Help
Home Just In Communities Forums Beta Readers Search
B s . A A A   full 3/4 1/2   E E   Light Dark
Books » Harry Potter » Znowu mieć sześć lat
akumaNakago
Author of 104 Stories
Rated: K+ - Polish - Adventure/Friendship - Severus S. & Harry P. - Reviews: 187 - Updated: 06-07-11 - Published: 03-22-10 - Complete - id:5837024
Share

oryginał: Six Years to Life (link w moim profilu)

autor: Laume (link w moim profilu)

Tłumaczenie za zgodą autorki.


Rozdział ósmy


=Nora=

- Cześć, tato.

Zmęczony i sfrustrowany Ron Weasley wszedł do pokoju. Tuż za nim szła Hermiona.

- Tato, co się stało? - spytał zaniepokojony, widząc, jak bardzo blady i roztrzęsiony jest jego ojciec.

Artur spojrzał na syna.

- Cześć, dzieciaki. Przepraszam, właśnie kończyłem czytać dziennik Severusa. Jakieś wieści?

- No cóż, mieliśmy trochę czasu, żeby przemyśleć to, co nam powiedział ten gigantyczny kuzyn Harry'ego, i po rozmowie z Remusem postanowiliśmy, że najlepiej będzie wysłać mu sowę. Tylko żeby go poprosić o informację, czy wszystko u niego w porządku. Remus właśnie pisze list do niego. A co z dyrektorem?

- Szara Dama mówi, że dyrektor jest w złym stanie. Jeszcze się nie przyznaje do własnych błędów i przez większość czasu śpi. Przyznał jednak, że w ostatnich latach pracował po dwadzieścia dwie godziny na dobę. To cud, że zostały mu jakiekolwiek szare komórki. Nie potrafię... trudno sobie wyobrazić, że mógłby celowo skrzywdzić Severusa. Zawsze bardzo go lubił.

Hermiona lekko wzruszyła ramionami.

- Mój ojciec interesuje się psychologią. Jego przyjaciel jest profesorem na uniwersytecie w Ameryce i każdego lata tato odwiedza go, aby zaliczyć parę kursów. Twierdzi, że to mu pomaga radzić sobie nawet z najbardziej przerażonymi pacjentami. W każdym razie kiedy mu powiedziałam, że dyrektor załamał się nerwowo, dał mi do przeczytania kilka książek.

Ron prychnął. Hermiona zdzieliła go po głowie.

- Zamknij się, Ronaldzie. Dowiedziałam się czegoś na temat mechanizmu takich zachowań. Dzieje się coś, co staje się kroplą przepełniającą miarę, że tak powiem. Zdemaskowanie profesora Snape'a. Utrata szpiega. Dyrektor prawdopodobnie najzupełniej rozmyślnie źle potraktował profesora Snape'a... - Uniosła dłoń, aby powstrzymać protesty. - Słowo rozmyślnie jest w tym przypadku użyte dość nieprecyzyjnie. Przy normalnym stanie umysłu dyrektor nigdy nie skrzywdziłby profesora Snape'a. Wszyscy to wiedzą. Aby więc zwrócić czyjąś uwagę na fakt, że on już dłużej tego nie zniesie, musiał zrobić coś tak do siebie niepodobnego, żeby nie można tego było zignorować. Co jednak nie znaczy, że wszystko świadomie zaplanował. To się po prostu stało. Wcześniej spróbował czegoś podobnego z Harrym. Mam na myśli wysłanie go w te wakacje do Dursleyów. Ale nikt go przed tym nawet nie próbował powstrzymać, chociaż on prawie na pewno miał nadzieję, że tak będzie.

Artur wpatrywał się w Hermionę.

- Chyba... nie do końca to rozumiem - przyznał. - Więc to było rozmyślne czy nie było rozmyślne?

Dziewczyna skinęła głową.

- Współczuję mu - dodała ze smutkiem. - Kiedy wyzdrowieje, będzie przerażony tym, co zrobił. Czy dziennik profesora Snape'a pomógł panu w jakikolwiek sposób, panie Weasley?

