Help
Home Just In Communities Forums Beta Readers Dictionary Search
: B s . A A A    : full 3/4 1/2   : E E   : Light Dark Books » Harry Potter » Dziedzic Blacków

Seshila
Author of 2 Stories

Rated: M - Polish - Adventure/Drama - Harry P. & Voldemort - Reviews: 5 - Published: 07-13-09 - id:5214402

Tytuł oryginału: „The Black Heir”

Autor: FirePhoenix8

Link do oryginału: .net/s/3762636/1/The_Black_Heir

Zgoda: jest

Beta: brak, choć by się przydała^^

Rozdział 1 - Odnalezienie ojca & plany na nowe życie

Harry Potter leżał na swoim małym łóżku w komórce pod schodami na Privet Drive 4. Łkanie wstrząsało całym jego ciałem i nadal czuł ból na plecach, gdzie jego wuj bił go pasem. Miał tylko dziesięć lat i już pytał się sam siebie ile jeszcze będzie w stanie wytrzymać.

Przyzwyczaił się do otrzymywana regularnego bicia, kiedy tylko jego wuj potrzebował odreagować stres, ale to co prawie się dziś stało pozostawiło go w strachu na to co nadejdzie. Nigdy wcześniej wuj Vernon nie dotykał go w ten sposób. Kiedy Ciotka Petunia i Dudley byli na zakupach, wuj pobił go za to, że za wolno przyniósł mu butelkę piwa. Po tym zaczął dotykać Harry'ego mówiąc, że powinien być dobrym chłopcem i zadowolić swojego wujka. Na szczęście gdy dopiero zaczynał, usłyszeli jak jego ciotka i kuzyn mieli zamiar wejść do domu. Wuj Vernon brutalnie wepchnął Harry'ego do komórki powiedział mu, że później skończą to co zaczęli.

Harry nie był głupim chłopcem. W szkole mógł się schować przed Dudley'em i jego przyjaciółmi w bibliotece wiedząc, że jest to ostatnie miejsce, do którego jego kuzyn wszedłby z własnej woli. Mógł spędzić cały czas na czytaniu książek. W swoich książkach uciekał od rzeczywistości i odnalazł osobliwe zaciekawienie w książkach naukowych, gdzie było wytłumaczonych wiele nadzwyczajnych rzeczy. Zawsze się zastanawiał jak rzeczy działają, dlaczego słońce wschodzi każdego dnia, jak elektryczność daje mu światło i zasila urządzenia, jak funkcjonuje jego ciało... Każdego dnia był ciekaw nowej rzeczy i mógł znaleźć odpowiedzi w książkach. Dawno temu się nauczył, by nie zadawać pytań swoim krewnym. Zaprzyjaźnił się z bibliotekarką i zawsze pozwalała mu zabrać kilka książek do domu, gdzie szybko chował je pod swoim łóżkiem. Był bardzo inteligentny, ale zawsze dbał o bycie miernym w szkole, ponieważ jeśli dostawał lepsze oceny od Dudley'a, dostawał większe lanie. Przyzwyczaił się do czytania każdej nocy i przenosił się wtedy do świata, który wydawał mu się magiczny.

'Magia' była słowem, którego nie można było wypowiadać w domu Dursley'ów. Nigdy nie rozumiał, dlaczego jego wuj robił się purpurowy z wściekłości, kiedy słowo to było wypowiedziane i dlaczego jego ciotka zaciskała wtedy usta, a jej oczy robiły się zimne. Nauczył się nigdy nie wspominać o rzeczach, które potrafił zrobić.

Od młodości wiedział, że pod wpływem stresu i wstrząsów emocjonalnych, mógł robić niewytłumaczalne rzeczy. Mógł zniknąć w jednym miejscu i pojawić się w innym, kiedy uciekał przed Dudley'em i jego kumplami; mógł stworzyć kulkę światła, która unosiła się w powietrzu; i mógł szybować w kierunku swojego łóżka, kiedy był wycieńczony z powodu braku jedzenia i utraty krwi. Na początku próbował znaleźć odpowiedzi na pytania dlaczego może robić te rzeczy, w swoich książkach, ale nigdy nie znalazł nawet słowa na ten temat.

Tylko w książkach o fantastyce, które opowiadają o magicznych światach i fantastycznych stworzeniach, znalazł wzmianki o tego typu rzeczach. Ale dawno temu przestał je czytać, ponieważ mogły mu dać fałszywe wrażenie, że należy do jednego z tych światów, że jest jednym z tych bohaterów. Więc ograniczył się do czytania tylko pożytecznych rzeczy.

Zajmował czas także ćwiczeniem swoich mocy i teraz mógł chociaż trochę lepiej je kontrolować. Mógł świadomie użyć ich kiedy tylko chciał. Nadal mógł zrobić tylko drugorzędne rzeczy, ale wierzył, że z czasem i dobrą praktyką będzie mu szło lepiej. Ale czym były jego specjalne zdolności? To nie mogła być magia. Jego wuj zawsze wrzeszczał, że magia nie istnieje. A on nauczył się nie sprzeczać z nim na ten temat.

Wiedział, że dzisjaj musi podjąć życiową decyzję. Może odejść lub zostać. Ale nie mógłby tutaj zostać. Jeśli by został, jego wuj próbowałby dotknąć go jeszcze raz i tym razem nikt by mu nie przeszkodził. Wiedział, że to nie jest normalne, żeby wujek próbował dotknąć swojego siostrzeńca w ten sposób. Nigdy nie widział swojego wuja dotykającego Dudley'a w taki sposób i oczywista groźba bólu, jeśli komuś powie, czysto oznajmiała, że to coś złego. Na szczęście, nie stało się nic oprócz tego, że jego wuj dziwnie głaskał jego włosy i dotykał jego pleców, ale to był jasne, że chciał więcej. Nie, pomyślał, nie może tutaj zostać. Jest traktowany jak służący, bity, głodzony, ubierany w ohydne ubrania; i teraz dostał obietnicę nowego rodzaju zagrożenia. Musi odejść. Usłyszał, że jego wujostwo jest w salonie i ogląda telewizję.

Harry skrzywił się z bólu, kiedy wstał z łóżka i wziął swój stary plecak. Włożył do niego kilka ubrań i swoich najbardziej interesujących książek. Udało mu się bezdźwięcznie otworzyć drzwi od komórki i wyszedł cicho do przedpokoju. Stał bezruchu, słuchając czy Dursley'owie coś usłyszeli, ale mógł usłyszeć tylko głosy z odbiornika telewizyjnego. Szybko podszedł do drzwi wejściowych i czekał dopóki nie usłyszy głośnych dźwięków z telewizora, aby mógł otworzyć drzwi. Jego szansa nadeszła kiedy usłyszał strzały karabinów maszynowych, i Harry szybko uciekł z domu.

Słońce właśnie zachodziło, kiedy biegł najszybciej jak tylko mógł. Czuł się zmęczony i wycieńczony, ale wiedział że nie może na razie się zatrzymać. Wreszcie dotarł do końca Privet Drive, gdzie był park, a za nim autostrada. Harry zatrzymał się aby złapać oddech i usiadł na poboczu drogi. Wiedział, że jego nieobecność nie będzie zauważona do jutra, bo skończył już wszystkie swoje zadania, więc miał czas pomyśleć o tym co zrobi. Teraz kiedy był tutaj, zastanawiał się czy zrobił dobrze. Ale nie mógł teraz wrócić. Jeśli jego wuj kiedykolwiek dorwie go w swoje łapy po jego ucieczce, to zostanie zbity dokładnie cal po calu. Teraz nie ma odwrotu.

Ale jak dziesięciolatek może przeżyć na ulicy? Gdzie znajdzie jedzenie i ochronę? Harry poczuł taką rozpacz, że nie mógł powstrzymać szlochów. Siedział tutaj, w zaczynającym się chłodzie wieczoru, i po raz kolejny w swoim życiu, życzył sobie kogoś kto by się o niego troszczył.

Harry przestraszył się kiedy coś mokrego dotykającego jego dłoń. Odwrócił się i poprawił popękane okulary, aby spojrzeć na dużego czarnego psa, który trącał jego rękę pyskiem. Nigdy nie widział tego psa w sąsiedztwie, wyglądał chudo i był brudny.

„A ty kim jesteś? Nigdy cię wcześniej nie widziałem.”

Pies odpowiedział liżąc dłoń Harry'ego i machając ogonem. Chłopiec zachichotał pomiędzy szlochami.

„Sądzę, że jesteś samotny tak jak ja, bez nikogo kto by się o ciebie troszczył. Bez nikogo kto cię kocha. Też byłeś bity, tak jak ja?”

Na to pies zatrzymał się patrząc na niego z dziwnym wyrazem na pysku. Harry westchnął. Sądził, że gadanie do psa nie było normalne, ale czuł się taki samotny i czuł potrzebę mówienia, aby ciężar spadł z jego piersi. Nawet jeśli to było do zwierzęcia, które go nie mogło zrozumieć.

„Myślę, że możesz pójść ze mną, ale problem jest taki, że nie mam gdzie pójść. Właśnie uciekłem z domu. Chcesz wiedzieć dlaczego? Ponieważ musiałem wytrzymywać z biciem i wrednymi komentarzami mojego wuja zbyt długo. Byłem ich niewolnikiem całe moje życie i wolę nawet żyć na ulicy niż z nimi. Zastanawiam się czy w ogóle mam po co żyć.” powiedział nieszczęśliwie.

Harry przestał łkać i w ciszy pogrążał się w depresji. Objął rękami kolana i spojrzał na psa. Zobaczył siebie patrzącego w szare oczy, które kontemplowały go ciszy. Mocno go zaskoczyło, kiedy pies zmienił się szybko w chudego, obdartego mężczyznę.

Poczuł ramiona łapiące go za łokcie i kiedy miał zamiar krzyknąć, ręka zakryła mu usta i został szybko przytulony. Usłyszał wyszeptane "Zaufaj mi", i nagle poczuł się jakby jego ciało było przeciskane przez rurę. Uczucie szubko zniknęło i otworzył oczy. Harry stał przed mężczyzną, na ulicy, której nigdy w życiu nie widział. Szybko rozejrzał się na boki i zobaczył, że przed nimi był rząd domów i byli sami na ulicy.

Harry cofnął się krok w tył i zdecydował, że najwyższy czas uciekać. Ale ręka złapała jego ramię, zanim zdążył choćby spróbować.

"Harry, Harry. Proszę wysłuchaj mnie, nie zrobię ci krzywdy." szybko powiedział obdarty mężczyzna.

Harry stanął w bezruchu. "Skąd znasz moje imię? I co... co... Byłeś psem!"

Potrząsnął głową. Wyobraził to sobie? O co tu chodzi? Kim jest ten mężczyzna i skąd zna jego imię? Harry właśnie miał zamiar zacząć biec, ale kiedy podniósł nogę opuszczoną na chodnik, usłyszał:

"Harry, jestem Syriusz Black. Jestem... Jestem twoim ojcem chrzestnym" powiedział miękko czarnowłosy mężczyzna.

Harry stężał i krzyknął wściekle: "Kłamiesz! Nie mam ojca chrzestnego, nie mam nikogo! Jeśli miałbym ojca chrzestnego to wziąłby mnie do siebie, nie zostawiłby mnie z Dursley'ami! Troszczył by się o mnie!"

