Books » Twilight »

Mortal Survivor
Author:
MichelleCassidy PM
Demetri poznaje miłość swojego życia. Czy jednak jego klan pozwoli mu na szczęśliwe zakończenie? Czy też bezwzględni liderzy Volturi sprawią, że życie Demetriego przestanie mieć jakikolwiek sens? I co ma z tym wspólnego tajemniczy ród Castalli?
Rated: Fiction T - Polish - Adventure/Romance - Demetri - Chapters: 7 - Words: 15,898 - Reviews: 9 - Favs: 1 - Published: 03-30-10 - Status: Complete - id: 5855093
A+  A-   Full 3/4 1/2 Expand Tighten

VII. Nowy początek

- Mamusiu...dlaczego przekazałaś coś myślowo Edwardowi i Jasperowi? – Paloma nie wytrzymała z ciekawości. Musiała to wiedzieć. Lena uśmiechnęła się do niej blado, po czym odpowiedziała jej, siadając naprzeciw niej:

- Zastanawiałam się po prostu, czy...czy Aro pozwoliłby nam tu zostać. Jak widzisz, Cullenowie nie żyją tak restrykcyjnie jak Volturi. Mają czas na wszystko – na rozrywki, na spotkania z normalnymi ludźmi, na polowania...na wszystko. A Volturi? Uwierz mi, Pal, gdyby nie ja, to by nadal siedzieli w swoich zakutych pomieszczonkach i nie oglądali telewizji. To jak ich do tego po części zmusiłam. – Paloma zaśmiała się wesoło, słysząc to. Już teraz wyglądała na dwa latka. Dosłownie rosła w oczach. Nawet śmiertelny człowiek z poważniejszą wadą wzroku by się tego dopatrzył. Jeszcze tydzień, góra dwa, i Paloma miała wyglądać jak pięciolatka. Aro powiedział jednak Lenie, że to się zatrzyma po jakimś czasie na danym wieku dziecięcym. Wiek dziecięcy geny określają same, w zależności które to dziecko pary. Które dziecko urodziło się jako najpóźniejsze, to będzie wyglądało na najmłodsze. Pierworodne dziecko z kolei zawsze będzie wyglądało na najstarsze. Lena zawołała Jane do siebie, która chyba przeczuła, co nadejdzie, bo uśmiechała się nieznacznie do Leny. Jane zajęła się Palomą, podczas gdy Lena postawiła sobie za punkt honoru dwie rzeczy: znaleźć Demetriego i namówić go do swojej wersji ich wspólnej przyszłości, a potem opowiedzieć o tym Aro. Lena postanowiła załatwić najpierw tą pierwszą sprawę.

- Demetri... – zaczęła nieśmiało Lena, gdy znalazła już swojego ukochanego, stojącego samotnie między drzewami. Demetri na jej głos automatycznie odwrócił się w jej stronę i promienie do niej uśmiechnął, po czym podszedł do niej i objął ją romantycznie.

- Tak, Leno Castalli? – zapytał się jej szarmanckim tonem głosu Demetri. Jego dobry humor dodał Lenie dodatkowej odwagi.

- Demetri, ja...ja uważam, że musimy coś zrobić w naszej sprawie. – Demetri odsunął się nieco od niej, nie przestając jej jednak obejmować, i spojrzał się na nią pytającym wzrokiem.

- To znaczy?

- To znaczy ni mniej, ni więcej jak to, że Paloma potrzebuje...dużo miejsca. Dużo swobody. Wiem, Volterra jest ogromna, ale to stary, średniowieczny zamek. Nawet najbardziej ponure i poważne dziecko nie wytrzymałoby tam dłużej niż dwa tygodnie. Paloma straci tam całe swoje i tak bardzo krótkie dzieciństwo. Nie chcę jej pozbawiać żadnych rozrywek, nie wiedząc, na jakim wieku jej rozwój się zatrzyma. – Lena domyśliła się po minie Demetriego, że ten zrozumiał każde słowo z jej wypowiedzi, i teraz analizował wszystkie za i przeciw. Lena widziała w jego oczach, że i on myślał podobnie.