- Arturze, Hermiono. Artur i Molly. Już ci to mówiliśmy. Dziennik jest o tyle pomocny, że pokazuje, jak bystry jest w rzeczywistości Severus. A w paru ostatnich zapiskach można znaleźć ślady tego, że przynajmniej on zorientował się, co się dzieje z Dumbledore'em, i na wszelkie sposoby próbował mu pomóc.

Ron zmarszczył brwi.

- Więc kiedy Snape stał się dzieckiem, Dumbledore stracił nie tylko szpiega, ale też jedyną podporę?

Artur przytaknął.

- Harry i Severus bardziej są do siebie podobni, niż moglibyście przypuszczać - stwierdził, patrząc znacząco na Hermionę, która otworzyła oczy nieco szerzej. - Nie mam prawa mówić wam więcej, to w końcu dziennik Severusa. Byłbym jednak wdzięczny, żebyście byli dla niego mili, jeśli go... kiedy go znajdziemy.

=Bungalow=

Harry westchnął i otarł twarz brudną ręką. Potem rozejrzał się z zadowoleniem. Dom był prawie pozbawiony mebli, ale przynajmniej posprzątał na tyle, że można było tam mieszkać.

Severus na dworze trzepał dywaniki: lewitował dwa jednocześnie, a później sprawiał, że wielokrotnie o siebie uderzały. Najwyraźniej świetnie się bawił.

Harry uśmiechnął się. Zabawa... Będą się musieli postarać o dużo więcej zabawy. Obaj co noc budzili się po parę razy z powodu koszmarów, chociaż było z tym coraz lepiej, szczególnie w przypadku Severusa. Brak znęcania się i konieczności praktykowania Czarnej Magii znakomicie poprawiał mu nastrój.

Severus zachichotał cicho, gdy chodniki zderzyły się po raz dziesiąty, posyłając we wszystkie strony kłęby kurzu. To było zabawne. Cieszył się, że Harry pozwolił mu na coś takiego.

Owszem, ciężko pracowali, ale praca była jednocześnie zabawą. Mógł używać magii ile dusza zapragnie i nie musiał robić niczego paskudnego. Harry codziennie pozwalał mu latać na swojej miotle; powiedział, że Severus jest za młody, żeby pracować cały dzień, że musi się też bawić. A kiedy wytknął mu, że tak naprawdę jest od niego o dwadzieścia lat starszy, Harry tylko parsknął, podał mu miotłę i wypchnął za drzwi.

Czemu stary czarodziej w Hogwarcie był na niego taki zły? Czemu ON się z nim nie bawił? Matka i ojciec też go nie lubili, ale to wcale dobrze nie świadczyło o dyrektorze, uznał, uśmiechając się krzywo.

=Nieco później=

- Harry?

Nastolatek uniósł wzrok znad czytanej książki. Zwykle nie wysyłał Severusa do łóżka: chłopiec około ósmej bywał zmęczony i sam się kładł. Spojrzał na zegar - prawie pierwsza w nocy.

- O co chodzi, Sevvy?

Malec słodko wyglądał w swojej zielono-srebrnej pidżamce o nieco zbyt długich nogawkach przykrywających stopy, kiedy tak stał, trąc piąstkami oczy.

- Przyśniło mi się coś naprawdę strasznego - wyjaśnił, podchodząc do Harry'ego.

Harry zmarszczył brwi. Severus, podobnie jak on sam, miał skłonność do koszmarów, ale jeszcze nigdy z tego powodu do niego nie przyszedł. Harry czasem chodził do pokoju chłopca, aby uspokoić go po koszmarze, lecz Severus sam raczej dobrowolnie go nie szukał.

"Zrobiłem coś nie tak?" - zastanawiało się dziecko tymczasem. - "Harry marszczy brwi..." Próbował spać dalej, naprawdę, ale sen był po prostu zbyt straszny. "Może Harry myśli, że jestem głupi? Może mnie odeśle..."

- Chodź - powiedział Harry, poklepując siedzenie sofy, którą zajmował. - Myślę, że przyda ci się pyszne gorące mleko z miodem. Zawsze mi pomaga, kiedy mam zły sen.

Otulił Severusa kocem i zostawił go na kanapie, sam zaś poszedł do kuchni. Wrócił chwilę później, niosąc dwa parujące kubki.

- Odeślesz mnie teraz? - spytał chłopiec, przyglądając się twarzy Harry'ego wielkimi, czarnymi oczyma.

