Reviews for Wszyscy jesteśmy spokrewnieni
Ldorotka chapter 2 . 10/7/2018
Urocze
UpranaWPervolu chapter 1 . 2/4/2017
UpranaWPervolu powoli podchodzi do klatki Wena, wystawiając przed siebie rękę z jedzeniem-pozytywną opinią na temat ff. Wen powoli i nieufnie podchodzi obwąchując opinię. Nagle, szybko i bez wahania porywa smakołyk. Po zjedzeniu opinii wybiega z klatki w poszukiwaniu swego właściciela-Genialnego Autora A tak na poważnie-Świetny ff. Gratulacje, oby tak dalej!
Cambrige chapter 2 . 8/19/2012
taki słodki fluff. Futrzast do tego. Bardzo fajny, świetne tłumaczenie i wgl. Nic dodać nic ująć.
Panhomarek chapter 2 . 6/4/2012
Oh rany, rany! Moja przyjaciółka miała kiedyś fretkę, a sąsiadka wychodzi ze swoją do parku na spacery w środy popołudniu.

Co do FF jest kochane, cudowne i właściwie, powinnam sięgnąć po słownik wyrazów bliskoznacznych bo prawdopodobnie zabraknie mi za moment epitetów wyrażających zachwyt. Generalnie spotkałam już się z twoimi FF na i mogę śmiało powiedzieć, że twój styl, sposób w jaki składasz zdania i to, co decydujesz się czytelnikom pokazać jak najbardziej trafia w moje gusta. Czyta się zawsze płynnie i przyjemnie, i tak jak w przypadku tego FF idzie się wciągnąć po pierwszych akapitach. :D

Gratuluję udanego tekstu, bo jest po prostu świetny. I Sherlocka-fretki (zarówno jako metafory jak i zwierzaczka), któremu kibicowałam w odnalezieniu się. (Swoją drogą w moim idealnym świecie Sherlock-fretka powinien trafić jakimś cudem na Jima-człowieka i przynajmniej trochę go zmiękczyć.) Co zaś się tyczy pani Hudson-szamanki i pani Hudson-wcale-nie-gosposi to było naprawdę miłe i fajne zaskoczenie! I świetny pomysł.

Po za tym, zwierzaki naprawdę pomagają ludziom w ich dołkach psychicznych co jest chyba najwspanialszą rzeczą jaką można obserwować i w tym fiku po prostu zgrabnie i dosadnie to ująłeś.

Nie pozostaje mi nic innego jak podziękować za możliwość przeczytania fika i oderwania się na moment od szarości dnia codziennego oraz za niezaprzeczalne poprawienie humoru! Weny, weny i jeszcze raz weny! :3
elgared chapter 2 . 5/13/2012
bardzo mi się podoba ten fik. po pierwszym rozdziale myslałam że w ogóle zrezygnujesz z Sherlocka-człowieka, ale z podobał mi się ten ciąg przypadków. szkoda że to koniec i trochę szkoda fajnego zwierzaka.
toroj chapter 2 . 5/13/2012
Siedzimy sobie na czacie, pogadujemy, każdy zajęty mimochodem (serial, film, pisanie magisterki, robienie witraża) aż tu nagle jebudu, ktoś (ok, ja) podnosi wrzask: FRETKA! I wszystkie sherlockistki rzucają wszystko, lecą czytać. Zdezorganizowałeś kilku osobom wieczór, zadowolony? „Wszyscy jesteśmy spokrewnieni” to morze, ocean fluffu. Tam się nie ma dziać, tylko się ma czuć. Odwaliłeś solidny kawałek niemal idealnie babskiego pisania, brawo. Śmiałam się w głos do ekranu. Śmiałam się do Johna z fretką za pazuchą, i do spruwanej kapy, i chichotałam nad wszystkimi frecimi dramatami w rodzaju zeżarcia proszku do prania. Mój Boże, nawet moje koty (fetyszyści worków na śmieci) nie są takie zbzikowane. X-D Bardzo zgrabnie pozszywałeś AU z kanonem, tylko żal mi bardzo, że Sherlock-fretka musiał zaginąć. Z drugiej strony marnie sobie wyobrażam pożycie Sherlocka-człowieka pod jednym dachem z jakimkolwiek zwierzakiem, nawet z chomikiem. Rozumiem twoją decyzję i motywy techniczne, lajf literata jest brutal. Całość jest wyładowana taką ilością smaczków, że czytelnik się czuje jak w cukierni za free – tyle wszystkiego, że nie wiadomo od czego zacząć. Bo i świecący królik, i boska scena w kostnicy (zmiana dosłownie paru drobnych szczegółów, a jaki zabawny efekt) i kurczak w żurawinie, i chodzenie po trawie boso jako antidotum na fretkowatość Sherlocka humanoidalnego... Dosłowność odbicia Holmesów-fretek w ludzkim świecie i rozdwojenie pani Hudson nie traktuję nadnaturalnie i spirytualnie, lecz z przymrużeniem oka, jak doskonały żart. Sympatycznie, lekko, zawieszamy rzeczywistość na kołku i rozkoszujemy się funem, porównując obyczaje obu Sherlocków. Holmes przykładnie korzystający z kuwety – no umarłeś mnie. Bardzo mi się też spodobało, że nie wysłałeś obu panów do łóżka, tylko doprowadziłeś do fazy kanapowej, gdzie sobie zalegają w ciepełku i dojrzewają jak te owoce Jogobelli ;-P Tak krótki fic, zaczęty depresją i fretką a skończony graficznym seksem byłby delikatnie mówiąc nieteges. Uniknąłeś niebezpiecznej pułapki i bardzo dobrze.