Mężczyzna zrobił zbolałą minę. Przeszył Harry'ego wzrokiem i powiedział błagalnie: "Kochałbym możliwość wychowania cię... Ale nie mogłem się tego podjąć. Byłem w zamknięciu. Uciekłem by cię zobaczyć. Musiałem się upewnić, że wszystko u ciebie w porządku. Nie wytrzymałbym tego dłużej."

Harry nie wiedział co o tym myśleć. Był zamknięty? Czy ten mężczyzna jest jakimś szalonym kryminalistą, który uciekł z więzienia? Na pewno na takiego wyglądał. Nosił szare, znoszone ubrania; miał długie, czarne włosy pokryte warstwą brudu i wyglądał jakby nie jadł od wielu lat.

Syriusz Black błagalnie patrzył na swojego chrześniaka i zauważył, że Harry mu nie wierzy. Uciekł z Azkabanu zaledwie tydzień temu i spędził cały czas szukając Harry'ego. Nigdy nie pomyślał żeby poszukać go w domu siostry Lili, dopóki nie podsłuchał kilku czarodziei pod 'Dziurawym Kotłem', którzy zastanawiali się gdzie jest Chłopiec-Który-Przeżył, odkąd wiadomo było, że nie mieszkał u żadnej czarodziejskiej rodziny. Gdy to usłyszał od razu zrozumiał, że Dumbledore zabrał Harry'ego do Dursley'ów i chciał rozszarpać starca na strzępy.

Wszyscy, którzy znali Lili wiedzieli też, że jej siostra jej nienawidziła, lekceważyła magię i było jasne, że życie Harry'ego uczyni nieszczęśliwym. Na szczęście wiedział gdzie mieszkała siostra Lili, odkąd raz towarzyszył jej w czasie odwiedzin u Petunii, ponieważ chciała zaprosić ją i jej towarzysza na swój ślub. James był zajęty obowiązkiem aurora i Syriusz wziął dzień wolny, aby pójść z nią. Skończyło się to na krzykach Petunii na temat ich nienormalności i Lili płaczącą w jego ramionach. Szybko zostali wyrzuceni z domu przez grubego mugola, z którym Petunia wzięła ślub. Osobiście uwielbiałby możliwość przeklęcia ich w niepamięć.

Kiedy znalazł Harry'ego siedzącego na ulicy był bardziej zszokowany niż przypuszczał, że będzie. Harry był małym, wątłym chłopcem z siniakami na twarzy i ramionach. Nigdy nie wyobrażał sobie, że syn Jamesa zostanie tak mocno zredukowany. Czuł zimną furię kiedy słyszał jak Harry opowiada o biciu i niewolnictwie. Serce ścisnęło go w piersi, kiedy usłyszał jak chłopiec powiedział, że nikogo nie ma i nie wie czy jego życie jest warte życia.

Właśnie zdecydował, że weźmie Harry'ego ze sobą, aby żyli razem. Na początku, chciał tylko zobaczyć czy z chłopcem wszystko w porządku, bez ujawniania kim jest, dopóki nie będzie mógł mu ofiarować więcej. Jest uciekinierem z Azkabanu i najpierw miał zamiar uporządkować swoje życie, zanim wziąłby go pod swoją opiekę. Ale teraz kiedy usłyszał przez co Harry przeszedł i planował żyć na ulicach, wiedział, że musi go zabrać ze sobą. Nawet jeśli musiał prowadzić zmienne nieprzewidywalne życie człowieka, na którego próbowano złapać.

Zdecydowanie Syriusza przybrało na sile i powiedział błagalnie: "Harry mogę ci wszystko dokładnie wyjaśnić kiedy się osiedlimy. Nie możemy pozostać na ulicach. Proszę, chodź do mojego domu, a ja wszystko wyjaśnię. Proszę, zaufaj mi."

Harry spojrzał w oczy mężczyzny - to był Syriusz, tak? - i zobaczył w nich głębię emocji, nadzieję błyszcząca w szarych oczach.

"O-Okey. Ale nie wierzę ci. Sam pójdę." powiedział Harry, stojąc z determinacją naprzeciwko mężczyzny.

Syriusz uśmiechnął się, to było bardziej jak Harry, którego sobie wyobrażał. Podziwiał chłopca za to, że nie ufał ludziom tak łatwo i za jego niezależność.

"Bardzo dobrze. Stań z mojego boku i spójrz na te domy. Mój dom pojawi się przed nami, to nawet zabawne tak patrzeć jak to się dzieje."

O czym ten mężczyzna mówi? Harry zaczął myśleć, że może ten człowiek jest naprawdę szalony i chyba za szybko zgodził się go posłuchać, kiedy nagle domy przed nimi zaczęły się przesuwać na boki, a między nimi zaczął rosnąć następny. Szczęka Harry'ego opadła kiedy patrzył na ten spektakularny widok.

Syriusz zachichotał widząc jego wyraz twarzy. To było fascynujące widząc po raz pierwszy jak to się dzieje. Nawet jeśli nienawidził tego domu to dziękował za wszystkie tarcze ochronne i zaklęcia anty spiskowe. Jego rodzice byli naprawdę parą paranoidalnych bydlaków.

Syriusz wziął rękę Harry'ego i ruszył się aby otworzyć drzwi. W środku było bardzo ciemno. Syriusz wyjął różdżkę, którą ukradł pijanemu czarodziejowi i rzucił ''Lux'', aby zapaliły się wszystkie światła w domu. To nadal było dołujące miejsce i trzeba było włożyć dużo pracy, aby dało się tu mieszkać. Delikatnie wepchnął Harry'ego do środka, kiedy zaczęły się krzyki.

"TY! JAK ŚMIESZ WRACAĆ?! HAŃBO MEGO ŁONA! ZDRAJCO SZLACHETNEGO RODU BLACKÓW..." zawrzeszczał portret na korytarzu.

"Merlinie," jęknął Syriusz "zapomniałem o niej."

Mrugnął do Harry'ego, który nadal miał na twarzy zamroczony wyraz i odwrócił się w stronę portretu.

"ZAMKNIJ SIĘ, STARA WIEDŹMO!"

Syriusz szybko zasunął zasłony i krzyki ustały. "Muszę wymyślić sposób na zdjęcie jej stąd, bo inaczej doprowadzi nas do szaleństwa."

Zaprowadził chłopca do kuchni i rzucił silne chłoszczyść, aby wyczyścić stół i dwa krzesła.

Harry usiadł, podczas gdy jego umysł pogrążył się w rozmyślaniach o tym co widział. Dom pojawił się znikąd; portret był żywy; Syriusz używał patyka i mówił dziwne słowa, aby stały się pewne rzeczy, tak jak działo się kiedy on sobie życzył. Harry nie wiedział co o tym myśleć. Ten mężczyzna mógł robić rzeczy podobne do tych, które on robił, ale on nigdy nie spotkał nikogo kto był taki jak on; wuj zawsze mówił mu, że jest dziwakiem, że nikt nie jest taki jak on, że on jest jedynym anormalnym człowiekiem. I odkąd wszedł do budynku czuł w powietrzu coś co było jak dom; czuł mrowienie w swoim ciele. Zmartwiony Harry zauważył, że dzisjaj dowie się wielu rewelacji i jego życie już nigdy nie będzie takie same.

Syriusz usiadł naprzeciwko Harry'ego i zauważył zamyślony wyraz na jego twarzy. Chłopiec był inteligentny. Wyglądał dokładnie jak James, jak wychudzony James co prawda, ale podobieństwo było widoczne. Ale zachowywał się jak Lili. Ona zawsze najpierw myślała a potem działała; nigdy nie gnała aby robić głupie gryffindorskie rzeczy. To sprawiło, że uśmiechnął się smutno.

"Harry, jestem twoim ojcem chrzestnym, ale byłem niezdolny do wzięcia cię pod swoją opiekę po tym jak twoi rodzice zostali zamordowani, ponieważ..." Ale Syriuszowi przerwał zszokowany chłopiec.

"Co masz na myśli mówiąc zamordowani? Moi rodzice umarli w wypadku samochodowym, bo mój tata był pijany i wjechał w inny samochód, zabijając moją mamę i rodzinę z drugiego samochodu."

Syriusz natychmiast wstał. "CO!? Kto ci naopowiadał te kłamstwa?!" Zaczął wściekle chodzić w kółko." James nigdy nie był pijany! I nigdy nie był odpowiedzialny za śmierć mugolskiej rodziny! James i Lili zostali zamordowani przez Lorda Voldemorta i byli jedną z najsilniejszych magicznie par w czarodziejskim świecie! Kto śmiał..."

Harry czuł, że jego serce się zatrzymało. "Czarodziejskim? Co masz na myśli?"

Syriusz spojrzał na niego z dziwnym wyrazem twarzy. Klęknął przed Harrym i złapał go za ręce. "Harry jesteś czarodziejem. Twoi rodzice byli czarodziejami."

Na widok braku zrozumienia na twarzy Harry'ego, domyślił się powodu. "Na brodę Merlina, oni ci nigdy nie powiedzieli! Odrażający mugole! Możesz używać magii, tak jak ja, używając różdżki."

Syriusz wyjął różdżkę i podał ją Harry'emu, który wziął ją ze zdziwieniem i przyjrzał się jej.

"Czarodzieje mogą używać magii z pomocą różdżek. Korzystamy z inkantacji aby magia mogła działać poprzez różdżkę. Widziałeś mnie jak jej używałem."

Harry przytaknął, jego umysł nadal był w jakimś stopniu zamroczony. W końcu powiedział niepewnie: "Mogę czarować?"

Syriusz zacieśnił uścisk na rękach swojego chrześniaka i powiedział z małym uśmiechem: "Tak."

Harry zamrugał. Po kilku minutach powiedział niepewnie: "O-Ok. Myślę... Myślę, że to tłumaczy niektóre rzeczy..." Zmarszczył brwi i dodał: "Co to mugole?"

Syriusz westchnął. Dla Harry'ego czarodziejski świat był całkowitą nowością. Musi mu dużo wyjaśnić. Jego szczęka zacisnęła się w złości. To wszystko jest winą Dumbledore'a! Jak ten starzec mógł to zrobić!?

Uspokoił się i przygotował do powiedzenia Harry'emu tyle ile zdoła.

"Mugole to są ludzie, którzy nie mają magii we krwi. Większość nie wie o naszym istnieniu. Tak jest lepiej, bo by na nas polowali ze strachu."

Wyglądało na to, że Harry wszystko zrozumiał, więc kontynuował: "Dawno temu żyliśmy z nimi w zgodzie, ale zaczęli bać się naszych mocy, i zaczęło się 'polowanie na wiedźmy'. Mugole zaczęli nas zabijać czarodzieje zgodzili się, aby zdystansować się od mugoli. Zostały zużyte potężne zaklęcia i teraz wszystkie nasze miasta zostały zaczarowane przeciwko mugolom. Nie mogą nas znaleźć, a nasze domy też są przed nimi ukryte. W całym kraju są czarodziejskie społeczeństwa i mamy też szkoły, aby trenować młodych czarodziejów, takich jak ty. Ministerstwo dba o to aby nasza egzystencja pozostała nieznana dla mugoli, choć myślę, że premier wie, że istniejemy, ale nie może o tym powiedzieć nikomu."

