Reviews for Pokrzywy
mroczna88 chapter 1 . 2/20/2012
No i zniszczyłaś mi pomysł . Nie lubię cię.

Bardzo podoba mi się porównanie Yumichiki - Ikkaku przypomina trochę pokrzywę. Łysą i kłującą!

Zaraki świetnie przedstawiony, a "ja-głowa" wygrywa!

W sumie niewiele jest tu do powiedzenia, bo relacje w Jedenastej przedstawiłaś tu prześwietnie i mogę jedynie wzdychać, achować i ochać.

Jedyny zgrzyt - to ostatnie zdanie jest całkowicie niepotrzebne. Wiem, że zapewne miała to być klamra kompozycyjna ze zdaniem pierwszym, ale burzy trochę rytm opowiadania.

Poza tym - I HAVE NO REGRETS! .
Arien Halfelven chapter 1 . 9/20/2010
Ta metafora doprawdy udała ci się wyjątkowo. Pokrzywy, no, pokrzywy. Nic dodać, nic ująć. Niby takie kłujące i nastroszone, a czymże byłby bez nich świat? No czym by on był?

Ja-łeb Ken-chana znajduję nieodmiennie rozbrajającym. Jak zawsze. A ocena urody według Yachiru to kolejna kwintesencja Jedenastki. Rzeczy piękne są jak Ken-chan, oczywiście. Myślę, że Yumi od razu powinien się poczuć zaszczycony, zupełnie bez zastanowienia.

Urocza scenka.

Ale gdyby Yumichika wyleżał cierpliwie zalecony czasokres, być może mniej by go później łupało pod hakamą :P

Wszyscy kochamy pokrzywy.

Arnk
manjuria chapter 1 . 11/15/2009
Chyba podobało mi się jeszcze bardziej niż "Obie strony lustra", głównie ze względu na przeuroczą Yachiru i Ken-chana, wyszli Ci świetnie! Fajnie tak sobie wyobrazić Oddział 11 (a przynajmniej tę czwórkę) razem. To do nich naprawdę pasuje. Podobała mi się wypowiedź Ken-chana, dlaczego nie ma nic przeciwko obu panom dalej w swoim oddziale. Taka wesoła rodzinka.

No i może Yumichika nie wiedział, czy śmiać się czy płakać nad kameliami, ale Byakuya zapewne płakał, biedaczek...

Bardzo fajna kontynuacja :)
clio chapter 1 . 6/22/2009
A to wszystko przez Mistrzostwa Świata w jedzeniu pokrzyw... I jak zawsze dzięki Finom, bo kto inny by o tym napisał w dzienniku krajowym? (Ja się swoją drogą cały czas dziwię, że nie Finowie wymyślili te całe MŚ.)

Przede wszystkim dziękuję za dedykację - choć bardziej się czuję współautorką dzieła, mwahahaha. No, niech już będzie, że inspiracja :P

Tekst świetny - z klimatu taki ciepły, pozytywny i pełen światła. Zresztą ten pokój Yumichiki musiał być pełen światła. Choć te pokrzywy pod/za oknem to musiały być jakieś mutanty (jak ta z Nowej Zelandii?), skoro słońce PRZEZ nie prześwitywało. I swoją drogą, czy Oddział Czwarty był tak zajęty posługami dla całej reszty Gotei 13, że o własne podwórko nie miał czasu zadbać i chwastów się pozbyć?

Zdecydowanie najwiekszą gwiazdą tego fica jest Zaraki Kenpachi aka Ken-chan. Jego opiekuńcze podejście do Ikkaku i Yumichiki - podejście kapitana do swoich oficerów - jest fantastyczne. Ja tak sobie myślę, że Kenpachi musi mieć tę dwójkę w prawdziwym poważaniu - właśnie za ich odwagę, wolę walki i zdolności. Tyle razy dawali mu dowody swojego męstwa, a także lojalności, że nie może ich mieć za nic. Jestem zresztą pewna, że Ken-chan wie i o bankai Ikkaku, i o shikai Yumichiki. I jest mu to tak naprawdę obojętne. Dlatego też jego kreacja w tym tekście jest nader prawdopodobna i realistyczna. Myślę, że Ikkaku i Yumichika mogą się nawet trochę wstydzić tego braku zaufania.