Oczywiście nadal oczekuję na CD Bez ciebie.
alka chapter 2 . 5/13/2012
To było tak cudownie słodkie i wspaniałe.

Zdecydowanie najlepszy rodzaj odsmutacza na taki dzień jak dzisiejszy.

Zwrot akcji zdecydowanie na plus. Smutno trochę po stracie fretki, ale jeżeli w zamian dostaje się niefretkowatego Sherlocka to jest się w stanie wszystko wybaczyć ;)

Pozdrawiam, dziękuję i życzę wena ;D
Efemeryda chapter 1 . 5/9/2012
Przeurocze. Bardzo fajny pomysł, cudnie napisany, po przeczytaniu pozostawiający dobry humor i uśmiech na ustach.

Rozbawiła mnie wizja Johna w fartuchu weterynaryjnym z przypinką z rysunkiem uśmiechniętego jeżyka :D

Czekam na rozdział 2 z obiecanym zwrotem akcji (czyżby miało pojawić się futrzaste alter ego Jima?)

Pozdrawiam :)
toroj chapter 1 . 5/7/2012
Drogi V. niewątpliwie „robisz” mi ostatnie dni. To, co Johna zniechęca do wkładania skarpetek - doskonale wiem, o czym piszesz i jak bardzo jest to prawdziwe. I jak bardzo się trzeba starać, żeby te skarpetki jednak włożyć. Sherlock-fretka ujął mnie za serce. Dostałam od Ciebie wspaniały prezent, który mnie ogrzał i pocieszył. Jasne, że tam można by powstawiać całkiem inne imiona i wyszłaby z tego przesympatyczna historyjka familijna, ale to, że jest tam Mycroft i Watson i Sherlock Holmes (w postaci futrzastego kłębka) nadaje opowiastce dodatkową głębię, jest to już coś z kodem, z kluczem. Bo i te widzimisię Sherlocka co do kuwety oraz doniczki, i muzyka skrzypcowa z radia, i fretka-niejadek – ślicznie to zakomponowałeś. Kiedy czytałam Unię, stwierdziłam, że jest świetna, kiedy zacząłeś Bez ciebie, uznałam, że to jest lepsze od Unii, kiedy dałeś mi schronisko Pod Pazurem, spodobało mi się jeszcze bardziej. Zapewne jest to czystej wody subiektywizm, zafałszowany jak „aromat identyczny z naturalnym”. Ale co z tego? Fun fun funfiction!

Nie miałam nigdy styczności z fretkami, niemniej frecie zachowania w tym tekście kupuję, podobnie jak psychologię, bo już od dawna jestem przekonana, że zwierzęta to tacy ludzie, tylko mniej rozmowni.

Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za piękny kawałek, pozdrawiam i czekam na dalszy ciąg.
Frizzy chapter 1 . 5/7/2012
Super:) Nie mogę się przestać uśmiechać, tak rozczulająco słodkie. Świetnie poprawia humor. Dzięki:)