"Eee.."powiedział Harry, gdy próbował to wszystko ogarnąć umysłem. Czy to może być prawdą? Cały świat istniejący w ukryciu? Ludzi, którzy tak jak on, mogli robić magię? Jego serce zaczęło bić szybko na tak wspaniałą perspektywę. Nie jest dziwakiem! Jeśli to prawda, to są inni tacy jak on! Inni, którzy go zrozumieją i może... Może będą się o niego troszczyć.

"Jest tak dużo rzeczy żeby ci powiedzieć. Ale najważniejsze jest, że jesteś synem Jamesa Pottera, który był wspaniałym czarodziejem i aurorem."

Harry zrobił zdziwioną minę i Syriusz dał mu mały uśmiech, zanim dodał: "Auror jest czarodziejem, który łapie innych czarodziejów, którzy popełnili jakieś zbrodnie."

"Jak policjanci?" drążył Harry, chcąc wiedzieć więcej o swoim ojcu i świecie czarodziejskim.

Syriusz uśmiechnął się. "Tak, ale aurorzy są dużo ważniejsi w naszym społeczeństwie. Muszą być bardzo potężnymi i silnymi czarodziejami. To jedna z najbardziej prestiżowych prac, choć cena jest wysoka." Uśmiechnął się do wspomnień i dodał: "I trening jest brutalny."

Harry spojrzał na niego i powiedział cicho: "Ty byłeś aurorem."

Syriusz spojrzał na niego ze zdziwieniem. "Tak, byłem."

"A co z moją matką?" spytał Harry cicho.

Twarz Syriusza przybrała bolesny wyraz, kiedy odpowiadał: "Twoją matką jest Lili Evans. Była uzdrowicielką, to coś jak lekarz - myślę, że tak mugole to nazywają. Była mugolskiego pochodzenia: jej rodzice byli mugolami, ale ona urodziła się z magią."

"Okey." powiedział Harry powoli, próbując wszystko poprawnie zrozumieć.

Syriusz uśmiechnął się do niego. "Spróbuję wszystko wytłumaczyć tak jasno, jak mi się uda. Nie bój się pytać." Harry przytaknął i Syriusz kontynuował. "Jak mówiłem, twoja matka była mugolskiego pochodzenia, więc kiedy miała jedenaście lat otrzymała list z Hogwartu. Hogwart jest brytyjską szkołą dla czarodziei. Czarodzieje mugolskiego pochodzenia pozostają rzadkością, ale są akceptowani w naszej społeczności. Przed twoimi narodzinami były bardzo niebezpieczne czasy. Wielu czystokrwistych, to jest, czarodziei, którzy nie mają mugolskiej krwi w swoim rodzie, myślą, że czarodzieje mugolskiego pochodzenia nie powinni być dopuszczeni do naszego społeczeństwa, ponieważ jest niebezpieczeństwo, że nasz świat zostanie odkryty. Był też czarny czarodziej nazwany Lord Voldemort, który chciał zabić czarodziei mugolskiego pochodzenia z tego powodu i miał grupę zwolenników nazywanych 'Śmierciożercami'. Byli czarnymi czarodziejami, którzy słuchali każdego jego rozkazu. Ale byli też inni czystokrwiści i półkrwiści - ci z krwią i czarodziejską i mugolską - którzy stali przeciwko nim. Twój ojciec był czystokrwisty, z rodu Potter'ów. On, twoja matka i ja, razem z wieloma innymi, byliśmy częścią grupy zwanej 'Zakonem Feniksa'.

Harry szybko przełknął wszystkie informacje i mimo iż ledwo co je rozumiał, odrzucił je na bok na późniejszą penetrację. Syriusz patrzył na niego, jakby pytał o pozwolenie do kontynuacji, więc dał mu wdzięczny uśmiech i przytaknął.

"Zakon został założony przez Albusa Dumbledore'a - dyrektora Hogwartu - do walki przeciwko Voldemortowi i jego śmierciożercom. To były bardzo gwałtowne czasy i oni strasznie przewyższali nas liczebnie, odkąd wielu czarodziei było zbyt przerażonych, by sprzeciwić się Voldemortowi. James i Lili byli obrani na cel, ponieważ byli bardzo potężni i byli parą typu czystokrwisty z mugolakiem, co nie zgadzało się z celami Voldemorta. Chwilę po twoich narodzinach, Dumbledore zmusił Jamesa, aby ukrył się z tobą i Lili. Nie wiem skąd Dumbledore był tak pewny, że po nich przyjdą, ale miał rację. James, Lili i ty żyliście w Dolinie Godryka. Wybrali też Strażnika Tajemnicy. Strażnik Tajemnicy jest używany w zaklęciu, dzięki któremu tylko ta osoba może powiedzieć gdzie znajduje się dom, którego strzeże. Na początku, James poprosił mnie abym został ich Strażnikiem Tajemnicy, ale myślałem..." Syriusz zacisnął pięści i jego twarz pociemniała. "Myślałem, że najlepiej będzie, aby Peter Pettigrew nim został. On był naszym przyjacielem i byłby najmniej oczywistym wyborem, odkąd ja byłem najlepszym przyjacielem Jamesa, a także również aurorem i miałem większe szanse na bycie złapanym. Będę tego żałował przez całe życie. Wiedzieliśmy, że między nami był szpieg, ale ja myślałem, że był nim Remus. Remus też był naszym przyjacielem, ale jest wilkołakiem

Umysł Harry'ego pracował na najwyższych obrotach. Potarł swoje czoło jakby próbował wszystko sobie przyswoić. Zrozumiał, że Syriusz na coś wskazywał - ten Pettigrew coś zrobił, a tak dokładnie coś złego. Ale chciał wiedzieć; chciał znać prawdę o swoich rodzicach i o tym jak umarli. I inna rzecz przykuła jego uwagę. Czy Syriusz wspominał coś o 'wilkołaku'? Są filmy na ich temat. Niektórzy ludzie je lubią. 'Nie ludzie' powiedział do siebie Harry, 'Oni są mugolami." Zdziwił się samemu sobie, że już zaczął ich rozróżniać. Ale zawsze wiedział, że jest inny... specjalny w jakiś sposób.

Źle interpretując zdziwioną minę Harry'ego, Syriusz uśmiechnął się. "Tak oni istnieją. Są podpięci pod plakietkę czarnych stworzeń i przemieniają się podczas każdej pełni księżyca. Stają się wtedy bezrozumnymi bestiami, które mogą zaatakować każdego. Ale Remus był zawsze delikatny i miły, ale ja głupio sądziłem, że to może być on, odkąd Dumbledore zaczął wysyłać go do wilkołaczej sfory, aby negocjował sojusz. Myślałem, że może go przekonali aby dołączył do nich i walczył przeciwko nam." westchnął i kontynuował, "Trzymaliśmy w sekrecie fakt, że zmieniliśmy Strażnika, więc nikt nie wiedział, że to Peter był tym, który zdradził twoich rodziców." Syriusz dodał z wściekłym warknięciem, "On był śmierciożercą i powiedział Voldemortowi gdzie ukrywają się twoi rodzice. Myślę, że ten parszywy szczur był naprawdę dumny z tego, że dał swojemu Panu taką informację."

"Czekaj!" powiedział Harry jak Syriusz miał zamiar kontynuować. "Co to śmiercio... - powiedziałeś śmierciożerca, tak? - więc co to jest i kto to jest Voldemort?"

Twarz Syriusza pociemniała i powiedział z nienawiścią: "Voldemort, albo Sam-Wiesz-Kto, jak nazywali go strachliwi czarodzieje i wiedźmy, był bardzo potężnym czarnym czarodziejem. Czarny czarodziej to... może powiem ci o tym więcej później. Ale Voldemort był Czarnym Panem, co oznacza, że miał grupę zwolenników, którzy też byli czarnymi czarodziejami, większość z nich przynajmniej. Jego zwolennicy byli nazywani śmierciożercami i byli przez niego naznaczeni. Można ich poznać po czarnym znaku na ich lewym ramieniu. To coś jak... Jak mugole to nazywają? Wiem! To coś jak tatuaż, magiczny tatuaż."

"Ok" powiedział Harry powoli, chłonąc wszystko co usłyszał. "Ale dlaczego ludzie się go boją?"

"Bali się go." powiedział Syriusz z grymasem. "Na szczęście nie żyje. Ale myślę, ze niektórzy nadal trzęsą się ze strachu jak słyszą jego imię. Voldemort był złośliwy i całkowicie pozbawiony serca. On i jego banda zwolenników zabili tysiące wiedźm i czarodziei. Toczyła się wojna i to bardzo straszna."

"Voldemort umarł?" powiedział zainteresowany Harry. "Jak?"

Twarz Syriusza nagle wypełniła się smutkiem. "W noc Halloween, kiedy miałeś roczek, Voldemort przyszedł do Doliny Godryka i zabił twoich rodziców. Nikt nie wie dokładnie co się stało, ale ty przeżyłeś. Próbował zabić cię za pomocą zabójczej klątwy i ona odbiła się od ciebie zabijając jego. I to pozostawiło cię z tą blizną w kształcie błyskawicy na czole."

Syriusz spojrzał na Harry'ego. Jego oczy były wilgotne i śledził palcem swoją bliznę, ale pozostał cicho. Czarny czarodziej zabił jego rodziców? I próbował zabić jego, ale on przeżył? Nie rozumiał. Dlaczego jego rodzice umarli, a on przeżył?

"Zostałeś nazwany Chłopcem-Który-Przeżył i Wybawcą Świata Czarodziejskiego, ponieważ zabiłeś najczarniejszego Lorda, który istniał." kontynuował cicho Syriusz. "Ale zbaczam z tematu. Tamtej nocy, gdy skończyłem swoje obowiązki jako auror i przyjechałem do Doliny Godryka, aby spotkać się z Jamesem. Kiedy tam dotarłem, część domu była zniszczona i zobaczyłem twojego ojca ma-martwego w wejściu." Szloch uciekł z gardła Syriusza, ale zmusił się by kontynuować. "Zacząłem szukać L-Lili i ciebie. Byliście w twoim pokoju, ona leżała martwa przed twoją kołyską. Myślę, że obroniła cię przed Voldemortem i zabił ją przed próbą zabicia ciebie. Nie wiem dlaczego Voldemort chciał twojej śmierci. Zawsze myślałem, że chciał tylko Lili i Jamesa, ponieważ byli jego powszechnie znanymi przeciwnikami. Nic nie zostało z Voldemorta, pokój był całkiem rozwalony, a ściany poczerniały i zaczęły się rozpadać. A ty leżałeś tam i patrzyłeś na swoją matkę."

Syriusz zaczął łkać mocniej. Harry mógł zobaczyć łzy drążące białą ścieżkę wzdłuż brudnych i podrapanych policzków Syriusza. Harry czuł się odrętwiały. Ledwo co obejmował wszystko czego się dowiedział. Był zbyt zszokowany tym wszystkim; to było dla niego za dużo. Ale był zadowolony, że Syriusz opowiada mu wszystko dokładnie i nie trzyma przed nim niczego w sekrecie. Był traktowany jak dorosły i był z tego zadowolony. Łzy już długo płynęły wzdłuż jego policzków, ale mimo to chciał wiedzieć więcej.

Syriusz klęczał przed nim i już otwarcie płakał. Wyglądał na bardzo zdruzgotanego, tak pełnego winy. Harry czuł wobec niego silne emocje. Klęknął przed nim i przytulił w pasie. Syriusz trzymał się go teraz kurczowo, łkając. Ale Harry potrzebował wiedzieć więcej.