- No a Aro? – spytał się nagle Demetri, patrząc się Lenie prosto w oczy. – Co z nim? Co z Kajuszem i z Markiem? Co jeśli nam nie pozwolą odejść? – Lena uśmiechnęła się łagodnie.

- Nie martw się o to. Jakoś ich przekonam do naszej decyzji. – Demetri już chciał coś powiedzieć, ale w tym momencie nadszedł Afton.

- Aro chce się z tobą widzieć. – powiedział wampir bezbarwnym tonem głosu, wpatrując się swoimi jasnoszkarłatnymi oczami w Lenę. Dziewczyna zamarła.

- Z...Ze mną? – spytała się Lena z niedowierzaniem w głosie, czując, jak Demetri automatycznie zacieśnia swój uścisk wokół niej.

- Tak, z tobą. Twierdzi, że ma z tobą sprawę do omówienia. Przyjdź do niego niedługo. Czeka na wzgórzu przy obozowisku. – po tych słowach Afton ukłonił się im, po czym odszedł. Lena spojrzała się dużymi oczami na Demetriego.

- Czy mógł dowiedzieć się o naszych planach tak szybko? – spytała się chłopaka. Ten wzruszył ramionami w geście bezradności i niewiedzy.

- Mam pójść tam z tobą? – Lena pokręciła jednak przecząco głową.

- Nie. – odpowiedziała. – Pójdę sama. Dowiem się, czego chce, i jeśli to jest to, czego się tak obawiamy, wynegocjuję z nim jak najlepszą przyszłość dla nas i dla naszych dzieci. – Demetri niespodziewanie się rozchmurzył.

- Dzieci? – Lena zrozumiała jego intencje i popchnęła go dla żartu.

- A coś ty myślał? Że tylko ty jako mały szczeniak marzyłeś o gromadce wesołych dzieci? Nie jesteś w tym odosobniony, mój ukochany Demetri. Ja również nie marzyłam o mniej niż trójce dzieci.

Aro stał na wzgórzu w blasku księżyca, gdy nagle podeszła do niego Lena.

- Aro...chciałeś mnie widzieć? – spytała się go Lena. Aro przytaknął jej z uśmiechem.

- Tak, owszem Leno, chciałem się z tobą widzieć. – przez chwilę Aro wpatrywał się w jaśniejącą tarczę księżyca, zanim zabrał ponownie głos. – Wiem o tym, jak bardzo ty i Demetri pragniecie założyć prawdziwą rodzinę. Wiem również doskonale o tym, że jest to niemożliwe, jeśli dalej będziecie mieszkali w Volterrze. Dlatego pozwalam wam zamieszczać gdzieś indziej, gdzie tylko zechcecie.

- Naprawdę? – spytała się go z niedowierzaniem w głosie. Aro przytaknął jej skinieniem głowy, po czym dodał:

- Kajusz, Jane i Alec również chcą się do was dołączyć. Jane ma dosyć sprawiania innym bólu, Kajusz nie chce być dłużej z Athenodorą, a do tego również złagodniał, a Alec...no cóż, Alec pokochał cię jak własną siostrę, a do tego nigdy nie opuściłby Jane. No i sądzę, że darzy również pewnym swoistym uczuciem twoją Palomę. – Lena tylko się uśmiechnęła, słysząc to.

- Wiem o tym, Aro. Też to widzę. – Aro przyjrzał się jej uważniej, posyłając jej ciepły uśmiech. – Alec nadaje się dla Palomy jak nikt inny. Jako jedyny pasuje do niej i wiem, że byłby w stanie ją ochronić. Sama Paloma zdaje się mieć do niego słabość.

- Proponuję wam osiedlenie się tutaj. – powiedział nagle Aro, a Lena spojrzała się na niego zaskoczona. – Cullenowie polubili was, nawet bardziej – odbierają was jak swoją rodzinę. Z pewnością nie będą mieli nic przeciwko, jeśli zamieszkacie blisko nich. – Lena nie wiedziała, co odpowiedzieć. Aro zaskakiwał ją od zawsze, ale teraz naprawdę wykazał się ogromnym sercem i dobrocią, pozwalając jej zamieszkać z Demetrim i trójką członków Volturi na półwyspie Olympic. Lena zdołała się tylko uśmiechnąć.

