Reviews for Nocleg
Clio S.S chapter 1 . 9/4/2010
To trzeba mieć pomysł, żeby napisać coś takiego, łącząc przywództwo Armii Date z przywództwem Oddziału 11. Ale fakt faktem, Jednooki Smok i Ken-chan tworzą nader interesującą mieszankę o sporym potencjale wybuchowym. Zacznę od końca, ale mam nadzieję, że może jednak Ken-chan i Yachiru wrócą i nie zabłądzą...?

Uśmiałam się przednio. Kojuurou jest absolutnie uroczy i jakże odpowiedni: z troską o Masamune-sama, ze stałą czujnością i w ogóle. Sam Masamune... och jej. On mi tutaj przypomina kociaka rozciągniętego przed kominkiem. Tylko mruczenia brakuje, ale to rozpieszczenie widać w każdym słowie. I taką niemal kapryśność. Takie jakby kocie widzimisia i emocjonalny ekshibicjonizm, na których pokazanie może sobie pozwolić tylko przy Kojuurou. I dobrze, że rogi zostały odstawione na bezpieczną odległość. Kto by się chciał na nie nadziać?

Ale sny o wiankach i braniu Sanady Yukimury z jego rozwianymi włosami... To mnie zabiło.

Podobnie jak absolutnie fantastyczna gra słów o oczach czy wręcz o oku, widoczna choćby tutaj: "wyłoniła się zupełnie znikąd i stanęła oko w oko z Prawym Okiem Jednookiego Smoka. / I zrobiła wielkie oczy. / Zresztą, Kojuurou też. Najpierw je wytrzeszczył, potem zamrugał, potem wytrzeszczył je znów." Przy tym już w ogóle płakałam ze śmiechu.

Dalej było już tylko lepiej: "obudzisz Masamune-sama", "Date Masamune nie musiał się przyrównywać wysokością do małpich królów z dziczy", "Masamune-sama... Mamy dziecko...", "Nie dlatego, że muszę...!". A jak się pojawił Ken-chan z jednym okiem jak Jednooki Smok, a drugim ukrytym, to już była poezja.

Ogólnie rzecz biorąc, wydaje mi się, że Masamune i Kojuurou czuli się tutaj mniej więcej tak jak Han Solo i Luke Skywalker w pewnym innym ffie, znalazłszy się nagle nad Morskim Okiem... Tekst o grzybkach i trawkach bardzo na miejscu xD

Cudowny fic, który czytało się z wielką przyjemnością. Chcę więcej takich! Koniecznie!