"Co stało się później?" wyszeptał do Syriusza. Czuł wściekłość na Petera, przyjaciela jego rodziców, który ich zdradził, ale musiał kontrolować swoje emocje i dowiedzieć się reszty.

"Oszalałem z wściekłości i żalu. Zabrałem cię z domu i przyszedł Hagrid. Był członkiem Zakonu i przysłał go Dumbledore. Dumbledore rzucił na dom zaklęcie, które miało go zaalarmować jeśli coś było nie tak, więc wiedział co się stało. Oddałem cię Hagridowi."

Spojrzał na Harry'ego z oczami pełnymi cierpienia i winy, dodając: "Merlinie, nie powinienem był! Powinienem wziąć cię ze sobą! Byłem takim głupcem! To wszystko jest moją winą! Zostawiłem cię z Hagridem, ponieważ chciałem znaleźć zdrajcę i zabić! Spędziłem całą noc szukając Petera i nareszcie znalazłem go następnego dnia w mugolskim Londynie. Ten parszywy tchórz miał zamiar się ukryć! Skonfrontowałem go, ale zanim zdążyłem coś zrobić, ten zdradziecki bydlak wysadził w powietrze cały blok, odciął swój palec, zmienił się w szczura i uciekł."

Harry zmusił się do jasnego myślenia. "Co masz na myśli mówiąc, że zmienił się w szczura?"

"Tak jak ja, kiedy przemieniłem się z psa w siebie. James, Peter i ja byliśmy animagami; mogliśmy zamienić się w zwierzę. Widzisz nielegalne jest być animagiem bez rejestracji, a my nigdy się nie zarejestrowaliśmy. Więc wszyscy wierzyli, że to ja zabiłem Petera, po którym został tylko palec i, że to ja zabiłem wtedy tych mugoli. Aurorzy szybko przyszli i zostałem złapany, a potem wrzucony do Azkabanu bez procesu." Syriusz przyśpieszył, jakby szybsze mówienie zmniejszyło ból, który czuł. "Byłem tak zagubiony w mojej wściekłości, że nie mogłem zapewnić nikogo o mojej niewinności i czułem taką winę, że wierzyłem w to, że dostałem to na co zasługiwałem. Azkaban jest więzieniem dla czarodziejów. Od wtedy tam siedziałem. Ale nie mogłem tego już dłużej wytrzymać. Przeżyłem tak długo dzięki mojej animagicznej formie. Więzienie jest strzeżone przez czarne stworzenia zwane Dementorami. Zabierają ci wszystkie szczęśliwe wspomnienia i uczucia, więc po kilku miesiącach można oszaleć. Ale ja nie miałem żadnych szczęśliwych uczuć. Mój najlepszy przyjaciel i kobieta, którą kochałem zostali zabici i to była moja wina. Używałem mojej formy animagicznej, aby nie mogli zbyt długo na mnie żerować. Kilka tygodni temu zacząłem wreszcie szukać drogi ucieczki. Nie przestawałem myśleć o tobie, o życiu jakie prowadzisz i o tym, że uważasz mnie za zdrajcę. Myślałem , że zostałeś wychowany na czarodzieja i wierzysz tak jak inni, że to ja byłem zdrajcą. W końcu wróciłem do siebie, przemieniłem się, prześlizgnąłem między kratami i poszedłem cię szukać. Chciałem najpierw zabić Petera, ale kiedy dowiedziałem się, że jesteś z Dursley'ami, musiałem się upewnić czy u ciebie wszystko w porządku."

Syriusz zatrzymał się i warknął. "Nigdy nie sądziłem, że Dumbledore zostawi cię z nimi. Przyszedłbym po ciebie wcześniej gdyby to przyszło mi na myśl. Wszyscy wiedzieli, że Petunia nienawidziła twojej matki i magii."

Harry przemyślał teraz wszystko bardziej spokojnie, znajdując szybko wszystkie wątki. Nareszcie, zastanowił się nad ostatnią częścią. Dyrektor Dumbledore był tym, który zostawił go u Dursley'ów, mimo iż wiedział, że oni nienawidzą czarodziei. Ale dlaczego? Jeśli stał się ważną osobistością w czarodziejskim świecie poprzez upadek Voldemorta, to dlaczego został zmuszony to życia z niczego nieświadomą rodziną mugoli? Dlaczego dyrektor nie sprawdzał jak mu się żyje? To pozostawiło go z bardzo złymi odczuciami. Zastanowi się nad tym jak zostanie sam. Ma bardzo dużo rzeczy do przemyślenia. Dlaczego zabójcza klątwa nic mu nie zrobiła? Jak to możliwe, że małe dziecko zabiło tak potężnego czarodzieja jakim był Voldemort? Wie tak mało na temat świata, który opisuje Syriusz. Postanowił dowiedzieć się o nim najwięcej jak mógł w jak najkrótszym czasie. Ale czuł się wykończony od wszystkich tych nowości. Za dużo do zanalizowania, za dużo do dowiedzenia się.

Syriusz spojrzał na Harry'ego i znowu zobaczył tą zamyśloną ekspresję na jego twarzy. Był zaskoczony widząc postawę Harry'ego po tym co mu powiedział. Chłopiec płakał i przytulił się do niego, ale zachowywał się jak dorosły. Jakie życie prowadził, że zachowuje się tak spokojnie? Każdy normalny chłopiec płakałby i zawodził po swoich rodzicach i nie byłby w stanie słuchać zbyt dużo o tak czarnych i gwałtownych sprawach. Jednak Harry chciał wiedzieć więcej i pocieszał go, kiedy to powinno być na odwrót. Wycierpiał tak dużo i nadal był bardzo silny. Jest niezwykły i Syriusz poczuł nagły przypływ dumy dla chłopca. Ale znowu pomyślał o tym jak znalazł Harry'ego. Chłopiec uciekł od Dursley'ów i był pokryty siniakami. Kiedy przytulił chłopca, poczuł, że Harry się wzdrygnął, ale szybko to ukrył.

Syriusz był zdeterminowany, aby dowiedzieć się więcej. Harry już powiedział mu, że był bity, ale wydarzyło się coś więcej. "Harry możesz mi powiedzieć dlaczego uciekłeś od Dursley'ów?" Natychmiast poczuł, że Harry stężał w jego ramionach.

Harry wycofał się z uścisku i spojrzał na Syriusza. Ten mężczyzna otworzył się tak bardzo dla niego. Cierpiał tak bardzo i tak długo. Jest jego ojcem chrzestnym i widocznie chce go wziąć do siebie. Był winny mu prawdę.

Wziął głęboki oddech. "Słyszałeś co ci powiedziałem jak byłeś psem. Ciotka Petunia nigdy mnie nie lubiła i kazała mi robić wszystkie prace domowe. Byłem traktowany jak służący, żyłem w komórce pod schodami i rzadko mnie karmili. Dudley używał mnie jako worek treningowy, ale najgorszy był wuj Vernon. Zawsze nazywał mnie dziwakiem i jak już wiesz kłamał na temat moich rodziców. Bił mnie regularnie bez żadnego powodu. Ale nawet do tego się przyzwyczaiłem. Ale ostatnio..." Harry przerwał na moment, zastanowił się i postanowił być kompletnie szczery. "Dzisiaj był pierwszy raz kiedy się to zdarzyło, ale bałem się, że może się powtórzyć. Po biciu zaczął do-dotykać mnie." Zaczął się jąkać, więc wziął głęboki oddech i kontynuował. Nie odważył się spojrzeć na Syriusza, jego wzrok był utkwiony w ścianie na przeciwko. " Zaczął głaskać mnie po pl-plecach i mówić dziwne rzeczy. To naprawdę mnie przeraziło."

Syriusz szybko przytulił Harry'ego znowu i przypomniał sobie, że chłopiec miał rany na plecach kiedy Harry zaskomlał. Czuł zwykłą furię i nienawiść. "Oh, Harry. Harry, ja... Co... Co się stało?"

Ledwo co się powstrzymywał przed odszukaniem mugola i powolnym torturowaniem go, ale musiał dowiedzieć się czy stało się coś więcej. Merlinie, wykastrowałby tego mugola jeśli wykorzystywał seksualnie jego chrześniaka.

Harry czuł złość Syriusza i to go uszczęśliwiło. Nikt wcześniej się o niego nie troszczył. A ten mężczyzna pojawił się znikąd i wziął do siebie. Ma teraz prawdziwą rodzinę. Wcześniej wiele razy marzył o jakimś zaginionym krewnym , który przyszedł by i go uratował, ale dawno temu porzucił te marzenia. "Moja ciotka i kuzyn przyszli do domu i wuj Vernon szybko wrzucił mnie do komórki. Ale obiecał, że później dokończy to co zaczął. Jego dotyk przeraził mnie i wiedziałem, że nie byłbym w stanie go zatrzymać. Więc zdecydowałem się uciec. Nie zostawiam dużo za sobą. Jestem pewny, że będą zachwyceni z mojego zniknięcia." dokończył zgryźliwie.

Syriusz dziękował Merlinowi, że nic więcej się nie stało. Czuł ulgę. Ale Harry i tak dużo się wycierpiał. Ale on to odwróci. Będzie się o niego troszczył. Był winny Jamesowi i Lili chociaż to. Syriusz złapał Harry'ego za policzek, tak że mógł zobaczyć jego oczy. Oczy Lili. Serce mu się ścisnęło.

"Harry masz teraz mnie. Nigdy cię nie opuszczę. Zaopiekuję się tobą. Żadne dziecko nie powinno przejść przez to co ty. Niestety nie mam dużo do zaoferowania. Jestem uciekinierem i nie mogę wyjść o tak o na dwór, ale chcę byś żył ze mną. Mogę ci opowiadać o twoich rodzicach, o czarodziejskim świecie i nie pozwolę nikomu zabrać cię ode mnie."

Harry poczuł, że jego oczy wilgotnieją. Teraz ma kogoś. "Dziękuję. Kocham możliwość życia z tobą i chcę nauczyć się wszystkiego co będziesz w stanie mnie nauczyć!" powiedział podekscytowany.

Syriusz uśmiechnął się. "Bardzo dobrze. Chodźmy poszukać jakichś pokoi i pozwól mi sprawdzić twoje obrażenia. Nie mam żadnych eliksirów w domu, ale jutro wyślę sowę i zamówię trochę. " Syriusz zauważył ciekawość Harry;ego i chęć dowiedzenia się więcej. Musi nauczyć go wielu rzeczy. "Wytłumaczę ci jutro wszystko na temat eliksirów i sów. Teraz czas na odpoczynek.

Wstali i poszli schodami na drugie piętro. Syriusz zabrał Harry'ego do pokoju Regulusa i użył różdżki, aby wyczyścić pokój i pościel na łóżku. Pokazał Harry'emu aby zdjął koszulkę i był przerażony śladami po pasie jakie zobaczył. Ale powstrzymał się wystarczająco by nie zacząć krzyczeć. Po prostu wziął wilgotny ręcznik z łazienki i zaczął czyścić rany mydłem. W domu nie było dużo więcej. Jutro będzie musiał poprosić o pieniądze sową z Gringott'a i kupić jakieś jedzenie i inne przedmioty również sową. Dzięki Merlinowi, że gobliny nie miały problemu z prowadzeniem interesów ze skazańcami, dla nich to był zwykły biznes. I mimo wszystko był teraz głową domu Blacków. Plus sowy nie mogły być śledzone do Grimmuald Place, dzięki potężnym tarczom ochronnym. Przykrył Harry'ego i dał mu buziaka na dobranoc. Jutro będzie długi dzień.


