
Wojna trojańska widziana oczami mieszkających po dwóch przeciwnych stronach kobiet. Plotkowanie, śmiechy i radosne bajdurzenie z Wielkim Konfliktem w tle.
Rated: Fiction T - Polish - Humor - Words: 1,128 - Reviews: 1 - Published: 11-22-10 - Status: Complete - id: 6495297
|
|
A+ A- |
Troja położona była na zielonym wgórzu i zajmowała to miejsce równie pewnie, co dziewięć lat wcześniej, kiedy wrogie okręty przybyły podbić miasto. Okalająca ją rzeka Skamander pluskała stanowczo zbyt radośnie jak na wodę, do której po każdej bitwie spływała krew poległych. Jasna i czysta tafla zdawała się lśnić w promieniach wschodzącego słońca niczym płynne złoto.
Na brzegu rzeki, w połowie drogi między miastem a obozem greckim, zebrało się sześć kobiet. Meuzyka, Hipodameja i Adrastone przybyły z Troi, Euremone, Ijastra i Kliarope z obozu greckiego. Co dzień przychodziły tam po wodę, traktując swą powinność, jako wymówkę do wymiany plotek z wrogiem, czy też, jak wolały myśleć, ofiarami konfliktu. Wojna była męską dziedziną, a choć oczywiście wspierały mężów jak powinna każda przykładna żona, nie mogły się doczekać tej wykradzionej chwili na wspólne, kobiece rozmowy.
Przywitały się ze sobą jak stare przyjaciółki. Znały się od dziewięciu lat, a polubiły na tyle mocno, że nawet po tak długim czasie równie miło spędzały poranki, jak na początku wojny.
Ilość plotek, jakie mogły przekazać, była niemalże nieograniczona;, każdego dnia działo się coś ciekawego, to po jednej, to po drugiej stronie. Tematy powtarzały się czasem, zwłaszcza, jeśli uznawały go za nieskończony lub zwyczajnie nie miały innego pomysłu.
- Słyszałam, że Helena jest naprawdę najpiękniejszą kobietą, jaką widział świat. Czy to prawda? - Ijastra odezwała się nieśmiało, zadając pytanie, które nurtowało ją od dawna.
Rzecz jasna, temat dotyczący Heleny pojawiał się w ich rozmowach od samego początku, lecz chętnie do niego powracały. Była jedną z Osobistości, o których lubiły dyskutować, prawdopodobnie dlatego, że tak jak one, była kobietą wplątaną w konflikt, ba, kobietą, która go wywołała.
- Moja droga, młode dziewczę zawsze wyda się piękne - parsknęła Hipodameja - Owszem, pamiętam, że gdy po raz pierwszy książę Parys przedstawił nam swą wybrankę, też byłam pod wrażeniem, ale to szybko minęło. Dziewczyna miała chude i kościste ciało i wodniste oczy, nie taką królową chciałabym mieć. Spójrz na Andromachę. Zdrowa, rumiana, to dopiero jest ładna kobieta! Ale książę Parys od momentu swego cudownego powrotu na łono rodziny przejawiał jakieś dziwne upodobania, nie spojrzał nigdy na miecz, za to kwilił na widok kwiatów i rzeźb. Jakież szczęście, że to książę Hektor obejmie tron po śmierci króla Priama!
- Nie byłabym tego taka pewna - wtrąciła Kliarope - W obozie dużo mówi się o tym, że Achilles zetrze go w pył, gdy tylko spotkają się na polu bitwy.
- Polu bitwy! - wykrzyknęła Euremone z rozbawieniem. - Jedyne pole bitwy, jakie widziałam, to stół w namiocie Agamemnona, gdzie każdej nocy nasi wodzowie grają w kości!
- Ponoć Odyseusz zawsze wygrywa - dodała Ijastra - ale słyszałam, jak Menelaos nazwał go szczwanym lisem, więc pewnie oszukuje.
- Na pewno oszukuje - stwierdziła dobitnie Hipodameja - Każdy Trojanin wie, że Odyseusz to największy krętacz z całego waszego obozu.
- Tak jak każdy Grek wie, że Priam wydałby Helenę dziesięć lat temu, gdyby nie fakt, że sam ma na nią chęć!
- To najgłupsza rzecz, jaką słyszałam. Helena była uznawana za piękną...
- Mimo tego rozbieganego spojrzenia.
- Tak, Euremone, mimo rozbieganego spojrzenia, ale teraz nawet Parys jej nie odwiedza. Urodziła mu trójkę dzieci i jedyne, o czym teraz nasz książę myśli, to czy ich kołyski są wystarczająco złote. Gdyby odważyłby się skierować myśli na żonę pewnie i tak pomyliłby ją z szafą.
- Hipodamejo!
- Wszystkie ją widziałyście, przecież. Menelaos pewnie nawet by jej nie rozpoznał.
- Może tak, może nie. Słyszałam jednak, że Helenie jednak udało się oczarować czyjeś serce - Adrastone uśmiechnęła się tajemniczo.
- Chyba swoje własne!