- Oczywiście, że nie. Dlaczego miałbym to zrobić?

- Bo jestem głupi...

Harry pokręcił głową.

- Nie jesteś głupi, Sevvy. Zawsze możesz do mnie przyjść, gdy przyśni ci się naprawdę straszny koszmar. Możesz mnie nawet obudzić, a ja i tak się na ciebie nie wścieknę. Mnie też śniło się wiele koszmarów i zawsze chciałem, żeby ktoś zrobił mi ciepłe mleko, kiedy budziłem się przerażony, ale nikt nigdy tego nie robił. Więc teraz chcę to robić dla ciebie. Umowa stoi?

W brzuchu czuł miłe ciepło, ale nie pochodziło ono od mleka. Zawsze czuł takie ciepło, jak Harry mówił do niego Sevvy, chociaż wiedział, że gdyby ktoś inny go tak nazywał, byłby na niego zły. Ale Harry'emu było wolno - Harry był dla niego prawie starszym bratem.

- Matka i ojciec bili mnie, kiedy płakałem - powiedział cicho, dmuchając na mleko. - Mówili, że to słabość.

- To nie jest słabość. No, gdybyś beczał przez cały dzień, to mogłaby być...

Severus zachichotał. Harry roześmiał się razem z nim, zaraz jednak spoważniał.

- Gdy byłem w twoim wieku, moja ciotka i wuj też mnie bili. Nie dali mi nawet własnego pokoju, tylko kazali spać w komórce pod schodami.

Chłopiec wybałuszył na niego oczy.

- Takiej jak tu mamy? - upewnił się. Dla niego było to fajne miejsce do zabawy w chowanego, ale nie chciałby tam MIESZKAĆ! Było tam pełno pająków i ciasno, i ciemno...

- Tak, w całkiem podobnej. Zamieszkałem z nimi, kiedy miałem rok, a dali mi mały pokój, gdy skończyłem jedenaście lat. Tylko dlatego, że przyszedł wtedy do mnie list z Hogwartu i się wystraszyli.

Severus przytulił się do ramienia Harry'ego.

- Matka chłostała mnie po rękach, jeśli zrobiłem coś źle przy sporządzaniu eliksirów - wyznał. - Mówiła, że nie cierpi tego robić, ale nigdy niczego nie wyjaśniała. Tylko wciąż używała zaklęcia chłoszczącego.

Harry w duchu zagotował się ze złości. "To przynajmniej wyjaśnia, dlaczego wyrosłeś na tak okropnego nauczyciela" - pomyślał. - "W porównaniu do twojej matki jesteś pewnie niezmiernie miły i łagodny."

- Moja ciotka i wuj nazywali mnie świrem i bili mnie, bo potrafiłem czarować - powiedział.

Severus nachmurzył się gniewnie. Na tak młodej twarzy wyglądało to naprawdę zabawnie.

- Ale to jest niesprawiedliwe!

- Owszem. Kiedy zaś zacząłem chodzić do Hogwartu i zyskałem wspaniałych przyjaciół, zrozumiałem, że to nie moja wina. Mama mojego przyjaciela mnie tego nauczyła.

- Ale matka i ojciec twierdzili, że MUSIELI mi to robić, bo jestem takim okropnym chłopakiem - wyjaśnił Severus. - I ten niedobry stary człowiek w zamku też tak powiedział, że to wszystko moja wina.

Harry objął chłopca ramieniem.

- To nie była nasza wina - powtórzył. - A ty nie jesteś okropnym chłopakiem, nie bardziej, niż ja byłem. - W myślach uśmiechnął się krzywo. Dorosły Severus stwierdziłby szyderczo, że Harry JEST okropnym chłopakiem. - Jutro wybierzemy się na zakupy.

- Gdzie? - Dziecko powoli zaczynało być zmęczone.

- Na Pokątną. Zmienimy nasz wygląd i będziemy się świetnie bawić. Może zaczniesz myśleć o tych wszystkich fajnych rzeczach, które chciałbyś kupić, żeby mogły ci się przyśnić, i o lodach u Floriana Fortescue... ekstra sprzęcie w sklepie z artykułami do quidditcha...