Harry obudził się z uczuciem, że nigdy życiu się tak dobrze nie wyspał. Przypomniał sobie wydarzenia z dnia wczorajszego i uśmiechnął się. Życie u Dursley'ów wydawało mu się teraz takie odległe. Tak wiele się zmieniło. Wiedział kim jest. Ma cel w swoim życiu. Dowie się wszystkiego na temat magii i będzie tak potężnym czarodziejem jak jego rodzice. Będzie mógł podejmować własne decyzje i nigdy nie pozwoli żeby ktoś miał nad nim jakąś władzę, jak miał Dumbledore. Jego życie nigdy nie będzie dyktowane przez innych.

Spędził noc na myśleniu o wszystkim co powiedział mu Syriusz i chciał wiedzieć więcej o Voldemorcie, jego zwolennikach i więcej na tematy czystości krwi. Syriusz powiedział, że Voldemort i jego zwolennicy byli czarnymi czarodziejami. Co to oznacza? Czy magia jest skategoryzowana na różne typy? Zresztą to nieważne, wiedza jest wiedzą i nie jest sama w sobie zła. A wiedza pomoże mu w czarodziejskim świecie. Im więcej wie o wszystkich typach magii, tym lepiej będzie przygotowany do obrony siebie przed innymi. Nigdy więcej nie pozwoli nikomu się zranić.

Myślał również o Dumbledorze i złościło go, że mężczyzna manipulował wszystkimi, że stał się ignorancki wobec czarodziejskiego świata. Jeśli jest taki ważny, powinien nauczyć się magii jak najszybciej i dorosnąć w swoim własnym świecie; nie czuć się jak dziwak wśród nienawidzących magii mugoli. I wiedział, że Syriusz był zły na Dumbledore'a z tego samego powodu. Zastanawiał się jak lider Zakonu pozwolił, aby jeden z jego członków był uwięziony bez procesu...


Syriusz obudził się i jęknął kiedy zorientował się, że jest w domu swoich rodziców. Dawno temu przysiągł sobie, że nigdy tu nie wróci. Ale niestety, kiedy czasy były straszne, trzeba było robić wyjątki.

Uśmiechnął się kiedy przypomniał sobie, że jego chrześniak jest z nim. To dało mu nową misję w życiu. Kiedy James i Lili umarli, czuł się jakby nie miał już po co żyć. W Azkabanie w celi zadowolony zapadał w nicość. Teraz zrozumiał jak egoistycznie postępował. Harry potrzebował go, a on zostawił go w kurczowym uścisku Dumbledora.

Syriusz zmarszczył brwi. Nigdy nie podejrzewał, że Dumbledore może być takim manipulatorem. Zawsze miał o nim dobrą opinię. Przynajmniej dopóki nie dowiedział się, że nie będzie miał procesu i nikt nie powiedział słowa, żeby go obronić. Czasem w swojej celi zastanawiał się, dlaczego Dumbledore nie poprosił o proces dla niego. Ale teraz bardziej go ta sprawa zainteresowała, bo Dumbledore zmienił życie jego chrześniaka na gorsze. Mógł być w Gryfindorze, ale to nie znaczyło, że nie poznał Ślizgońskiej taktyki gdy ją zobaczył. Mimo wszystko został wychowany na Blacka, a to lepszy trening od tego, który może dać ci życie. A to co zrobił Dumbledore było jasną próbą, aby Harry był pokorny i wdzięczny za to co dla niego zrobił; ignoranckie dziecko łatwe do manipulacji i ukształtowania wedle jego woli. Był pewny, że większość czarodziejskiego świata będzie przerażona, kiedy się dowie, że Harry był wychowywany jako mugol, bez wiedzy o swoich czarodziejskich korzeniach. Ich wybawca zredukowany do mugola! Będą płakać ze złości. Dumbledore jasno chciał aby Harry był mu wdzięczny i robił to co on chce. To było oczywiste, że ten starzec będzie bał się, że chłopak będzie samowystarczalny i pewny siebie jak James był. I jaka będzie lepsza możliwość zniszczenia tego niż zmuszenie Harry'ego do życia z nienawidzącymi magii mugolami.

Przysiągł sobie, że nauczy Harry'ego wszystkiego co sam umie, aby nigdy nie był uzależniony od nikogo. Kiedy dorośnie, na barkach chłopca będzie spoczywał wielki ciężar. Dumbledore będzie próbował uczynić z niego symbol jasnej strony i mieć go pod pełną kontrolą, a czarni czarodzieje będą próbowali przeciągnąć go na swoją stronę. Wszyscy wierzą, że Harry zostanie potężnym czarodziejem. A on głęboko w środku wie, że Voldemort powróci. Podczas jego pracy, często od złapanych czarodziei słyszał, że Voldemort planuje pozyskać nieśmiertelność. Nikt tak naprawdę nie chciał w to wierzyć, ale on znał czarną magię wystarczająco aby wiedzieć, że ktoś tak potężny jak Voldemort ma możliwość zapewnić sobie w jakiś sposób nieśmiertelność. Jest wiele strasznych zaklęć i przerażających rytuałów, aby co najmniej utrudnić zniszczenie swojej osoby. A sposób w jaki ciało Voldemorta zmieniło się w prochy, było wystarczającym dowodem, że coś ze sobą zrobił. Przecież zabójcza klątwa zostawia ciało. Harry będzie musiał rywalizować z Voldemortem w przyszłości, albo z chociaż pozostałymi śmierciożercami.

Teraz jak wie o manipulacjach Dumbledore'a i o tym jak mugole traktowali Harry'ego, wiedział że nie może już dłużej zostać tym naiwnym i ograniczonym umysłowo Gryfonem, którym był. Dla dobra Harry'ego będzie mógł zaakceptować ciemniejszą stronę i nauczyć go wszystkiego co potrafi.

Syriusz nie był dłużej pewny celów Dumbledore'a. Starzec był strasznie uprzedzony wobec czarnomagicznych rodzin i czarnej magii. On sam zawsze czuł wstręt wobec czarnej magii , ponieważ zmuszała go do niej jego rodzina, ale to może przydać się Harry'emu do obrony. I sekretnie zawsze zgadzał się z wieloma czystokrwistymi, że mugole są bardzo niebezpieczni, a czarodzieje mugolskiego pochodzenia naruszali bezpieczeństwo innych. Oczywiście to nie znaczy, że powinni być od razu zabici, ale trzeba znaleźć inne wyjście.

Nie znał wielu mugoli wcześniej,ale to co zrobił wujek Harry'ego nie było znane w czarodziejskim świecie. Czarodzieje kochali swoje dzieci i nigdy by ich nie uderzyli czy wykorzystali seksualnie. Jest dużo czarodziei, którzy w porównaniu do mugoli uważali, że życie dzieci jest najważniejsze. Jeszcze bardziej w czystokrwistych rodzinach, które przeważnie miały jedno lub dwoje dzieci, aby byłe potężniejsze, odkąd wiadomo, że im więcej było dzieci tym bardziej rozcieńczona była magia w ich krwi. Ale najważniejszy był dziedzic rodziny. Jego rodzice nigdy nie podnieśli na niego ręki. Żądali aby dostosował się do ich ideałów, ale nigdy nie skrzywdzili go w ten sposób. Hmmm, nigdy nawet nie zwrócił na to uwagi. Czarne rodziny naprawdę strzegły swoich dzieci jak skarbów, bardziej nawet niż jasne rodziny; odkąd oni zwracali więcej uwagi na więzy krwi i magiczną siłę ich dzieci, ponieważ dla nich dziedzic był niezastąpiony. A on się z tym kompletnie zgadzał.


Harry siedział w bibliotece, którą znalazł podczas inspekcji domu. Był rannym ptaszkiem i zauważył, że Syriusz jeszcze nie wstał. Jego ciekawość zmusiła go do wędrówki po domu. To co zobaczył zafascynowało go. Skonfrontował wiele dziwnych i lekko przerażających rzeczy; na przykład ściana pokryta głowami jakichś magicznych stworów, z ogromnymi oczami i długimi,

szpiczastymi uszami, i pełzającą rękę w biurku. Zdawało mu się, że widział cień poruszający się naokoło, ale po chwili oczekiwania czy ktoś się pojawi, bądź czy coś usłyszy, kontynuował swoją inspekcję. Widział również dużo portretów chrapiących czarodziejów i czarownic, wszyscy w jakimś stopniu podobni byli do Syriusza. Domyślił się, że musieli być jego przodkami. Dla niego fascynujące było, że portrety były żywe i mogły rozmawiać z żywymi. Magia jest po prostu wspaniała.

W końcu znajdując bibliotekę, poczuł się jak w domu, jeśli kiedykolwiek jakiś miał. Pomieszczenie było ogromne i trzymało wiele książek, które mógł opisać tylko jako czarne; po części zrozumiał o czym mówił Syriusz wspominając o czarnych czarodziejach. Nie wydawało mu się to złe. Książki były bardzo interesujące, wszystkie miały ruchome obrazki opisujące zaklęcia i rytuały. Inne

były bardziej agresywne i wrzeszczały lub zawodziły, gdy je otworzył. Zdecydował się je przeczytać, kiedy dowie się więcej na temat magii. Wiele zaklęć było przeznaczonych do zranienia innych lub do walki z innym czarodziejem. Nie podobały mu się za bardzo te przeznaczone do tortur, ale patrząc na Syriusza, inni czarodzieje znali te rzeczy, więc i on musiał się tego nauczyć aby być przygotowanym. Już wiedział, że jest daleko za innymi dziećmi, które się wychowały w czarodziejskiej rodzinie, więc musi to szybko nadrobić. Na szczęście czytał szybko i również szybko się uczył; dzięki jego czytelniczym przyzwyczajeniom, które nabył mieszkając u mugoli.

Harry właśnie czytał książkę o tytule 'Prawdziwa Historia Czarnej Magii' i nie mógł jej odłożyć.

Opowiadała historię Morgany i jej syna Mordreda, o tym jak byli pierwszymi, którzy głębiej zagrzebali się w czarnej magii. Powodem była potrzeba odkrycia sposobu na ochronę czarodziei przed mugolami, którzy zaczęli działać przeciwko nim. Jak Morgana kłóciła się z Merlinem o niebezpieczeństwie, które może wyniknąć z pokazania mugolom wszystkich naszych umiejętności, odkąd oni niszczyli wszystko co było bardziej potężne od nich. Mugole zaczęli tworzyć swoje własne uprzedzone religie, które podpinały wszystkie niewytłumaczalne rzeczy jako szatańską robotę. A to sprawiało, że zaczynali polować na czarodziei, nazywając ich współpracownikami diabła. Widząc, że Merlin odmówił separacji mugoli, wzięła Mordreda na wyspę przy wybrzeżu Anglii i znalazła własną grupę czarodziei i czarownic, którzy wierzyli w energię natury i że można tu znaleźć magiczne moce.

