Reviews for Grudzień
Jeanne8917 chapter 1 . 11/24/2010
O Merlinie.

Vallewida jest moją ulubioną postacią w anime jak i grze. Niestety oglądałam jeden z fragmentów jak go gwałcą (w sukience co go ubrali) no i kiedy to przeczytałam to się popłakałam. To takie... kurde okrutne. A jeszcze słowa Guys na końcu o Bożym Narodzeniu...

Wiesz co. Nie lubię cię. Nie lubię tego angstu, bo ja 5 minut płacze i nie mogę napisać nawet konstruktywnego komentarza. Idę szukać innych Twoich prac.
Elissabeath chapter 1 . 10/14/2009
Właściwie, to jakieś niedopatrzenie z mojej strony, ze tu nie ma komentarza! *hłe hłe będę nudzić* Co prawda opowiadanie nie jest Twojego autorstwa, ale myślę, że tłumaczenie też zasługuje na review. Zwłaszcza, ze fanfik jest świetny i regularnie do niego wracam Ostatnimi czasy moja faza na Enzai zaczęła wracać, dlatego z przyjemnością zabieram sie za komentowanie! *evil laugh*

Zacznę od ogólnego stwierdzenia, że mi się podoba, chociaż to chyba dość oczywiste ;)

Przede wszystkim postać Guysa - w grze nie budzi mojej szczególnej sympatii, zwłaszcza po *SPOILER* scenie z przepaską. Jadnak jak czytam Grudzień, robi mi się dzieciaka całkiem autentycznie żal. "chłopiec od czasu do czasu przychodzi do niego, żeby się ogrzać, tak jak teraz" Biedny Guys, jak sobie pomyślę o tym, jak tam musi być zimno, aż odruchowo sięgam do kaloryfera żeby podnieść temperaturę otoczenia ;] Poza tym jest słodki, ze swoim "jablocznyj pirog" chociaż tak na prawdę to średnio radosne, przebudzenie musiało być koszmarne. Podobnie jak komentarz o choince (*fetysz*). Biedny Guys po raz n-ty.

Vallewida (ostatnio zauważam, że moja obsesja Vallewidy wzrasta): "stara się nie zwracać uwagi na wszystko, nad czym nie ma kontroli, ale czasami zimno jest jeszcze trudniejsze do zignorowania niż ból." Tak... jakby nie patrzeć, od zimna nie dostaje się ghost mode. I nie stwierdzam tego wcale ironicznie. Podziwiam jego postawę, jego cierpliwość, zwłaszcza, że trudno o nadzieję na jakąkolwiek poprawę sytuacji w jego wypadku. Poza tym sama scena gwałtu w tym fiku jest... jest jakaś taka inna niż większość tych, które czytałam. Ani uderzenie pod mostek, ani po nerkach, ani tym bardziej wieszanie za wykręcone ręce pod sufitem /nie/ jest podniecające. Gwałt po tym jak już go pobił i poniżył w tak koszmarny sposób jak opisała autorka dla każdego byłby horrorem, a Vallewida po tym wszystkim co przeszedł dodatkowo budzi współczucie. Zwłaszcza, że cały czas zdaje się jakieś resztki świadomości zachowywać, aż do samego momentu gwałtu. Swoją drogą to ciekawe, bo zwykle samo bicie już wrzucało Vallewidę w ghost mode.

Samo zakończenie... "- Wierzę ci – mówi. – Będziesz miał na pewno." jest dziwnie smutne. Niby te słowa nie są pesymistyczne, ale brzmią jakoś tak, że zaraz zaczynam myśleć o zakończeniu 9 albo 10.

P.S. Swoją drogą ostatnio nie mam czasu nawet pograć, przez tą całą katakanę. A zaraz zaczniemy kanji I wtedy już po mnie:P Swoją drogą, odezwałabyś się czasem słowem, bo zaczynam sie martwić, że przyszedł Durer i zamknął Cię w więzieniu! :3