Kobiety roześmiały się głośno, ale Adrastone machnęła ręką niecierpliwie i zniżyła głos do szeptu. - Wiem od kuzyna mojej bratowej, który pracuje jako strażnik, że książę Deifob, brat Parysa, od pewnego czasu odwiedza komnaty Heleny...
- Oj, ten twój kuzyn musiał się mocno upić na służbie. Deifob? - prychnęła jej bliska przyjaciółka, Meuzyka, kręcąc głową z niedowierzaniem. - Czemu miałby interesować się Heleną?
- Bo jest piękna! - krzyknęła Adrastone poirytowana. - Mimo ciąży i rozleniwienia wciąż jest przeklętą najpiękniejszą kobietą świata!
- No, już, spokojnie - Meuzyka przygarnęła ją do siebie, a potem wytłumaczyła pozostałym kobietom, że mąż Adrastone przejawiał niezdrowe zainteresowanie branką Parysa.
Zapanowało pełne zrozumienia milczenie.
- Jeżeli już mowa o niewierności, to Agamemnon powinien się tu stawić... - zaczęła Euremone.
- Jak to?
- Jeszcze nie tak dawno, bo zaledwie przedwczoraj, widziałam tę nową niewolnicę znikającą w jego namiocie.
- Niemożliwe!
- Co w tym dziwnego?
- Widzicie, jesteśmy tu już niemal dziesięć lat, długich lat, a mimo tego jeszcze nigdy Agamemnon nie poprosił żadnej z nas do siebie. Czemu miałby wolec niewolnicę od prawdziwej Greczynki?
- Czyżby mąż ci nie wystarczał, Kliarope? - roześmiały się kobiety.
- Mąż to mąż, a król... to król - odparła Kliarope rozmarzona.
- Myślę, że Agamemnon jest wierny Klitajmestrze, na pewno jest. Patrzyłam na ich pożegnanie w Sparcie. Jakież to było piękne... - Ijastra westchnęła, mając w pamięci raczej suknię Klitajmestry niźli jej słowa.
- Agamemnon zaprzyjaźnił się bliżej z niewolnicą Achillesa - odezwała się Euremone nagle, uśmiechając przy tym figlarnie; była najmłodsza ze wszystkich obecnych przy źródle kobiet, acz zdążyła pochować już trzech mężów podczas tej wojny. - Myślicie, że czemu nasz bohater ostatnio chodzi niezadowolony?
- Bryzeida? - zapytały chórem, otwierając usta zdumione.
- Właśnie ona, ukochana niewolnica Achillesa.
- U nas takie rzeczy z całą pewnością nie miały by miejsca - Hipodameja obrzuciła Greczynki pobłażliwym spojrzeniem.
- Akurat, a Deifob odwiedza Helenę, bo chce kołysać jej dzieci do snu?
- Twierdzi jakiś kuzyn- strażnik - prychnęła nieprzekonana.
- Kuzyn bratanicy - uzupełniła Adrastone cicho. - Ano, twierdzi tak...
Wróciły do napełniania naczyń wodą z rzeki. W oddali, ze strony greckiej zabrzmiały okrzyki i dźwięk rogu, codzienna musztra żołnierzy. Nieopodal przechadzał się Nestor, siwiutki jak gołąbek, łagodny król Pylos, a także Odyseusz. Ten nie wyglądał najlepiej, trzymał się za głowę, i jęczał do siebie, bredząc o bogini i koniach.
Kobiety spojrzały na Odysa, a potem na siebie wymownie. Euremone przewróciła oczami i zachichotała, rozlewając przy tym wodę z dzbana.
- Zupełnie szalony ten nasz woj - powiedziała wciąż się śmiejąc. - Ale kto by się dziwił, tyle lat z dala od żony... A choć nie lubię Odyseusza równie mocno jak tych wałęsających się wokół kundli, to muszę niechętnie przyznać, że jako jedyny nie wziął niewolnicy na czas pobytu tutaj. Penelopa, wiecie, jego żona, mogłaby być dumna.
- Ciekawe, czy ona mu wierna? - rzekła wesoło Adrastone i znów wybuchły przyjemne śmiechy.
- O tym nie pomyślałam!
Odyseusz, zainteresowany żywymi odgłosami, spojrzał w ich stronę, ale widząc sześć chichoczących kobiet, odwrócił się i poszedł dalej. Fakt, że były wśród nich Trojanki ani go zdziwił, ani przyciągnął uwagi. Nestor natomiast powitał je skinieniem głowy i nawet uniósł lekko wargi do góry, wyglądając przy tym tak nobliwie, jak tylko mógł.
- Mój mąż mówi, że król Nestor zabił więcej wrogów, niż Agamemnon i Menelaos razem wzięci - przypomniało się Ijastrze.
- Kto by pomyślał, a tak niewinnie wygląda - mruknęła Meuzyka. - W takich czasach to nic nie wiadomo.
- Nic.
- W takich czasach - przytaknęła Adrastone.
Słońce wzeszło gotowe na czekającą je wędrówkę. Dzbany zostały napełnione. Kobiety ucałowały się serdecznie i pożegnały, wciąż śmiejąc, przekrzykując i uśmiechając.
A potem rozeszły się w dwie zupełnie różne strony.
|
||||||