Dla Harry'ego to było fascynujące i totalnie zgadzał się z tym co ona zrobiła. Mimo wszystko miała rację, na wielu czarodziei polowano i byli torturowani przez mugoli, którzy zarzucali im robienie szatańskich rzeczy kiedy niezałapanie na robieniu magii. Myślał nawet, że to przez co przeszła było aktualne nawet dzisjaj, odkąd Dursley'owie były jasnym przykładem mugoli z jej czasów. Morgana odkryła, że magia pochodzi z natury, a czarodzieje są bardziej połączeni z ziemią od mugoli, odkąd czarodzieje nie tłumili przepływu magii, która pochodziła z ziemi. Mordred zapuścił się głębiej i odkrył czystą i silną magię, którą nazwał Czarną, która była trudna do kontroli, ale dawała moc nad naturą i jej stworzeniami. I to jest właśnie sposób w jaki narodziła się czarna magia i jak grupa czarodziei została znana pod nazwą czarnych czarodziei. Używali magii, aby do perfekcji doprowadzić swoje ciała i umysły oraz do kontroli innych istnień. Nie używali jej do niecnych celów dopóki mugole nie zaczęli prześladować czarodziei. Wtedy Morgana skupiła się na odkryciu zaklęć ofensywnych, aby pomogły im przeciwko atakom mugoli. Wynalazła wiele czarów, dzięki którym mieli jakąś szansę przeciwko dużym zastępom mugoli.

Harry był głęboko zaczytany, kiedy zauważył, że wysoko nad kominkiem wisiał portret czarodzieja, który nie spał i badał go dokładnie wzrokiem. Spojrzał na niego i zobaczył królewsko wyglądającego czarodzieja z długimi, czarnymi włosami, przeszywającymi, szarymi oczami i rozkazującą postawą. Był ubrany w bogate zielono-czarne szaty, które wyglądały jakby były modne wiele wieków temu. Siedział nieruchomo na swoim podobnym do tronu krześle i nic nie mówił. Harry zastanawiał się czy powinien coś do niego powiedzieć, ale zdecydował czytać dalej. Jeśli przeszkadzał to portret na pewno by mu o tym powiedział.


Syriusz już od jakiegoś czasu szukał Harry'ego i nie wiedział gdzie dzieciak mógł się podziać. Sprawdził główne pomieszczenia mieszkalne w domu i znalazł je puste. Widział nawet Stworka czającego się naokoło, ale nie zaszczycił tego wrednego skrzata nawet drugim spojrzeniem. Jak dla niego skrzat był zbyt paskudny. Uwielbienie tego stworzenia skierowane do jego matki było obrzydliwe i skrzat był totalnie bezużyteczny; dawno temu przestał sprzątać i robił wszystko, aby obejść rozkazy Syriusza.

Był pogubiony. Jedynymi miejscami, w których nie sprawdzał były pokoje, do których mógł wejść tylko ktoś z krwią Blacków; dla innych ludzi drzwi się nie pojawiały. Przeważnie to były pokoje, które zawierały dziedzictwo Blacków, portrety i książki. Wiedział, że Harry nie może zobaczyć drzwi od tych pokoi, ale po dwóch godzinach szukania i nawoływania go, zdecydował się je sprawdzić. Kiedy wreszcie otworzył drzwi od biblioteki, był totalnie speszony.

Harry był tutaj, całkowicie zaczytany w książce o czarnej magii i z obserwującym go portretem Arcturusa Blacka. 'Jak udało mu się wejść? I dlaczego Arcturus nie rozkazał mu wyjść?'

Arcturus Black był jednym z najbardziej czczonych przodków Blacków. Był surowy, nie miał cierpliwości do dzieci i uważał, że ktoś kto nie miał czystej krwi, nie był inteligentny i potężny jest stratą miejsca. Syriusz nienawidził tego portretu kiedy był młodszy i musiał przyznać, że zawsze go przerażał. Stary czarodziej był bardzo potężny w swoich dniach i był głową rodu Blacków przez prawie dwa wieki. Arcturus był również liderem rodzin czystokrwistych, kiedy formowali polityczną koalicję przeciwko zbanowaniu czarnej magii. Powiodło mu się, ponieważ to po jego czasach większość czarnej magii została zakazana.

Syriusz wstrząsnął głową, pomyśli o tym później. "Harry szukałem cię. Jak tutaj wszedłeś?"

Przestraszony Harry oderwał się od czytania; to było takie interesujące, że nie usłyszał jak Syriusz wszedł.

"Co masz na myśli? Po prostu znalazłem tą bibliotekę, kiedy zwiedzałem dom. Mam nadzieję, że nie jesteś na mnie za to zły" powiedział niepewnie. "Dom jest bardzo interesujący i chciałem zobaczyć więcej. Wtedy znalazłem bibliotekę i przejrzałem kilka książek. Lubię dużo czytać i wiem strasznie mało, więc myślałem, że nie będziesz miał przeciwko jeśli je przeczytam."

Harry zauważył, że Syriusz wygląda na przestraszonego, więc dodał szybko: "Wiesz, to po to żeby nie zadawać ci tylu denerwujących pytań. Po tym co mi wczoraj powiedziałeś miałem dużo pytań, a te książki są po prostu fascynujące!" Nie był w stanie ukryć swojego podekscytowania. "Tłumaczą wiele rzeczy: historię naszego gatunku, jak powstała czarna magia i te wszystkie straszne zaklęcia, które zostały wymyślone. Nie mogę przestać czytać."

Skończył z uśmiechem. Zaczął patrzeć z niepokojem kiedy Syriusz tylko stał tam, patrząc na niego.

"Coś nie tak?" zapytał Harry ze zmarszczonymi brwiami. "Przepraszam, jeśli nie powinienem tu wejść. Zapytam cię następnym razem."

Harry ruszył się aby wstać z sofy, ale Syriusz podszedł do niego i położył rękę na jego ramieniu, by go powstrzymać.

"Przepraszam Harry. Nie o to mi chodziło. Nie przeszkadza mi jeśli chcesz przeczytać te książki, ale myślę, że powinienem ci powiedzieć, których sekcji musisz unikać, bo niektóre są trochę niebezpieczne. Harry czy ty masz na myśli, że po prostu tutaj wszedłeś?"

Harry spojrzał na niego ze zdziwieniem. "Tak. Dlaczego pytasz? Nie powinienem?"

Syriusz odwrócił wzrok i zaczął mamrotać: "To niemożliwe... Jak on wszedł do środka... to nie może być..."

Odwrócił się do Harry'ego i powiedział: "Tylko ktoś z krwią Blacków może znaleźć ten pokój."

Harry skamieniał.

"Jak? Ale ja nie jestem Blackiem! Może ród Potterów ma trochę krwi Blacków?" spytał, próbując złapać sens tego czego się dowiedział.

Nagle portret prychnął. Syriusz obrócił się w jego kierunku.

"Co wiesz?" warknął Syriusz.

"Uważaj na swój ton, młody człowieku. Zawsze byłeś ignoranckim dzieckiem." powiedział Arcturus Black uszczypliwie.

"Nie trać mojego czasu, Arcturus! Dlaczego prychnąłeś? Jak on wszedł?" zażądał ostro Syriusz.

"Wcale nie muszę ci odpowiadać! Ale, że chłopak też jest ciekawy, powiem ci, że sam pomysł Blacka mieszającego się z kochającym mugoli Potterem jest zbyt śmieszny do skomentowania." odpowiedział Arcturus z kpiącym uśmieszkiem.

"Odpuść mi swoje uprzedzenia, starcze. Po prostu mi powiedz jak on tutaj wszedł. Jestem pewny, że nie było żadnych Blacków w rodzie Potterów."

"Mogę być starcem , ale ja nie jestem ślepy na krew, tak jak ty się wydajesz być. Wydaje się, że krew Blacków słabo płynie w twoich żyłach jeśli nie możesz jej wyczuć." złośliwie zripostował Arcturus.

Harry słuchał ich podczas ich werbalnej potyczki i dotarł do kilku faktów, które były lekko niejasne. Zdecydował się zainterweniować.

"Uhm, proszę o wybaczenie, panie Black" powiedział Harry uprzejmie. "Mogę tylko dojść do faktu, że mam krew Blacków, ale to jest niemożliwe!" Nie wiedział jak kontynuować dla dobra Syriusza, ale zdecydował się ciągnąć dalej. "To oznacza, że albo moja matka była z jakiegoś odłamu rodu Blacków, choć nie była, albo moim ojcem nie jest James Potter, ale ktoś z twojego rodu. To pozostawia tylko Syriusza, a..." przerwał tutaj i odwrócił się do Syriusza."A może miałeś braci albo kuzynów?"

"Chociaż ten chłopak ma więcej sensu od ciebie."powiedział złośliwie Arcturus do Syriusza.

Syriusz nie zwrócił na niego uwagi. "Nie Harry, miałem tylko jednego brata, ale umarł za młodo by mieć dziecko. Lili nie może być z odłamu rodu Blacków, odkąd ja jestem z głównej części i wiedziałbym gdyby była, z powodu gobelinu..."Nagle Syriusz zbladł i wyszeptał przed wybiegnięciem z pokoju: "Zaraz wrócę."

Harry był zdezorientowany akcjami Syriusza. Odwrócił się, aby zwrócić się do portretu. "Myślę, że on ma sposób na sprawdzenie kto jest z rodu Blacków."

"Wyglądasz na inteligentne dziecko i mogę wyczuć w tobie moc, mały. Zostaniesz dobrym dziedzicem." było krótką odpowiedzią Arcturusa.

"Wyczuwasz to, że jestem Blackiem." szepnął Harry do siebie. Jego niejasne przemyślenia zostały przerwane kiedy nagle Syriusz przytulił go mocno.

"Merlinie, to prawda! Nigdy nie pozwalałem sobie mieć nadziei... Tak bardzo tego chciałem... Ale nigdy nie myślałem, że to możliwe. Tak bardzo zazdrościłem tego Jamesowi... Nie wierzę." powiedział Syriusz gorączkowo we włosy Harry'ego.

"Syriuszu co masz na myśli? Proszę wytłumacz mi to." poprosił Harry. Zdawało mu się, że znał odpowiedź, ale również nie śmiał robić sobie nadziei.

Syriusz położył ręce na ramionach Harry'ego i jego oczy wędrowały wzdłuż postaci Harry'ego.

"Ale wyglądasz tak bardzo jak James..." wyszeptał Syriusz. Zatrzymał się i wyglądał jakby podejmował decyzję. "Harry, chodź ze mną. Muszę ci coś pokazać."


Weszli do pokoju i Harry od razu zauważył ogromny gobelin pokrywający całą ścianę. Miał wzór z drzewem z niezliczoną ilością gałęzi i kwiatów. Po bliższym przyjrzeniu się, zauważył imiona i daty na każdym kwiatku. Domyślił się, że to było drzewo rodzinne. I wtedy zauważył elegancki, srebrny napis na szczycie: 'Szlachetny ród Blacków'.

Syriusz śledził palcem jedną z gałęzi i zatrzymał się na kwiatku, który wyglądał jakby został wypalony.

"Spójrz. Tutaj było moje imię. Moja matka wypaliła je, kiedy uciekłem z domu. Nigdy nie wróciłem, teraz jest pierwszy raz. Ostatni raz widziałem ten gobelin przed twoimi narodzinami... Nie wiedziałem, ona nigdy mi nie powiedziała..."