Severus ziewnął i spokojnie zasnął.

=Hogwart=

Dumbledore przez tydzień głównie spał. Budził się raz lub dwa razy dziennie, aby coś zjeść, przeważnie jednak zasypiał ponownie w przeciągu pół godziny.

Szara Dama nie naciskała na niego: w procesie dochodzenia do zdrowia najpierw trzeba było poprawić fizyczną kondycję dyrektora.

W końcu, dziesięć dni po tym, jak został zamknięty w swoich komnatach, późnym rankiem Dumbledore obudził się na dobre.

- Witaj. - Duch uśmiechnął się do niego.

- Cześć - odparł dyrektor nieco zdezorientowany. - Czuję się... dziwnie. Jakbym obudził się po koszmarnym śnie. Jak długo spałem? Pamiętam, że rozmawiałem z tobą wcześniej...

- Rozmawialiśmy wcześniej parę razy, choć przyznaję, że były to krótkie pogawędki. Przespałeś większą część tych ostatnich dziesięciu dni.

- DZIESIĘĆ DNI? Jak to możliwe?

- Byłeś niezwykle przepracowany. Prawdę mówiąc, doświadczyłeś załamania nerwowego.

Dumbledore przygryzł wargę.

- Co... co ja takiego zrobiłem? - zastanowił się. Moment później zbladł. - Severus! Czy on naprawdę ma sześć lat, czy mi się to tylko przyśniło?

- Nie, nie śniłeś o tym. On ma sześć lat. Minerwa i Filius nadal szukają przeciwzaklęcia.

Następne pytanie zostało wyszeptane tak cicho, że nie usłyszałaby go, gdyby nie była duchem.

- I... nie było snem... to, co mu zrobiłem?

Pokręciła głową, ze współczuciem patrząc na załamanego mężczyznę. Po pergaminowych, wychudłych policzkach popłynęły łzy, znikające w siwej brodzie.

- Moje dziecko... Skrzywdziłem mojego chłopca...

Duch nie odezwał się, wskazał jedynie człowiekowi pudełko chusteczek stojące na stoliku nocnym.

- Odszedł, prawda? On i Harry. Och, Merlinie...

- Powstały dwa zespoły poszukiwawcze, po jednym dla chłopca, obecnie jednak oba utknęły w martwym punkcie.

Dumbledore szlochał w dłonie.

- Czy sądzisz... że Minerwa i inni zechcą jeszcze kiedyś ze mną rozmawiać? Wiem parę rzeczy, które mogłyby im pomóc w szukaniu...


KONIEC
rozdziału ósmego


Bardzo dziękuję za komentarze, które pojawiły się pod poprzednim rozdziałem. Jednocześnie przypominam, że nie trzeba być zarejestrowanym, aby móc komentować teksty na tej stronie. Służy do tego poniższy przycisk Review this Story / Chapter - wystarczy na niego kliknąć, w wąskim pasku wpisać przezwisko, w dużym oknie komentarz i wcisnąć napis pod spodem. Komentarze są dla mnie bardzo ważne, ponieważ pozwalają mi poznać Czytelników i ich opinie na różne sprawy. Nie mówiąc już o przyjemności płynącej z ich czytania ;-).