- Dziękuję, Aro. Dziękuję ci za wszystko. – Aro odwzajemnił jej uśmiech, po czym delikatnie ją uścisnął i pozwolił jej wrócić do namiotu, jaki rozbili dla niej i dla Palomy, i powiedzieć o szczęśliwej nowinie Demetriemu i pozostałym.

- Witajcie w nowym domu. – zaskandował Alec, przyglądając się okazałej posiadłości, jaką sprawili im Cullenowie. Willa stała dosłownie trzydzieści metrów od domu Cullenów. Lena nie mogła się nadziwić, jak w tak krótkim czasie zdołali zbudować coś tak ogromnego i...wspaniałego.

- Niesamowicie piękny dom. – powiedziała nagle cicho Jane. Lena uśmiechnęła się, słysząc te słowa.

- Święta racja, Jane. Ten dom jest idealny. – po czym, nie czekając już ani chwili dłużej, weszli do środka, żeby go zwiedzić i nacieszyć się nim, póki jeszcze mają na to czas.

- Kuchnia idealna...ale na co nam ona? – spytał się Alec, wchodząc do przestronnej i jasnej kuchni. Lena rzuciła mu zdziwione spojrzenie.

- Alec, a ja i moje dzieci co mamy jeść? Trawę z ogródka? A może mamy zdrapywać sobie korę z drzewa? Czy może szamać ziemię? – Jane zachichotała, słysząc ten żart, a Kajusz i Demetri wymienili rozbawione uśmiechy. Alec z kolei zrobił zawstydzoną minę.

- Wybacz, Lena...nie uwzględniłem tego w swoich przemyśleniach.

- Wyczułam to, Alec. Uwierz mi, że to wyczułam. – odparła Lena, powodując kolejny niepowstrzymany chichot już nie tylko Jane, ale i Palomy, która, mając już fizyczne prawie dziewięć lat, podbiegła do Aleca i przytuliła go mocno.

- Alec, nie martw się. I tak cię lubię. – Jane i Lena spojrzały się po sobie, po czym w jednej chwili zrobiły charakterystyczne „Awww!", które spowodowało, że Alec, gdyby mógł, to by zarumienił się jak piwonia i zapadł pod ziemię. Rzucił im jednak mordercze spojrzenie, które zostało jednak zażegnane przez tulącą się ciągle do niego Palomę. Gdy jednak taki sam dźwięk wydał Kajusz, Alec nie wytrzymał, i pognał za wampirem, aż się zakurzyło. Jane musiała pobiec za nimi i uratować Kajusza przed niechybnym dostaniem w skórę. Demetri wykorzystał ten fakt, i przytulił się do Leny, przyglądając się razem z nią bawiącej się teraz najspokojniej na świecie lalkami Palomie, która siedziała w sypialni.

- Uroczo wygląda... – powiedział Demetri, kładąc swój podbródek na ramieniu Leny. Dziewczyna uśmiechnęła się tajemniczo.

- No...niedługo Paloma będzie miała z kim się bawić. – Demetri spojrzał się na nią zaskoczony.

- Ale przecież ani Jane, ani Alec nie lubią... – Lena w tym momencie przerwała mu, całując go szybko w usta. Gdy się od niego odsunęła, na jej twarzy malował się szeroki uśmiech.

- A kto ci powiedział, głuptasie, że o nich mówię? – Demetri w końcu zrozumiał, o co jej chodziło, i na jego twarzy także wykwitł wesoły uśmiech.

- Który tydzień? – spytał się.

- Drugi. Nie widać? – tu pokazała na brzuch, a Demetri pacnął się w czoło otwartą dłonią.

- Wybacz. Chyba ślepnę. – Lena zaśmiała się krótko, słysząc te słowa. Sam Demetri również się zaśmiał.