Harry spojrzał tam gdzie Syriusz wskazywał i zobaczył obok kwiatek, na którym pisało 'Regulus A. Black'. Nagle zobaczył delikatną gałązkę wychodzącą z miejsca, gdzie kiedyś było imię Syriusza, z małym kwiatkiem, na którym pisało 'Orion Syriusz Black'. I z datą jego urodzin.

Harry sapnął i jego umysł zalała fala możliwości. Wiedział co podejrzewał Syriusz. Ale to nie mogło być to, prawda? To tylko przypadek. Nie chciał w to uwierzyć bez dowodów. Nie chciał przeżyć rozczarowania i bólu jeśli to nie była prawda.

"Ale Syriuszu to może być pomyłka. Sam powiedziałeś, że wyglądam jak James Potter, a Lili była jego żoną, odkąd ty... i ona..."

Syriusz spojrzał na Harry'ego i chłopiec zobaczył, że jego oczy są wypełnione łzami. Czuł tak dużo do tego mężczyzny. Bardzo chciał żeby to była prawda.

Syriusz złapał drobne dłonie Harry'ego w swoje i powiedział cicho: "Harry, bardzo mocno kochałem twoją matkę. Ona była jedyną kobietą jaką kiedykolwiek kochałem. Przez długi czas spotykaliśmy się w sekrecie. James był zaślepiony Lili od początku, ale ona nie mogła go znieść przed naszym siódmym rokiem w Hogwarcie. Nie chciałem go zranić, był moim najlepszym przyjacielem. Więc nigdy nikomu nie powiedzieliśmy, że ze sobą chodzimy. Byliśmy razem trzy lata, dopóki ona ze mną nie zerwała. To były ciemne i niebezpieczne czasy, ona była mugolskiego pochodzenia, a ja byłem Blackiem. Zdążyłem odrzucić już uprzedzenia mojej rodziny, ale to było niebezpieczne dla niej, jeśli czystokrwiści odkryli by, że umawia się z Blackiem. Więc zdecydowała się to zakończyć. Zrozumiałem, ale i tak głęboko mnie to zabolało."

Syriusz westchnął ciężko i kontynuował: "Poszła na randkę z Jamesem. Nawet jeśli to było dla mnie bardzo trudne, to James był strasznie szczęśliwy i nauczyłem się to akceptować. Ale czasami dalej się z nią spotykałem, nie mogłem się po prostu powstrzymać." Uśmiechnął się szeroko i dodał z nagłym uczuciem bólu w sercu: "Spotykaliśmy się sporadycznie po Hogwarcie. Pewnego dnia powiedziała mi, że z nami już naprawdę koniec i że bierze ślub z Jamesem. Niedługo później świętowali, bo Lili zaszła w ciążę. Nigdy nie kwestionowałem, że jesteś Jamesa..."

Jego twarz ogarnął smutek i powiedział: "Rozumiem teraz dlaczego to zrobiła. Jeśli urodziła by dziecko Blacków, Voldemort i jego śmierciożercy byliby dla niej i dla ciebie zagrożeniem. I kiedy byś dorósł, byłbyś pod presją zostania dziedzicem Blacków, a śmierciożercy chcieliby żebyś do nich dołączył. Lili nie wiedziała jak długo będzie trwała wojna i nie chciała dla ciebie takiej przyszłości. Więc myślę, że kiedy się dowiedziała, że jest w ciąży, to zerwała ze mną i zaakceptowała zaręczyny Jamesa. Wiem, że nalegał na ślub od dłuższego czasu , ale ona zawsze to odkładała, dla mojego dobra. Nadal się nie zdecydowała. Kiedy przyszłeś na świat, myślała tylko o ochronie ciebie."

Syriusz pogłaskał Harry'ego po włosach. "To prawda, że wyglądasz jak James. Nawet za bardzo, żeby to było naturalne. Ona była bardzo inteligentną i potężną wiedźmą. Myślę, że użyła rytuału krwi na tobie, abyś był do niego podobny. Ale on może być teraz odwrócony."

Spojrzał niepewnie na Harry'ego, jakby czekając na zgodę. Harry tylko kiwnął głową, ponieważ jego gardło było zaciśnięte w zdławionych łknięciach nadziei.

Syriusz cicho kontynuował: "Zazdrościłem Jamesowi tak bardzo, kiedy dostał wszystko o czym marzyłem. Nie mogę być nawet na nią zły. Zrobiła to dla ciebie i dzięki niej mam ciebie. Uznawała cię za mojego syna. Widzisz, odprawiła rytuał nazywający i nazwała cię Orion Syriusz, aby na gobelinie pojawiła się ta informacja. Ten rytuał jest odprawiany tylko przez czarne czystokrwiste rodziny, więc James nie poprosił by o taki. Tylko ona wiedziała, że tak chciałem nazwać swojego syna."

Raptownie, Syriusz mocno przytulił Harry'ego i zapłakał mieszanymi łzami szczęścia i tęsknoty. "Jesteś moim synem... Mam syna."

Harry przytulił Syriusza i zaczął płakać otwarcie w jego klatkę piersiową. Miał ojca... Nic nie przebije tej chwili.


Minęło kilka tygodni pełnych zajęć. Syriusz był szczęśliwy i pełen energii. Chciał spędzić każdą godzinę ze swoim synem. Im dłużej znał chłopca, tym mocniej go kochał i to nowe, dziwne uczucie przybierało na intensywności. Przyzwyczaił się już do myślenia o nim i nazywania go Orion; sądził, że to jest piękne imię. Był dumny z Oriona. Chłopiec miał ostry umysł, był czuły, cierpliwy i kochał czytać. Tak bardzo przypominał mu Lili, że jego serce ściskało się za każdym razem, gdy na niego patrzył. A Orion wydawał się być szczęśliwszy niż kiedykolwiek wcześniej.

Wiedział, że dzieciak strasznie pragnął mieć rodzinę i, że nie był przyzwyczajony do okazywania uczuć. Spędził cały swój czas na opowieściach o czarodziejskim świecie, Huncwotach, Hogwarcie i Lili. Zaczął też uczyć go zwyczajów rodzin czystokrwistych i historii rodu Blacków.

Nigdy nie sądził, że będzie uczył swojego syna tych rzeczy, patrząc na to, że sam się przed tym buntował jak był młody. Ale teraz kiedy był ojcem, chciał aby jego syn, który był dziedzicem szlachetnego rodu Blacków, był przygotowany na przyjęcie tego tytułu. Czuł, że przygotowanie swojego dziedzica jest jego obowiązkiem. Nigdy wcześniej nie dbał o tą całą sprawę dziedziców, ale teraz trochę lepiej rozumiał swoich rodziców i to jakim wielkim rozczarowaniem musiał dla nich być. To nie znaczy, że tego żałował. Czasy spędzone razem z Jamesem w Griffindorze były bombowe. Nie zmienił by tego za nic. Ale teraz kiedy dorósł - ale nie tak bardzo, zauważył z dumą i szczęściem - i teraz był odpowiedzialny nie tylko za swoje życie. Chciał żeby jego syn był najlepszy i dobrze przygotowany do transakcji z czystokrwistymi.

W dzień po 'odkryciu' - jak go nazywali z szerokimi uśmiechami - znalazł czarnomagiczne zaklęcie, które zneutralizuje rytuał krwi przeprowadzony przez Lili i ujawni prawdziwy wygląd Oriona.

Po wyszukaniu informacji, że czar nie skrzywdzi chłopca, rzucił go i był zachwycony tym co zobaczył. Orion był prawdziwym Blackiem. Miał wszystkie cechy charakterystyczne Blacków: gładkie, lekko pofalowane, czarne włosy; wysokie kości policzkowe; patrycjański nos; perłowo białą skórę i smukłe ciało. I na szczęście, Orion zatrzymał zielone czy Lili.

To była jedyna rzecz jaką miał nadzieję, że jego syn zatrzyma. Dobrą rzeczą było także, to że wzrok Oriona wrócił do normy. Na szczęście Blackowie, w przeciwieństwie do Potterów, mieli zawsze perfekcyjny wzrok. Orion nadal był zbyt mały jak na swój wiek i on przypisywał to czasom, które Orion spędził z Dursley'ami. Ale upewnił się, że jego syn dużo je i chłopiec zaczął przybierać na wadze.

Syriusz kupił wszystkie typy eliksirów leczniczych i używał ich do leczenia ran i blizn chłopca. Zauważył również, że chłopiec zachowywał się inaczej. Uśmiechnął się, kiedy zobaczył, że Orion naśladował jego sposób chodzenia i poruszania się. Chłopiec był bardziej pewny siebie i zaczął pokazywać swoją niezależność poprzez samodzielne decydowanie, które książki chce przeczytać.

Po rozmowie z Orionem na temat czarnej magii, Syriusz w końcu uległ upartym namowom swojego syna i pozwolił mu przeczytać książki z biblioteki Blacków. Ale Orion musiał zawołać Syriusza jeśli chciał przeczytać jedną z bardziej niebezpiecznych. Wtedy Syriusz będzie siedział z nim w pokoju, aby upewnić się, że chłopiec da sobie z nimi radę. Na razie nie mieli z tym problemów.

Na początku był zaniepokojony, że Orion studiuje czarną magię, nawet jeśli wiedział, że chłopiec musi umieć, to co jego wrogowie aktualnie znają. Ale szybko zauważył, że Orion jest całkiem niezły w znajdywaniu użytecznych czarów pomiędzy tymi naprawdę złymi. Pożyczał swoją różdżkę Orionowi, aby poćwiczył czary, wiedząc, że ministerstwo nie będzie w stanie wyczuć użycia magii przez nieletniego poprzez tarcze ochronne Blacków. I tak planował wybrać się do sklepu, aby kupić Orionowi własną różdżkę.

Często również rozmawiali o swojej przyszłości. Ich opinia na temat Dumbledore'a była podobna, co wielce rozbawiło Syriusza i znowu dowiodło, że chłopiec był inteligentny i bystry. Zdecydowali, że dla Oriona pójście do Hogwartu było zbyt ryzykowne.

Syriusz powiedział Orionowi o swoich przypuszczeniach na temat prawdopodobnego powrotu Voldemorta i wspólnie zdecydowali, że chłopiec powinien pójść do Durmstrangu, gdzie mógłby się więcej nauczyć na temat pojedynkowania i czarnej magii niż w każdym innym miejscu. Miałby tam też kontakt z czystokrwistymi, którzy popierają Voldemorta, co sprawiłoby, że brałby na siebie mniej podejrzeń.

Raczej niemożliwe było, że Voldemort przypuszczałby dziedzica rodu Blacków o bycie Harrym Potterem. Jaki sposób jest lepszy od schowania jego syna tuż pod nosem czystokrwistych? To był pomysł Oriona. Syriusz wierzył, że jeśli Orion poszedłby do Hogwartu to wylądowałby w Slytherinie. I zaskakujące było, że nie obchodziło go to. W zamian zrelaksował się wiedząc, że chłopiec jest na tyle przebiegły, by dać sobie radę w przyszłości.

Syriusz powiedział Orionowi, że według niego powinni opuścić Wielką Brytanię i zamieszkać w dworze Blacków w Moskwie. Blackowie mają wiele majątków w wielu krajach, ale Syriusz wiedział, że w Moskwie będzie zadane mniej pytań, nikogo nie będzie obchodziło powiedzenie Anglii, że mają tutaj uciekiniera z Azkabanu.