Yumichika we wianku - rozkoszny, Ikkaku o wdzięku pokrzywy - świetny. Ikkaku moim zdaniem trochę na dalszy plan schodzi w tym tekście, ale z drugiej strony trudno pozostać na pierwszym w obecności pani wicekapitan. Trochę się zastanawiam, czy Yachiru nie jest w tym tekście aż za bardzo żywiołowa i za bardzo dziecinna - ale skoro inni czytelnicy twierdzą, że nie jest, to dobrze :)

Humor, ach humor... "Ja-łeb" po prostu wymiata. Przy pierwszym czytaniu płakałam ze śmiechu, po drugim czytaniu dzisiaj do śniadania nie byłam w stanie umyć zębów, bo się tak samo śmiałam na głos. Przed chwilą w drodze z pracy też musiałam robić wszystko, żeby się powstrzymać od śmiechu - ale na szczęście szłam od strony psychiatryka, więc ludzie się nie powinni dziwić. To się Ken-chanowi - albo Yachiru - naprawdę udało. Podobnie jak udały się kamelie z drzewka kapitana Szóstego Oddziału - widzę go dokładnie tak jak Yumichika pod tym krzewem ze smutną miną. Tak jak kiedyś nad sadzawką, w której ongiś pływały były karpie koi. Tekstu o nareszcie wyglądaniu jak mężczyzna nie mogło zabraknąć, podobnie jak komplementów Yachiru na temat prawdziwej urody Yumichiki :P

No i jeszcze na koniec o pokrzywach ponownie. Myślę, że ta rana jednak nie pozostała bez wpływu na głowę Yumichiki, skoro tak się do tego tematu przypiął. Z drugiej strony... ja sama uważam, że pokrzywy są w jakiś straszny sposób... piękne :)

Gratulacje kolejnego wspaniałego tekstu! Nie porzucaj tej dwójki i Oddziału Jedenastego w ogólności, bo świetnie wychodzi Ci pisanie o nich. Dużo inspiracji na przyszłość życzę :)
TurquisePL chapter 1 . 6/22/2009
Ha! To opowiadanie rozweseliło mnie na, mam nadzieję, cały dzień. A na pewno trudniej będzie teraz komukolwiek popsuć mi humor ;]

Wielkie brawa za "ja-łeb". Kenpachi używający eufemizmów, to może się zdarzyć chyba tylko w obecności Yachiru. No i mamy kolejny dowód na to, że jedyną osobą, której boi się juichi-bantai-taicho-san jest Unohana... Poza już wspomnianym "ja-łbem", chyba najbardziej mnie rozśmieszył Zaraki wchodzący do pokoju dzwoniąc. Tak sobie właśnie pomyślałam, że ciekawie to musi wyglądać na spotkaniach kapitanów... Jeden ciągle się uśmiecha, inny myśli o sake, trzeci nic nie widzi, kolejny dzwoni, a jeszcze następny pokasłuje... Jak to w ogóle możliwe, że Gotei 13 się jeszcze nie rozleciało? xD

Nie muszę się chyba rozpisywać o świetnej metaforze z pokrzywami, bo samo przez się się rozumie, że jest naprawdę udana :)

Dodam jeszcze tylko, że zawsze uważałam stosunki Kenpachi - Ikkaku/Yumichika za trochę podobne do ojciec/synowie. Tak samo jak Kyouraku z Nanao (no dobra, z córką w tym przypadku). I tutaj właśnie tak to odebrałam (a co, czytelnik ma prawo do własnej interpretacji dzieła :D)

Pisz dalej, bo naprawdę fajnie się czyta Twoje opowiadania! :)
Terrey chapter 1 . 6/22/2009
Bardzo sympatyczny fick, całość przeczytałam z naprawdę szerokim uśmiechem na twarzy.

Ujęło mnie jak potrafisz wczuć się w rolę bohaterów, czytając to, nie odnosiłam wrażenia, że dodajesz im jakichś nowych cech, a wszystko jest na swoim porządku.

Motyw pokrzyw był świetny, podobnie jak postacie Zarakiego i Yachiru (która prawdę mówiąc wyszła Ci najlepiej:)).

Oby więcej takich ficków :D

pozdrawiam.