- Flora. – powiedziała nagle Lena. Demetri zamarł na chwilę.

- Co? Znasz już płeć dziecka? – spytał się jej. Lena rzuciła mu pobłażliwe spojrzenie.

- Duh! Ożeniłeś się z nieśmiertelną dziewczyną, nie pamiętasz? Słyszę już myśli dziecka. Bardzo mocna indywidualistka z niej będzie. Dokładnie taka sama jak ja, ty czy Paloma.

- Wszystko zostaje w rodzinie. – odparł na to Demetri. Lena przytaknęła mu z uśmiechem.

- Jak widać, to powiedzenie idealnie się sprawdza w naszym przypadku. – w tym momencie Demetri musiał jednak pognać do Kajusza i Aleca, którzy zdążyli wbiec na werandę i tam się ganiać. Ani Jane, ani Lena, ani Demetri nie palili się do tego, aby już pierwszego dnia mieszkania w nowym domu go naprawiać z powodu bójki dwójki członków ich rodziny. Paloma ze śmiechem przyglądała się staraniom swojego taty, jak bezskutecznie próbuje rozdzielić Aleca i Kajusza. Jane niecodziennie dołączyła do niej do jej domku dla lalek, i obie obserwowały, jak Lena, tracąc cierpliwość, wychodzi na werandę i swoimi mocami odciąga Kajusza na jedną stronę werandy, a Aleca na drugą, po czym swoją własną, nabytą jeszcze za bycia śmiertelniczką siłą słownej perswazji namawia ich do zawieszenia broni. Paloma i Jane zaskandowały jej imię, gdy ta wkroczyła w glorii chwały do salonu, a za nią weszli ze zwieszonymi ze wstydu głowami Kajusz i Alec, a jeszcze za nimi ciągle chichoczący z całej tej sytuacji Demetri. Po chwili cała szóstka zasiadła na fotelach lub kanapie i zaczęli wspólnie oglądać telewizję. Zupełnie jak typowa, amerykańska rodzina, pomyślała Lena, opierając się plecami o przód Demetriego, który objął ją swoimi ramionami i przytulił do siebie, uśmiechając się anielsko. Po chwili szepnął coś jej na ucho, czego Paloma nie dosłyszała, a Lena przytaknęła mu z tajemniczym uśmiechem na twarzy i nagle palnęła na cały salon:

- Alec, to jak, chcesz być ojcem chrzestnym? – po czym oboje z Demetrim zanieśli się śmiechem, gdy Alec z wrażenia spadł na podłogę, a Kajusz wypluł sok pomarańczowy, jaki właśnie próbował. Jedynie Jane zachowała spokój, ale widać było, że i ona, podobnie jak Demetri i Lena, nie mogła się doczekać, żeby powitać na świecie kolejne maleństwo rodziny Castalli.

Wszystko ułożyło się zgodnie z marzeniami i planami Leny i Demetriego. Kajusz, Jane i Alec, nie mogąc znieść rozstania z Leną na tak długi czas, dołączyli do nich i pozostali z nimi na półwyspie Olympic. Lena, tak jak zapowiedziała wcześniej Demetriemu, urodziła ich drugą córkę, Florę, jasnowłosą i niebieskooką, która nie dorównywała jednak urodą swojej starszej siostrze. Cztery miesiące potem Lena ponownie zaszła w ciążę, aby urodzić pierwszego syna, Tobiasa, który okazał się być wierną repliką śmiertelnej wersji Demetriego – miał brązowawe włosy i niebieskie oczy, a do tego miał niezwykle podobne do Demetriego rysy twarzy. W momencie, gdy Cullenowie musieli się wyprowadzić z Forks, Demetri i Lena mieli już trójkę dzieci. Zmiennokształtni ruszyli razem z Cullenami na północ, aby tam osiedlić się w Kanadzie.

Lena nie mogła nie przyznać racji słowom Felixa, który dołączył do nich na krótko przed przeprowadzką do chłodnego regionu – to był dopiero początek prawdziwej, iście epickiej przygody.

Favorite : Story Author   Follow : Story Author

  .    .