Magiczne społeczeństwo w Moskwie było centrum czarodziejskiego społeczeństwa we wschodniej Europie i było większe i lepiej zabezpieczone od tego w Anglii. Są też lojalni wobec czystokrwistych rodów, które mają wpływy w kraju. A Blackowie byli najstarszym rodem, który prowadził tutaj interesy. Zresztą prawie każda ważna czystokrwista rodzina ma willę w Moskwie, ponieważ była stolicą czarodziejskiego świata przed wojną z Lordem Grindewaldem. A dwór Blacków w Moskwie ma lepsze tarcze ochronne niż te na Grimmuald Place, ponieważ ilość magii w powietrzu je wzmocniła.

Orion zgodził się od razu, ponieważ czytał na temat Moskwy i był lekko podekscytowany na myśl o zobaczeniu jej, ponieważ było to największe czarodziejskie społeczeństwo, które otwarcie akceptowało obie, czarną i jasną magię. A to otwierało możliwości nauczenia się czarów, które w Wielkiej Brytanii były znane nielicznym.

Wytłumaczył swojemu ojcu, że pragnie wolności w wybieraniu własnej strony w nadchodzącej wojnie. W pewnych aspektach zgadzał się z oboma stronami i potrzebował przyjrzeć się uważniej czystokrwistym i czarnym czarodziejom, aby być w stanie uformować własną opinię. Szczerze powiedział Syriuszowi, że mimo iż Voldemort zabił jego matkę i Jamesa, to zrobił to w akcie wojennym i było to zrozumiałe. Ale z innej strony, nie lubił taktyk terroryzujących Voldemorta, czy jego pomysłu eksterminacji czarodziei mugolskiego pochodzenia. Ale nie podobały mu się również manipulacje Dumbledore'a, jego uprzedzenia względem czarnej magii i jego naiwność względem mugoli, więc nadal był niezdecydowany po czyjej stronie stanąć.

Wiedział, że będzie musiał dokonać wyboru, ponieważ nawet będąc Orionem Blackiem w oczach świata i tak wcześniej czy później zostanie wciągnięty w wojnę. Nieważne czy dlatego, że jest Blackiem czy ktoś odkryje, że jest Chłopcem-Który-Przeżył.

Syriusz na początku był przerażony i zmartwiony bez emocjonalnym podejściem jego syna do takich rzeczy. Ale kiedy Orion wyjaśnił swoje opinie dokładnie i przekonywająco, Syriusz zrozumiał, że jego syn zawsze próbuje wszystko przeanalizować racjonalnie. I nie mógł od niego tak naprawdę oczekiwać by przeżywał emocjonalnie śmierć Lili. Orion nigdy jej nie znał i dlatego nie mógł głęboko żałować jej śmierci. Ale nadal, Syriusz robił się nerwowy na myśl, że jego syn rozpatrza stanięcie po stronie Voldemorta. Mimo wszystko zapewnił Oriona, że stanie po jego stronie, nieważne jaką wybierze. Ale wytknął, że Voldemort chciał go zabić, a oni nadal nie wiedzą dlaczego i ta informacja była dla nich ważna.

Więc Syriusz zaproponował, że skontaktuje się z paroma rodzinami czystokrwistymi oraz starymi śmierciożercami i wejść w ich kręgi, aby dowiedzieć się co wiedzą; ponieważ oni powinni być tymi, którzy usłyszą plotki na temat Voldemorta. Syriusz nie sądził, że będzie miał jakieś problemy z wejściem w ich sfery, poniekąd był głową rodu Blacków i ponieważ wszyscy oprócz wewnętrznego kręgu Voldemorta sądzili, że to on zdradził Potterów. A śmierciożercom powiedziałby, że pobyt w Azkabanie pozwolił mu przemyśleć błąd w jego czynach. Orion nie był zbyt szczęśliwy z tego, że jego niedawno odnaleziony ojciec będzie brał na siebie takie niebezpieczeństwo, ale wiedział, że potrzebowali informacji z wewnątrz, więc w końcu uległ i zgodził się na plany Syriusza.

Temat, który był podjęty przez Oriona, był taki, że nie mógł powiedzieć, że Lili Evans była jego matką lub, że jego matka nie pochodzi z czystokrwistego rodu, jeśli mają wejść w kręgi czystokrwistych. Więc nie wiedział co odpowiedzieć jeśli byłby zapytany o swoją matkę. Przemyślenie tego zajęło Syriuszowi trochę czasu. Jeśli ktoś wziąłby od Oriona krew, aby zrobić eliksir, który posłużyłby do ujawnienia jego prawdziwej tożsamości, odkryło by się tylko nazwisko Black. Te eliksiry rozróżniały tylko powszechnie przyjęte czarodziejskie rodowody i oznaczały 'nieznane' gdy nie mogły znaleźć żadnego podobieństwa. Lecz Syriusz nie wiedział o wszystkich eliksirach, które istniały teraz, mogły być ulepszone, będące w stanie powiedzieć ile krwi mugolskiej ma w sobie Orion i może być też taki sam czar. Naprawdę nie miał na to sposobu. Powiedział Orionowi, że powinien być pod tym względem ostrożny.

Ale z imieniem jego matki... Syriusz pamiętał że kiedyś krótko spotykał się z francuską czarownicą, która przyjechała razem ze swoją rodziną. Spotkał ją u Potterów i mieli romans, który trwał kilka tygodni. Była z drugorzędnego francuskiego rodu czystokrwistego. Potem dowiedział się, że niedługo po ich romansie ona i jej rodzice -którzy byli ostatni z rodu - umarli podczas rajdu śmierciożerców w czarodziejskim Nice. Nazywała się Veronique Valcroix. Orion mógł powiedzieć, że ona była jego matką i umarła krótko po porodzie. I że jakaś pokojówka porzuciła go w sierocińcu -"To nie jest dalekie od prawdy, jeśli spojrzeć na moje stare warunki życiowe" skomentował zgryźliwie Orion. Nie zaprzeczało by to wyników eliksiru, gdyż rodzina Valcroix pochodziła z drugorzędnego rodu i pokazała by się jako 'nieznane'. I jeśli jakiś eliksir czy czar wykryłby mugolską krew, Orion mógłby powiedzieć, że to ze strony rodu Valcroix. Tak długo dopóki nie pokazywał ile procent jego krwi było mugolskie, to było wystarczające wytłumaczenie.

Problemem nadal pozostawała blizna Oriona. Była zbyt rozpoznawalna jako blizna Harry'ego Pottera, a oni chcieli kompletnie zdystansować się od jakichkolwiek więzów z Harrym Potterem. Orion byłby bezpieczniejszy od Voldemorta i Dumbledore'a, jeśli nigdy by nie odkryli kim jest Orion i wierzyli, że Harry Potter wciąż żyje na ulicach Londynu.

Rozmawiali z portretem Fineasa Nigellusa, który był bardzo zainteresowany spotkaniem dziedzica Blacków i powiedział im, że Dumbledore już wiedział o ucieczce Harry'ego oraz, że wysłał kilku czarodziei do Londynu na poszukiwania, ale nic dotąd nie znaleźli.

Orion zastanawiał się nad tym całym problemem z blizną i zapytał się Syriusza czy nie ma żadnego zaklęcia czarnomagicznego czy rytuału krwi, który ukrył by bliznę. Syriusz nie znał takowego, więc Orion spędził ostatni tydzień w bibliotece, aby znaleźć coś co mogło by pomóc,kiedy Syriusz planował ich przeprowadzkę.

Syriusz napisał list do Igora Karkaroff'a, dyrektora Durmstrangu, aby mu przekazać, że oczekuje listu akceptującego dla jego syna na następny rok szkolny. Wysłał też list do Gringotta, prosząc o transfer wszystkich pieniędzy do ich oddziału w Moskwie i informując ich, że ma władzę nad skrytkami i włościami Blacków jako głowa rodu. I jasno stawiając sprawę, ze nikt nie może się o tym dowiedzieć, albo przeniesie swój biznes gdzieś indziej. To było niepotrzebne ostrzeżenie, ale na wszelki wypadek.

Za każdym razem gdy Syriusz myślał o Orionie to uśmiechał się do siebie. Szokujące było to, że portret jego matki i Stworek polubili Oriona, po tym jak zobaczyli jego prawdziwy wygląd i odkryli, że spędza duże ilości czasu na studiowaniu czarnej magii. A akceptacja Oriona przez Arcturusa Blacka przypieczętowała sprawę. Jego matka była weselsza niż ją kiedykolwiek widział - jeżeli ona mógłby być zdolna do bycia dziarską - i głośno zadeklarowała, że nareszcie ród Blacków ma porządnego dziedzica, oraz że Orion jest jedyna rzeczą jaką jej niewierny syn, Syriusz, kiedykolwiek zrobił dobrze. Nadal ledwo co tolerowała Syriusza i on wiedział, że robiła to tylko dla Oriona. Nadal dziwił go widok jego syna z łatwością dyskutującego z nią o zaklęciach i a jeszcze bardziej jej słodki uśmiech dla chłopca.

Orion spędzał również dużo czasu na cichych rozmowach z Arcturusem. Stary, surowy czarodziej naprawdę polubił chłopca i Syriusz zaczął się zastanawiać czy Arcturus wie, że Orion jest półkrwi. Nigdy nie słyszał o czym dyskutowali, ale wydawało się, że naprawdę lubili wspólne rozmowy. Już zapewnił Oriona, że Arcturus ma także portret w dworku Blacków.

Ten chłopak naprawdę mógł zaczarować każdego. Syriusz lubił myśleć, że to są przebłyski jego własnej osobowości, które Orion odziedziczył. Ale wiedział, że Orion był trochę inny od niego. To czasami go zastanawiało. Jego syn mógł być czarujący kiedy chciał, ale przeważnie cichy i uważny. Orion mógł być zabawny i błyskotliwy, ale zawsze mówił spokojnie i delikatnie. Jego syn nabywał pewności siebie oraz poczucia własnej godności i był bardzo przystojny, ale nigdy się nie przechwalał czy nie był arogancki. Był wysoce inteligentny i ciągle rozszerzał swoją wiedzę poprzez intensywne czytanie, ale nigdy się nie chwalił czy wywyższał. Orion lubił czarną magię i mógł być zimny kiedy tego wymagała sytuacja, ale zawsze była w nim miękkość i niewinność. Chłopak był niezłą zagadką.

Syriusz nie myślał jeszcze o trenowaniu go w pojedynkach, bo poniekąd Orion był zbyt młody. Ale po tym jak został oprowadzony po domu, słuchając miękko wymawianych słów perswazji przez Oriona, w końcu odpuścił i obiecał, że załatwi mu prywatnego nauczyciela, kiedy przeprowadzą się do Moskwy. Orion opuścił go z usatysfakcjonowanym uśmiechem.

Ale Syriusz zawsze uśmiechał się do siebie, nawet wiedząc, że jego własny syn owinął go sobie wokół małego paluszka.

Dwa tygodnie później, wszystko było gotowe i Orion żegnał się ze swoją babcią - jak zwykł ją nazywać - ponieważ nie miała portretu w dworku Blacków.

'Dzięki Merlinowi, że dworek jest z rodziny Blacków od strony mojego ojca.' pomyślał Syriusz z głębokim westchnięciem ulgi.


Return to Top