Esien Uwielbiam czytać długie komentarze, ale odpowiadanie na nie bywa... czasochłonne :-P. To samo mogę powiedzieć o długich prywatnych wiadomościach, niestety. Ale odpiszę Ci, na pewno odpiszę. Chociaż pewnie dopiero po powrocie z gór, bo nie dostałam kwatery z internetem, a nie wiem, czy znajdę jakąkolwiek kafejkę czynną do późna w Zakopcu. Cieszę się, że nie masz zastrzeżeń do tłumaczenia; acz ja bym pewnie miała... gdybym je przeczytała :-P. Niestety, nie mam czasu na czytanie własnych tłumaczeń, więc muszę się zdać na Was. Przynajmniej na razie. Owszem, Szara Dama - psycholog mnie też specjalnie nie przekonuje. Autorka raczej nie wiedziała, pisząc ten fanfik, o kanonicznym pochodzeniu tego ducha, ponieważ, o ile pamiętam, wyszło ono na jaw dopiero w siódmym tomie, a to opowiadanie jest starsze. Biorąc to pod uwagę, można zrozumieć zainteresowania Szarej Damy według Laume - może zdaniem autorki fanfika jest to duch na przykład dziewiętnastowieczny...? Ale bez przemyślenia tego typu taka Szara Dama też mnie gryzie. I owszem, Szara Dama sama stwierdziła w chyba pierwszym rozdziale, w jakim się pojawiła, że naukę kontynuowała po śmierci. Kontrowersyjne, bo niby jakim sposobem duchy miałyby czytać książki, ale cóż... Voldemort taki rodzaj kary również osobiście tłumaczył w tekście: chciał mianowicie, aby Severus na własnej skórze zobaczył, jaka niby dobra jest strona, dla której zdradził swego pana. Miało mu to, zdaje się, unaocznić, że popełnił błąd. Zgadzam się, że trochę to naciągane, jednak takie okoliczności odmłodzenia Severusa to jednak wreszcie coś nowego. Zazwyczaj przyczyną są wypadki, najczęściej z eliksirami, ale czasem też z zaklęciami. No, zdarzają się odmłodzenia celowe (znam jedno omyłkowe, też Severusa zresztą), ale jako kara?... To chyba jest jedyne mi znane. Tak, ja również uważam, że dorośli są tu bardzo dobrze ukazani. Tak... prawdziwie. Bo dorośli rzeczywiście podchodzą do dzieci w sposób: "Jesteś za mały, co ty możesz o tym wiedzieć, my jesteśmy dorośli, więc wiemy lepiej" - i dość często okazuje się, że wcale nie mają racji. Tylko że rzadko to widzą, nawet jeśli wepchnąć im to w oczy; częściej i tak zrzucą winę na dziecko / zrządzenie losu, zamiast wziąć ją na siebie. Cóż, to w końcu tylko ludzie ;-). Niefanatyczny Moody jest dziwny... u tej autorki. Ona lubi z niego robić i szaleńca, i sadystę. Artur... no cóż, w zasadzie w kanonie to on jest pantoflarzem. Ta scena w kuchni w Norze na początku drugiego tomu... Albo w piątym tomie w szpitalu... Artur rzadko się Molly stawia, chociaż podejrzewam, że zrobiłby to, gdyby miał wystarczająco ważny powód. Podejrzewam, że woli święty spokój; przecież doskonale wie, z jaką kobietą się ożenił... :-P Ależ jak możesz nienawidzić Severusa Snape'a (tak, dobrze odmieniłaś jego nazwisko ;-)) i to jeszcze niczym nieskalaną nienawiścią? I w dodatku się do tego przyznajesz! I to komu? Mnie, MNIE się przyznajesz! Samobójczyni :-P. A jego piszący fani pastwią się nad nim, ponieważ - jak zauważyła Charna w komentarzu do pewnego mojego tekstu na Mirriel, w innym kontekście, co prawda - jest to ofiara wręcz wymarzona. Nawet jego fani to widzą :-P. Z drugiej strony... Severus, w jakimś sensie, dręczy się sam. Jest to postać wręcz stworzona do dręczenia, w tym do samoudręczania się. To ostatnie ma zresztą, według mnie, doskonale wypracowane już w kanonie, gdzie wciąż dręczy się śmiercią Lily, a w ramach samoudręczenia opiekuje się jej synem, którego wszak szczerze nie znosi. Nie da się też ukryć, że na wszelkie sposoby dręczy go również JKR - jako jednego z głównych i w dodatku prawie non stop będącego pod ręką przeciwnika głównego bohatera, wciąż mu gdzieś wtyka szpile. A to ktoś podpali mu szatę, a to dyrektor nie wywali Harry'ego ze szkoły, chociaż w zasadzie powinien, a to przejdzie mu koło nosa Order Merlina (że nie wspomnę o wcześniejszych upokorzeniach w trzecim tomie, jak choćby rzuconym na niego przez uczniów Expelliarmusie i nieco późniejszym lewitowaniu przez Syriusza), a to skazany jest na współpracę z człowiekiem, który z młodzieńczych lat uczynił mu piekło i w dodatku prawie go zabił, a to zostaje zmuszony do zabicia Dumbledore'a, a to zostaje dyrektorem