Reviews for Po prostu John
Ramotnik chapter 1 . 1/18/2014
ślicznie napisane. ;)

chumor od razu mi sie polepszyl
liechtu chapter 1 . 5/10/2013
O jezu, zrobiłaś mój dzień. To mój pierwszy ff z Sherlocka, i serio, piszesz zajebiście.
alicemau chapter 1 . 7/17/2012
Przymierzam się do napisania odrobinę porządniejszego komentarza już po raz któryś - głupio tak wracać do opowiadania trzeci albo czwarty raz i nadal nigdzie nie przyznać, jaką frajdę mi sprawia czytanie Twoich tekstów.

Zastanawia mnie, czy poprowadzenie serii w stronę romansu było zamierzeniem od samego początku, czy tak to sobie naturalnie wyewoluowało - jeśli to drugie, podziwiam tym bardziej, bo wszystko się złożyło na fantastycznie spójną całość. Kupuję Twojego Holmesa w stu procentach. Jakiś czas temu natknęłam się na fragment wywiadu, w którym Benedict dziwił się, że widzowie uważają Sherlocka za aseksualnego; i ja też się dziwię. Bo facet jest szalenie ekscentryczny, geniusz idzie u niego w parze z kompletną niedojrzałością emocjonalną i prawdopodobnie pogardza popędem seksualnym jako czymś nudnym i przyziemnym - co nie oznacza przecież, że go nie odczuwa. A John jako biseksualista? W sumie - czemu nie? Od początku robi dla Holmesa znacznie więcej, niż przeciętny facet dla swojego kumpla, nawet najlepszego. Przypomina mi się scena z pierwszego odcinka drugiego sezonu, w której John rozmawia z Irene "Czy kogokolwiek jeszcze obchodzi to, że nie jestem homo?" - "A ja jestem - i popatrz na nas" - co moja znajoma skomentowała trafnie "Sherlock zagina orientacje" ;) No i ten Holmes, co to błądzi we mgle, kiedy nie ma na coś encyklopedycznej definicji - kupuję to, że najpierw może powiedzieć "seks jest nudny i nieznośnie fizjologiczny", a potem powoli zacząć stwierdzać, że może jednak... Ogółem: wspaniale pokazana przyjaźń przeradzająca się w "coś więcej". Ale nawet, gdyby tego wiarygodnego psychologicznego backgroundu nie było, te teksty po prostu cudnie się czyta, a to przecież cały sens fan fiction :) Świetne emocje, nienachalny humor, a każdy najmniejszy skrawek napisany doskonałym, plastycznym językiem. Cudowny poprawiacz humoru. Dziękuję Ci bardzo za tę serię i mam nadzieję, że wena na Sherlocka jeszcze Cię nie opuściła :)
Hotarus Malfoyus chapter 1 . 5/5/2012
Teraz zaczęłam chronologicznie :) Świetny tekst! Zawsze po przeczytaniu Twojego ficka strasznie mi serce wali. Nie mam pojęcia, jak to robisz, ale to wspaniałe. Dziękuję Ci za to, bo dostarczasz w opowiadaniach wielu fantastycznych emocji. Humor jest inteligentny i nie banalny, a Sherlock i John bardzo autentyczni. Idę w kolejną część serii, rozkoszować się emocjami i powolnym rozwojem ich więzi.

Pozdrawiam.

H.M.
Helojza chapter 1 . 4/7/2012
Na Twoje teksty trafiłam przypadkiem i za to zrządzenie losu dziękuje wszystkim: Bogu, Merlinowi, bóstwom znanym i nie. Od bardzo, bardzo dawna nie czytałam tak dobrego kawałka tekstu. W Twoim stylu pisania podoba mi się wszystko: humor, z jakim piszesz o relacjach międzyludzkich, które są przecież trudne i skomplikowane, nawet, a może zwłaszcza, jeśli dotyczą Sherlocka i Johna, to jak w prosty sposób łączysz sytuacje zabawne z tymi mniej śmiesznymi, to, że dialogi Twoich bohaterów, nie brzmią jak żywcem wyjęte z „Antygony” czy „Króla Edypa”, ale tak naturalnie, jak gdyby Holmes i Watson żyli naprawdę. I oczywiście kreacja Twoich postaci. Choć nie umniejszam znaczenia Johnowi i nie uważam, go jedynie za tło dla detektywa-konsultanta, skupię się jednak bardziej na Sherlocku, gdyż Twoje ujęcie jego osoby, ujęło mnie dogłębnie. Przedstawiłaś go dokładnie takim, jakim go sobie wyobrażałam, – jako genialne, trzydziestokilkuletnie dziecko. Potrafi rozwiązać najtrudniejsze, najohydniejsze sprawy, odkrywać bez trudu mroczne tajemnice i zakątki ludzkiej duszy, pozostając jednocześnie tak niesamowicie niewinnym i samotnym. Bo dopóki nie spotkał on Watsona był bardzo, bardzo samotny, prawda? „Ludzie tak nie mówią, ludzie mówią spieprzaj.” – Coś pięknego i jednocześnie przerażająco smutnego. Oddałaś rozmiar jego samotności i głębie jego skomplikowanego charakteru, w sposób tak trafny, prosty i pełen humory, że brak mi słów, by wyrazić mój podziw dla Twojego talentu, dlatego też skończę ten mój nie składny komentarz, poruszając jeszcze dwie kwestie. Zdanie Pani Hudson na temat przestępczości w Londynie: „Nie martw się. Londyn to wielkie miasto, na pewno jak nie dziś to jutro ktoś kogoś zamorduje”, przez, które śmiałam się bite 15 minut i to jedno, nieszczęsne pytanie Johna: „Czemu płaczesz?”. Te dwa słowa poruszyły we mnie, sama nie wiem czemu, bardziej niż bym chciała. Cały dzień, zamiast skupić się na przed świątecznym sprzątaniu, obracałam w myślach to pytanie, czemu płaczesz Sherlocku, czemu twoja muzyka płacze itd., itp., i nie mogłam się nadziwić jak pięknie ujęłaś istotę relacji Holmes – Watson w tych dwóch słowach. Słowem dziękuję. Za to, że nie schowałaś tego tekstu do szuflady, ale pozwoliłaś nam czytelnikom, rozkoszować się tak wspaniale, napisanymi postaciami najsłynniejszego detektywa-konsultanta i jego przyjaciela doktora-żołnierza, za to, że dałaś mi do myślenia w kilku sprawach. Życzę dużo weny, uśmiechu, na co dzień i wesołych świąt.

Pozdrawiam Helojza