacji… [Ano jo. Wypisz wymaluj Magneto] Już, już wydawało się, że oto w końcu znalazła mężczyznę, który może dać jej szczęście, ale niestety i tu wkrótce pojawiły się zgrzyty. Otóż, jego dzieci nie chciały zaakceptować nowej macochy! Kyra nie mogła się pogodzić z faktem, że Magneto miałby wybierać pomiędzy nią a swoimi dziećmi, postanowiła mu więc to ułatwić i pewnej nocy na zawsze opuściła tajną bazę Acolytes.

1234

Wkrótce w Bayville zagościła wiosna, a wraz z pierwszymi kwiatami i powracającymi ptakami powrócił także…

[Tataratatata!]

LOGAN!

Tak, Logan. Cały i zdrowy. Przy pomocy Cerebro natychmiast zlokalizował nowe miejsce pobytu Kyry - mały domek na przedmieściach Nowego Jorku. Bez zwłoki wskoczył na swojego Harleya i już po chwili pukał do jej wrót.

Kiedy drzwi się uchyliły Wolverine ujrzał swoją ukochaną piękniejszą niż zwykle.

„Lo..Logan?" Wyszeptała zszokowana mutantka. „Ale… Ale przecież ty nie żyjesz! Przysłali nam twoją rękę."

„To nie była moja ręka, tylko X23, która również pojechała na ten zjazd" [I nikt się nie pokapował, że ona coś mała jest?] „To znaczy ja też swoją straciłem…"

FLASHBACK

„Logan! Logan! Logan!" – Wiwatują rozentuzjazmowane (i kompletnie pijane) tłumy żołnierzy H.Y.D.R.A.

„Yeah!" Krzyczy Logan, zataczając się, gdyż jest w stanie totalnego upojenia alkoholowego [Jak skoro ma czynnik samoleczący – nie wyjaśniono. Prawdopodobnie łyknął na raz cysternę wódki] „I kto tak potrafi?" Zapytał wkładając prawą rękę do zbiornika z lawą .

END OF FLASHBACK

„… Ale mi odrosła. Tylko teraz nie mam w niej adamatium"

„Oh mój biedaku… To musiało być straszne. Torturowali cię?"

„No… tak jakby…"

„A jak zginęła X-23?"

„Eee można powiedzieć, że to był… nieszczęśliwy wypadek…"

FLASHBACK

„Phi! Myszlisz, sze jestesz taki moczny? (hik)" – X-23 również jest w stanie wyraźnie wskazującym na spożycie „Tak, to kaszty gupi potrafi! (hik) Ja si zaras pokaszę jak to robio prafsiwi meszyźni. (hik) „Chłopaki, dawaś hak !(hik)"

„Laura! Laura! Laura!"

„Ooo (hik) Więcz to tak mam na imię (hik) Nawet ładnie!" – Stwierdziła mutantka łapiąc ręką za podany jej hak, który następnie kazała zanurzyć cały w zbiorniku z lawą. Kiedy w końcu ktoś przypomniał sobie, że trzeba by ją chyba wyciągnąć z X-23 pozostała już tylko ręka…

Ale impreza musi trwać dalej…

END OF FLASHBACK

„Ale nie mówmy już o smutnych rzeczach. Najważniejsze, że w końcu udało mi się uciec [czyt. wytrzeźwieć] i powróciłem do ciebie!"

„Oh Logan!" Krzyknęła Kyra rzucając mu się w ramiona. Wtedy dopiero Wolverine zauważył liczne siniaki i otarcia na ciele swojej ukochanej. [Dopiero?]

„A to co jest? I czemu wokół ciebie unosi się zapach Sabretootha?" Zapytał.

„Eeee… To tylko… Bo widzisz, ja…"

„Z kim ty tam tak gadasz i przeciągi robisz, zołzo?" Dobiegło pytanie z głębi domu „Lepiej przynieś mi piwo kobieto!"

„Jak mogłaś się z nim związać?"

„Logan, miłości moja, to nie jest tak jak myślisz! Bo widzisz, ja byłam pewna, że nie żyjesz i… i czułam się tak samotna… A Victor mi pomógł i cóż… Jest taki owłosiony i pachnie prawie tak samo jak ty… Jak zamknęłam oczy to mogłam udawać, że to nie on jest ze mną…" [Oooohyda!]

„Oh, kochanie! Już cię nigdy nie opuszczę!" Zapewnił żarliwie Logan.

„Z kim ty tak gadasz głupia kobieto?" Zapytał Sabre wychodząc na ganek „To ty!"

„A ja! I zabiję cię za to, co zrobiłeś Kyrze!"

„HA! Możesz spróbować, kurduplu! Ta #$%^ dostała tylko to, na co zasłużyła!"

„Osz ty! Nikt nie będzie tak mówił o mojej dziewczynie!" Z tymi słowami obaj panowie rzucili się na siebie. Jednak z połączonymi siłami Wolverina i Princess Powerul Victor nie miał najmniejszych szans.

„Nieeeeeee! Nie zostawiaj mnie samego!" Krzyczał rozdzierająco w ślad za odjeżdżającym motocyklem „Kocham cię!" Chlipnął

1234

W Instytucie

„Logan, bo ja muszę ci jeszcze coś wyznać."

„Co takiego, kotuś?"

„Bo… bo ja jestem w ciąży."

„O ooo?"

„Ale, ale ja chyba wiem, kto jest ojcem dziecka…" [O…ooo! Ciekawe jak?]

„Taaak?"

„Ono jest twoje Logan. Czuję to!"

„Ano, skoro tak, to wszystko w porządku" Stwierdził Logan i wrócili do planowania ślubu

1234

Niestety na tydzień przed ceremonią, gdy Kyra wybrała się na spacer do parku, nagle zza krzaków wyskoczył żądny zemsty Victor Creed i zaatakował niespodziewającą się niczego mutantkę.

„Jeśli ja nie mogę cię mieć, nikt inny też nie będzie!" Z tymi słowami przebił ją swoimi pazurami i uciekł.

Kiedy mutanci odnaleźli jej ciało było już za późno na wszelki ratunek . Cały Instytut pogrążył się w żałobie. Podobnie Bractwo i Acolytes. Logan wyruszył w kolejną podróż, tym razem jednak szukając zemsty na Victorze.

„Cóż, nie pozostaje nam nic innego, jak tylko zorganizować pogrzeb." Westchnął Xavier

„Profesorze… A może by tak znowu do ogródka?" Zaproponowała nieśmiało Ororo „Od kiedy pochowaliśmy tam Amiko i Żanetkę pomidorki tak pięknie obrodziły…."

I tak, Kyra podzieliła los swoich poprzedniczek. Jednak ze względu na uczucia Logana w miejscu pochówku dodano również niewielką tablicę pamiątkową:

Tu spoczywa Kyra

Aka Princess Powerful

Będziemy ją wspominać za każdym razem, gdy zjemy pomidora"

THE END

Przeprowadzone badana genetyczne nie pozostawiły żadnych wątpliwości. Ojcem nienarodzonego dziecka Kyry był Jamie Madrox aka Multipleman. Lat 12

SUPEROKAZJA! Darmowe, imienne zaproszenia na następną imprezkę H.Y.D.R.A dla wszystkich czytelników, którzy zostawią swój komentarz! Tego nie można przegapić!

Review this Chapter
Share


Return to Top