Reviews for Kwestia starszeństwa
Clio S.S chapter 1 . 9/20/2010
Zacznę może od tego, że pomijając koloryt własny, upodobania kolorystyczne i odzieżowe oraz słabość do pewnych konkretnych elementów dekoracyjnych (a także niechęć do skarpetek - choć to tylko w opowieści, więc nie wiem na ile mogę ufać), łączy mnie z Masamune jeszcze to, że byłam rozbrojona i rozłożona na łopatki. Mogę z całą świadomością powiedzieć, że jest to zdecydowanie najzabawniejszy tekst Basarkowy Twojego autorstwa. Ostatni raz śmiałam się tak przy okazji "Syndromu wyparcia", ale to inna bajka.

Uru Yumi wczoraj otarła się o Masamune i zaraz księżycek był odpadł, więc trzeba było dzisiaj zaopatrzyć się w Super Glue i doprawić. I zmienić miejsce ustawienia poza jej zasięg. Nieco niepokoi mnie fakt, że koty potrafią i po ścianach chodzić... Ale do rzeczy.

Masamune jest starszy. Na pewno jest starszy. Nieważne, że urodził się we wrześniu, a Yukimura w maju. To tak w ramach przypomnienia faktów historycznych.

W tym tekście Yukimura to jest 150 procent Yukimury. Poziom jego entuzjazmu i energii, chaosu i patosu jest idealnie skomponowany z tym z anime. Po prostu... Nie dałoby się go napisać w lepszy sposób - albo przynajmniej ja sobie tego nie wyobrażam. I nie będę nic więcej pisać, bo całe to opowiadanie jest jednym wielkim dowodem na to. Począwszy od pierwszych kwestii: "Katakura—dono, błagam o wybaczenie! Zachowałem się niewybaczalnie! Błagam o wybaczenie!" Cuuuudo.

"Katakura—dono! Nie mógłbym go o to prosić! Katakura—dono! Zrozum! On jest... Ja jestem... On i ja... / — Tak, tak. Tyle rozumiem. Ale tym bardziej powinniście tę sprawę też załatwić między sobą." Ten dialog jest GENIALNY, zwłaszcza opisanie relacji Yukimury z Masamune - a właściwie brak opisu. Hahaha!

Kojuurou... ach. Kojuurou jest fantastyczny - a podejście do Yukimury ma wręcz idealne. Takie pełne surowej wyrozumiałości. No, ale jak się wychowało smoka, to i z kocięciem tygrysa da sobie radę. Rzepa... Pole rzepy mnie ubiło. Zwłaszcza komentarz Masamune: "Kojuurou chyba zabrnął zbyt głęboko w przeszłość, i to w dodatku we własną..." Haaa...

Przy kociętach - w wersjach najróżniejszych - byłam już w siódmym niebie. Uru Kai (prawie jak Uruk-hai), Uru Yumi (cóż), gonienie kociąt i uciekanie przed kociętami, bo miały przewagę liczebną. Tylko dlaczego Masamune nie pozwalali się bawić z kociętami? Eeeech... To go życie pokrzywdziło, oj tak.

"— Imię godne kota z Kai. / — Czasem nawet na nie reagowała, Katakura—dono!" Ja też sobie wyobrażam, że reaguje.

Wracając do relacji Yukimury z Masamune. Kolejny dialog, który mnie zabił: "A to było dawno temu i ja jeszcze nic nie wiedziałem o świecie. Nawet nie wiedziałem wtedy, że Masamune—dono istnieje! / — Niewyobrażalne. / — A wiesz, Katakura—dono, że ja właściwie nawet nie pamiętam, jak to było, jak nie wiedziałem, że Masamune—dono istnieje? / — A wiesz, że ja też nie?" Po prostu urocze. Masamune chyba by się cieszył, że zdołał w ten sposób przesłonić komuś świat. (Zaćmienie normalnie - choć to raczej przy pełni, nie po nowiu, racja.)

"— Koniecznie przy świetle księżyca! / — A dlaczego? / — Bo tak mu bardziej do twarzy. / — To prawda, Katakura—dono!" Tutaj już komentarz jest zbędny.

Końcówka rozmowy - mniej więcej od słów "Bo ja tak tylko pomyślałem sobie..." do obiadu - jest zakończeniem idealnym. I, swoją drogą, ja naprawdę jestem ciekawa, co myślał Yukimura. Naprawdę! Chyba powinnaś napisać, co myślał Yukimura. Tak, powinnaś zdecydowanie.

I generalnie zakończenie całego tekstu - takie poważniejsze, takie smutniejsze, bardziej zamyślone. Świetnie pasuje do całości... i pozwala się zastanawiać nad rzeczami, nad którymi Yukimura nie powinien. Ostatecznie, jedno jest pewne: jeśli ktoś kocha Masamune-sama najbardziej na świecie, to nikt inny jak Kojuurou. I tak, on rzeczywiście jest starszy.

Super fanfic. Gratuluję, dziękuję i pozdrawiam! Uru Yumi też
newmonster chapter 1 . 9/20/2010
I kolejne twoje dzielo które rozbawia mnie do lez. specjalnie zalozylam konto zeby móc dodac komentarz D

to cholernie pasuje do zachowania yukimury. LOVE 3