Hogwartu, a to zabija go zupełnie bez sensu przerośnięta kobra... I jeszcze więcej. W kółko i na okrągło coś, prawdę mówiąc. W dodatku jest to człowiek, którego właściwie nic nie cieszy - oprócz dręczenia innych. Więc albo napisze się fanfik o Severusie dręczonym, albo o Severusie dręczącym (ewentualnie dwa w jednym :-P), bo inaczej nie ma właściwie sensu pisać o tej postaci :-P. Właściwie na razie mam na koncie trzy (w porywach do czterech chyba) fanfiki o Severusie dręczonym rozmową z Albusem (przy czym wychodzę z założenia, że rozmowa z Albusem prędzej czy później udręczyłaby każdego :-P), jeden o Severusie dręczonym rozmową z Voldemortem i jej następstwami (ale to miała być parodia...), jeden o Severusie dręczonym życiem pośmiertnym (z tym, że tam dręczeni są wszyscy... nawet jeśli udają, że jest inaczej - vide Albus) i jeden o Severusie dręczonym nowym Czarnym Panem... tylko że tam akurat wydaje się on niedręczony, przynajmniej mi. Może dlatego, że osobiście się wcale nie pojawia :-P. Aha, mam też przecież jeden fanfik o Severusie dręczonym przez Harry'ego - chociaż tam bardziej dręczony wydaje się Harry. Też przez Harry'ego :-P. No dobrze, w "Sprawach" dręczę Severusa spadkiem; podejrzewam jednak, że w ten sposób to chciałoby być dręczonych wiele osób :-P. Fakt, i jeszcze ze dwa razy dręczyłam go uczuciami do Lily, na różne sposoby. Sam zaczął, no co, ja tego nie wymyśliłam :-P. Faktem jednak jest, że autorzy fanfików lubią Severusa dręczyć. Warto jednak zauważyć, że Harry'ego też. Właściwie w niewielu fanfikach do HP nie ma nikogo dręczonego; nawet w parodiach, bo aż nazbyt chętnie śmiejemy się z cudzego nieszczęścia... Ciekawe. Wiesz, niekoniecznie musisz pomijać teksty, w których jest Snape - zawsze możesz wybierać te, w których pojawia się na marginesie; takich trochę jest. Nawet z Harrym w roli głównej. Poza tym są jeszcze fanfiki, w których Severus nie pojawi się siłą rzeczy, na przykład dziejące się przed jego narodzinami (acz mam na swoim koncie fanfik średniowieczny, do którego Severusa też wcisnęłam :-P) albo z postaciami OC, albo z takimi, które nie uczą się, nie uczyły się i nie będą się uczyły w Hogwarcie, więc tamtejszego mistrza eliksirów nie znają... Nie jest aż tak źle - nawet ja mam na koncie parę fanfików potterowskich, w których ani słowo Severus, ani słowo Snape nie pojawiają się ani razu ;-). Rozumiem jednak, że chcesz czytać na przykład o Harrym, a przy nim rzeczywiście trudno o teksty bez Snape'a. Poza tym... no cóż, czymże byłyby teksty literackie bez postaci, których się nie znosi?... ;-) Kurrrczę, wiedziałam, że się rozpiszę w odpowiedzi na Twój komentarz... Co tam mamy dalej? :-P Aha, Severus warzący Veritaserum... No cóż, według mnie jest to całkiem nieźle wyjaśnione w tym fanfiku: matka go tego nauczyła, a jego matka bardzo wyraźnie miała takie metody nauczania, że lepiej było nie zapominać tego, czego się raz nauczyło. Dlatego taki genialny Snape - również Snape-animag i Snape-potężny czarodziej - irytuje (przynajmniej mnie) znacznie mniej. A właściwie głównie dlatego, że, w odróżnieniu od Harry'ego, nie jest główną postacią powieści, więc ogromnej liczby faktów o nim po prostu nie znamy - w odróżnieniu faktów o Harrym: wiemy, że kanonicznie nie był mistrzem oklumencji, nie wiemy zaś, aby był animagiem, a gdyby nim kanonicznie był, to JKR zapewne nie omieszkałaby nas o tym poinformować. Zniosę dużo, jeśli chodzi o Severusa i inne postaci kanoniczne (niekanoniczne tym bardziej ;-)), poza Harrym właśnie. Ale i mnie potrafi coś zirytować, ot, choćby prawdziwy animag, wymyślony przez Laume na potrzeby "Spokoju mojej duszy", czyli czarodziej, który potrafi zmienić AFAIR w każde możliwe zwierzę, a nie tylko w jedno. Mały Snape-mistrz eliksirów pod tę irytację nie podchodzi, szczególnie kiedy autor przynajmniej próbuje wyjaśnić, jak mogło do tego dojść. W kwestii zaś Slughorna i Wywaru Żywej Śmierci, to owszem, uważam, że tym uczniem był Severus (jak mogłabym uważać inaczej... ;-)). Głównie dlatego, że to w jego podręczniku do szóstej klasy w recepturze tego właśnie eliksiru wprowadzone były takie ułatwienia, że nawet Harry zdołał ten eliksir uwarzyć prawidłowo. Ufff, skończyłam :-D.

