
Załoga Murphy'ego nie będzie miała łatwo...tym bardziej, że będą musieli użerać się z dwójką odwiecznych rywali, którzy naskakują na siebie raz po raz. Kim jest Selena Liang, i jaki ma związek z Jackiem? Prawda może okazać się zupełnie inna...
Rated: Fiction T - Polish - Horror/Suspense - Jack F. & Dodge - Chapters: 8 - Words: 9,846 - Reviews: 2 - Published: 12-23-10 - Status: Complete - id: 6581552
|
|
A+ A- |
I. Wszechwiedzący pasażer
- No, kapitanie, lepszego skarbu już nie mogłeś sobie wymarzyć. – powiedział do Murphy'ego Santos. Jego słowa zaaprobowali Dodge i Munder, wydając okrzyki radości. Stali właśnie na znalezionym przez siebie statku, na którym odkryli całą masę drogocennych drobiazgów. Nawet Epps była zadowolona z ich „łupu".
- No dobra, ale teraz zabierajmy to i zmywajmy się, zanim ktoś tu przypłynie i nas ubiegnie. – zauważył słusznie Greer. Mimo iż wszyscy byli nadal bardzo zadowoleni ze skarbu, posłusznie zaczęli go pakować do worków i po pół godzinie płynęli już do najbliższego portu, aby tam w pełni nacieszyć się nową zdobyczą.
- Epps, może jednak chcesz jeszcze jedno piwo? – spytał się Maureen Munder, wytrącając ją z zamyślenia. Epps otrząsnęła się z myśli, po czym uśmiechnęła się lekko i odparła:
- Nie dzięki. Na dzisiaj dla mnie stanowczo starczy już alkoholu. – Dodge spojrzał się na nią zdziwiony, po czym spytał się jej:
- Co się z tobą dzieje, Epps? Nic nie jesz, nie pijesz. Zachowujesz się jakbyś była co najmniej chora.
- Może wasza przyjaciółka po prostu straciła na to ochotę? – powiedział ktoś za ich plecami, gdy Epps miała już odpowiedzieć sama za siebie. Wszyscy odkręcili się jak na zawołanie, a wtedy zobaczyli jakiegoś młodo wyglądającego chłopaka, który dodał, widząc ich pytające spojrzenia:
- To tylko moja sugestia. Nie narzucam jej wam. A, tak w ogóle; jestem Jack Ferriman. – po czym wyciągnął rękę do kapitana, który jednak jej nie przyjął. Chłopak z rozumiejącym spojrzeniem cofnął dłoń, po czym powiedział:
- Mam dla was bardzo ciekawą propozycję. Lecąc samolotem widziałem statek, który dryfował, a gdy wysłałem do niego sygnał, w ogóle jakby go nie odebrał. Wyglądało to tak jakby był opuszczony, a dałbym sobie rękę uciąć, że to był statek pasażerski. – po jego słowach Murphy zaczął się uważniej na niego patrzeć, po czym odparł:
- Jesteś pewien, że to nie były żadne twoje zwidy? – po pytaniu Murphy'ego Dodge, Santos i Munder zaśmiali się głośno, co jednak nie zniechęciło Jacka do dalszej rozmowy.