Vendelin Nie musisz się przejmować (nie)komentowaniem - mnóstwo osób czytających ten i inne fanfiki nie skomentowało go ani razu, masz więc nad nimi i tak ogromną przewagę. Przykro mi, że spotkało Cię coś przykrego w życiu; mnie chwilowo większe nieszczęścia jakoś szczęśliwie omijają. Ciekawe, jak długo jeszcze... O rany, wyrazy uwielbienia... A ja mam wrażenie, że niespecjalnie sobie na nie zasłużyłam... A że rozdział był krótki to, z mojego punktu widzenia, całe szczęście. Z tłumaczeniem długich rozdziałów mam gigantyczne problemy, co chyba widać po innych moich przekładach :-(. Ech, ja też chciałabym przytulić Severusa, nawet jeśli miałoby to poskutkować fangą w zęby albo jakąś nieprzyjemną klątewką. Słodki dzieciak. Harry... Harry jest taki, jak być powinien. Rany, jak mi w powieściach brakuje pogodzenia się tych dwóch bohaterów ze sobą nawzajem...

Hakkarii Ten poprzedni rozdział naprawdę był aż taki krótki? Przyznam, że nie odczułam tego przy czytaniu go, a tym bardziej przy tłumaczeniu. Może dlatego, że rozdziały takiego "Lwa i węża" są często jeszcze krótsze...? O, widzę, że odnośnie Albusa mamy podobne zdanie. Taki z niego wielki manipulator - i to jeszcze pod doskonałą przykrywką - że aż dziwne, że nie trafił do Slytherinu za swoich szkolnych czasów. Ciekawe, czy wtedy był inny i koleje życia tak go zmieniły, czy wymógł na Tiarze taki a nie inny przydział... Przyznam, że nie odniosłam wrażenia hiperbolizacji żadnej z postaci. Może dlatego, że za naturalne uważam dokładniejsze ukazanie bohaterów, jeśli pisze się o nich dużo i w dość różnych sytuacjach. Trudno nie rozwinąć Molly czy Artura ponad kanon, skoro w powieściach pojawiają się pewnie przez mniej niż 1% fabuły, a tu są przez co najmniej 30%. Harry jest bardzo ciekawym ojcem dla Severusa... w innym fanfiku :-D. Naprawdę cudownie się tam sprawdza jako tatuś małego Snape'a. A Ginny jako mamusia. Zdecydowanie będę musiała poprosić autorkę o zgodę na tłumaczenie... kiedy już skończę chociaż jedno (a najlepiej z pięć :-P) obecnie przekładanych tekstów ;-).

lwica O, to widzę, że u Ciebie z rosyjskim podobnie jak u mnie - ja też praktycznie zapomniałam ten język. Ale chciałabym sobie go przypomnieć i nauczyć się go bardzo dobrze - może się przydać. To jednak jest kwestia przyszłości i to zapewne dość dalekiej, bo obecnie nie mam czasu na takie przyjemności. Owszem, każde dziecko potrzebuje zapewnień o miłości, o trosce, potrzebuje prawdziwego opiekuna - ale ilu dzieciom tego brakuje? To wręcz przerażające. I nawet właśnie dzieci wychowywane przez własnych rodzonych rodziców potrafią być maltretowane, molestowane i zaniedbywane. Koszmar. Mogę się tylko cieszyć, że mnie on nie dotyczył, i współczuć tym, którzy nie mieli tyle szczęścia. Jak Severus. I Harry. A, tak, obu wyjdzie na dobre to doświadczenie ze wspólnie przeżytych chwil, chociaż ciężkie chwile też ich nie ominą. Wyjdą z nich jednak zwycięsko, że tak zaspojleruję. Tylko na żadne szczególne miłe zaskoczenie raczej bym nie liczyła ;-).