- Jestem na sto procent pewien tego, co widziałem. I mogę wam to nawet udowodnić. – po czym rzucił na stolik zdjęcia statku, po czym dodał:
- To jest właśnie ten statek, który nie dawał znaku życia i dryfował po międzynarodowych wodach. A wiecie dobrze, że ten, kto znajdzie ten statek pierwszy, tego będą wszystkie jego bogactwa, prawda? – Epps spojrzała się dziwnym wzrokiem na Jacka, po czym spytała się go:
- A tobie dlaczego tak zależy na tym? Skąd mamy wiedzieć, że to nie jest żadna pułapka ani coś w tym stylu? – Murphy jednak uciszył ją, mówiąc:
- Spokojnie, Epps. Jestem pewien, że ten chłopak nie ma żadnych złych zamiarów. Przyjmujemy ofertę. – po słowach kapitana Epps wstała z wściekłością od stolika, po czym wyszła z baru, zostawiając swoich współtowarzyszy samych i zdumionych jej zachowaniem. Szła tak przez port kilka dobrych minąć, powoli chłonąc po przeżyciach sprzed kilku minut, aż zatrzymała się na swoim ulubionym molo. Właśnie znów zamyśliła się, tak jak wtedy w barze, gdy nagle usłyszała za sobą jakiś żeński głos:
- Problemy z załogą? – Epps natychmiast odwróciła się, i ku swojemu zdumieniu zobaczyła młodą dziewczynę, która wyglądała na nie więcej niż dwadzieścia dwa lata, i patrzyła się na nią uważnie. Epps, nie rozumiejąc za bardzo jej pytania, odparła:
- A przepraszam...kim ty jesteś? – dziewczyna po jej pytaniu uśmiechnęła się, po czym odpowiedziała spokojnym głosem:
- Mam na imię Selena, i mieszkam tu już od dłuższego czasu. Często cię widywałam, jak wracaliście z morza z łupami ze znalezionych statków i dostrzegłam dzisiaj, że jakiś mężczyzna szedł za wami, a potem wszedł do baru, do którego wy weszliście. Potem ty wyszłaś z tego baru wściekła, co nigdy wcześniej się nie zdarzało. Dlatego pomyślałam, że coś jest nie tak. –Epps była pod wrażeniem doskonałej logiki dziewczyny, więc powiedziała:
- Niesamowite...i sama do tego wszystkiego doszłaś tylko po tych kilku zdarzeniach? – dziewczyna po jej pytaniu pokręciła przecząco głową, po czym odparła:
- Niezupełnie. Mieszkam tu, bo ludzie wracający z morza chcą znać swoją przyszłość, a jak im to udostępniam. Pochodzę z rodziny wielkich wróżbitów i mi także dano tę moc. Miałam wizję, w której jakiś mężczyzna was zaczepia w barze, a ty się nie zgadzasz z jego propozycją, ale twoja załoga się zgadza, i ty wychodzisz z baru wściekła. I to się właśnie stało dzisiaj, tak jak przewidziałam.
- No a...wiesz może kim jest ten mężczyzna? – spytała się po chwili Epps, zastanawiając się, czy to, co przed chwilą powiedziała Selena, jest prawdą, czy też dziewczyna po prostu łatwo wyciąga prawidłowe wnioski.
- Oczywiście, że wiem. – odparła nagle Selena, łagodnie się uśmiechając. – To baran, który chce was w coś wrobić. Wyczułam to od niego na kilometr. Coś złego w nim siedzi, dlatego uważaj na niego, i nie ufaj mu zbytnio. To jakiś krętacz, który chce zbić majątek na czyjejś niewinnej ofierze. – po czym już chciała odejść, gdy nagle zatrzymała ją Epps.
- Poczekaj, Selena. – powiedziała Epps łapiąc ją za rękę. Dziewczyna nagle odkręciła się, spojrzała na jej rękę, która ją trzymała, i odparła:
- Naprawdę chcesz, żebym popłynęła z wami i przypilnowała tego chłopaka? – Epps spojrzała się na nią lekko przerażona, na co Selena uśmiechnęła się i dodała:
- Nie bój się. Wszystko, czego dotknę, i każdy kto mnie dotknie albo ja go dotknę, zmienia się w mojej głowie w wizję przyszłości, bądź przeszłości. Nie zdziw się więc, że jak tylko czegoś dotknę na waszym statku, to ujrzę tego początek albo koniec. I tak, zgadzam się popłynąć z wami do tego statku pasażerskiego, który znajduje się na międzynarodowych wodach. Tylko daj mi z dziesięć minut, żeby się przygotować. – po czym ruszyła śmiało w stronę jakiejś ciemnej uliczki, w której po chwili zniknęła, pozostawiając Epps samą.
- Jesteś pewna, że dasz sobie radę z rozgryzieniem go? – dopytywała się Seleny Epps, gdy szły w stronę jej statku, który właśnie szykował się do odpłynięcia. Był już gotowy i wszyscy czekali tylko na Epps. Selena spojrzała się na nią uważnie, po czym odparła:
- To chyba logiczne, że dam radę. Nie takie rzeczy się robiło. – po czym ruszyła śmiało przed siebie, więc Epps nie pozostało nic innego, jak tylko podążyć za nią, i modlić się, żeby Murphy pozwolił płynąć i Selenie.
- Murphy, jest sprawa. – zawołała Epps, gdy tylko doszli do jej statku. Murphy natychmiast z niego zszedł, po czym podszedł do niej i spytał się:
- Co się stało? – Epps spojrzała się na Selenę, po czym odparła:
- Ta dziewczyna musi z nami płynąć. – Murphy po tych słowach spojrzał się na Selenę, która uważnie się w niego wpatrywała, po czym odparł:
- A niby dlaczego? I skąd ją wytrzasnęłaś?
- Murphy, zrozum; nie ufam temu Jackowi, a ta dziewczyna go zna, mało tego, na własnej skórze przekonałam się, że potrafi czytać w myślach, mało tego, dotykając różnych rzeczy i przedmiotów widzi przeszłość i przyszłość. Musi z nami płynąć. Ochroni nas przed Jackiem, jeśli temu wpadnie do głowy wyrolowanie nas. Proszę, zaufaj mi. – dodała, patrząc się błagalnie na Murphy'ego. Ten jeszcze raz zerknął na Selenę, potem na Epps, po czym westchnął i powiedział:
- No dobra, może płynąć. Ale ty za nią odpowiadasz. – po czym wszedł z powrotem na pokład. Selena przyglądała mu się uważnie, po czym spytała się Epps:
- On zawsze jest taki szorstki i opanowany, zgadza się? – Epps pokiwała głową, po czym weszła na statek, a Selena weszła za nią. Obie weszły do kajuty, gdzie znajdowali się wszyscy członkowie ekipy. Na widok Epps z jakąś nieznajomą dziewczyną Dodge natychmiast wstał i spytał się jej:
- Epps, kto to jest? Słyszeliśmy od Murphy'ego że kogoś znalazłaś dodatkowego do ekipy. To ona? – po słowach Dodge'a Jack odwrócił się, żeby zobaczyć, kto do nich dołączył, i dosłownie zamarł widząc Selenę. Ta dostrzegła go, po czym podeszła do niego i powiedziała:
- Cześć... – po czym dotknęła swoją ręką jego ręki i uśmiechnęła się tajemniczo. - ...Jack. – po tych słowach Santos o mały włos nie wylądował na podłodze.
- Zaraz, zaraz...oni się znają? – spytał się Santos Epps. Ta pokręciła głową.
- Nie. Ale Selena potrafi dowiedzieć się wszystkiego tylko dotykając rzeczy i ludzi. – Jack nadal patrzył się jak zahipnotyzowany na Selenę, która odeszła już od niego i usiadła koło Mundera i Dodge'a, po czym spojrzała się na Epps i spytała się:
- To kiedy wypływamy? – Epps już jej miała odpowiedzieć, gdy nagle odparł za nią Murphy, który właśnie wszedł do pomieszczenia:
- Za moment. Proszę, rozgość się i czuj się jak u siebie. Greer zaraz tu do was przyjdzie i przydzieli wam jakieś zadania. Jack, co ci jest? Chyba nie masz choroby morskiej? – spytał się nagle Jacka, który był cały biały na twarzy. Chłopak otrząsnął się jakoś, po czym wymamrotał:
- Eee...chyba...chyba ją jednak mam. – po czym pognał w stronę burty. Selena śledziła go wzrokiem, dopóki nie zniknął jej z oczu. Wtedy spojrzała się znacząco na Epps, po czym wstała i poszła za Murphym, który miał jej wskazać jej sypialnię.
- Epps, skąd ty ją wytrzasnęłaś? – spytał się Santos Epps, gdy siedzieli we dwójkę niedaleko Seleny, która właśnie z Dodge'em łowiła ryby. Dziewczyna pokazywała mu, gdzie zarzucać wędkę, i po kilku minutach złowili całe wiadro ryb. Santos spojrzał się na to z niedowierzaniem, po czym odparł cicho do Epps:
- Ona jest niesamowita. Naprawdę ma takie nadprzyrodzone zdolności jak mówiłaś? Że widzi przyszłość i przeszłość, do tego potrafi czytać w myślach? – Epps pokiwała głową na znak, że to prawda, po czym wstała i podeszła do Dodge'a i Seleny, którzy właśnie zaczęli napełniać drugie wiadro rybami.
- Epps, jesteś najlepsza! – powiedział do niej Dodge, gdy tylko ta podeszła do nich. – Potrafisz znaleźć świetnego kompana do rejsu w nieznane. Selena jest chyba najlepsza na świecie. – po tych słowach Selena uśmiechnęła się lekko, po czym przestawiła mu wędkę dodając:
- Tutaj są teraz ryby. – po chwili wędka Dodge'a zaczęła się znów ruszać, a on wyciągnął kolejną rybę.
- Matko i córko...Epps, jesteś niepokonana w szukaniu idealnych towarzyszy do takich wypraw. Z Seleną zdobędziemy dosłownie wszystko. – po tych słowach Selena słodko się uśmiechnęła, po czym, widząc badawcze spojrzenie Santosa, spojrzała się na niego krótko, po czym pożegnała się z Dodge'em i Epps, i wróciła do swojej kajuty.
|
||||||