natasha7a Staram się publikować to tłumaczenie możliwie często, niestety niekoniecznie mi to wychodzi tak, jakbym chciała - wciąż brak mi czasu (albo chęci :-P). Z Poznania jestem po części. Teoretycznie mieszkam pod Poznaniem, ale praktycznie w Poznaniu, gdzie zresztą również pracuję.

KaTi Zawsze zastanawia mnie, jakim cudem niektórzy czytelnicy przegapiają, że dany fanfik to tłumaczenie ;-) - staram się to zaznaczać w możliwie wielu miejscach, nie chcę bowiem odcinać kuponów od cudzych tekstów, które tylko przekładam. Potrzeby takiej również nie czuję, mam na koncie dość własnych opowiadań ;-). Co to się stało, że ostatnio polubiłaś Severusa? Jakieś szczególne zdarzenie nastąpiło? Na scenę spotkania Severusa z Ronem i Hermioną (i kimś jeszcze) zdecydowanie warto czekać - jest naprawdę niezapomniana. Szczególnie okoliczności tego spotkania - coś pięknego. Zachowanie Rona również, to chyba nie ulega wątpliwości - on tak kocha profesora Snape'a... :-P Aha, przy okazji: jestem płci żeńskiej ;-).

Klio O, już wróciłaś z wakacji? Jak było? Ja również miewam kłopoty z czytaniem fanfików, bo wciąż ktoś mi przerywa - szczególnie męczące jest to, kiedy czytam w pracy :-P. Dlatego uważam, że również w kanonie mogliby się zrozumieć, gdyby tylko obaj zechcieli (szczególnie dotyczy to Snape'a, jako dorosłego), byli w końcu dość podobni pod pewnymi względami. Odnośnie Zakonu zgadzam się całkowicie: najlepiej byłoby, gdyby w ogóle się nie wtrącał. Niestety, takie rzeczy to tylko w Erze... w marzeniach ściętej głowy, chciałam powiedzieć. Rzeczywiście, Bydgoszcz od Poznania kawałek dzieli. Koleżanka ma działkę pod Mogilnem, gdzie byłam ze trzy razy - a od Mogilna do Bydgoszczy jeszcze przecież kawałek jest... (nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek odwiedziła Bydgoszcz - wszystko przede mną, co nie? ;-)). Jest w Bydgoszczy coś ciekawego do zobaczenia? Poza Tobą, rzecz jasna :-D. Ech... Ale jak się opuszcza tekst po jednym rozdziale, to czasem można przegapić coś fajnego, co się po prostu kiepsko zaczyna... Między innymi dlatego pytałam ;-). Bez bicia przyznam, że rzeczywiście są wśród moich ulubionych fanfiki napisane nieciekawie, a nawet koszmarnie; zazwyczaj trzymam tam takie teksty z powodu fabuły lub z jakiegoś sentymentu. Pominę milczeniem fakt, że niektórych w moich ulubionych w ogóle już nie pamiętam; nie mam pojęcia, o czym właściwie są i jakie są :-P. Trochę się ich nazbierało... i wciąż dochodzą nowe. Oczywiście, że nie popędzasz. Ty nigdy nie popędzasz. A przecież to Twój prezent urodzinowy... *wzdycha* W przyszłym tygodniu aktualizacji w ogóle może nie być, bo nie mam internetu na kwaterze, a nie wiem, jak wygląda sprawa z kafejkami internetowymi w Zakopanem. *wzdycha* Nic, postaram się coś z tym zrobić, zobaczymy, jak mi pójdzie. Żeby tylko pogoda była... CHCĘ POCHODZIĆ PO TATRACH! Bardzo przepraszam, po prostu nie mogłam się powstrzymać :-P.

Review this Chapter


Return to Top