Reviews for Błękitna wklęsłość chińskiej filiżanki
Havokku chapter 4 . 11/20/2014
(Czy mi się tylko wydaje, czy tutaj nie można używać wszystkich polskich znaków?)

W życiu nie połaczyłabym tych dwóch bohaterów (ba, wydawało mi się to niemożliwie absurdalne i niedorzeczne), ale "Szkocka" tłumaczona przez Piranię (jak i jej kontynuacje, które czytałam już w oryginale) skutecznie zmieniła mój światopoglad. Tak więc z wielka nadzieja zasiadłam do czytania Twojej wersji Mystrade'a. Nadzieja, że będzie równie dobra jak ta autorstwa earlgreytea68. I nie przeliczyłam się, jest świetna.
Jedyne rzeczy, które mnie ewidentnie irytowały, to nieodmienianie nazwiska inspektora i oznaczenia nowych akapitów (tj. / bez żadnych odstępów). No i zapis dialogów w wersji angielskiej, czego nie zauważyłam aż do połowy tekstu, co tylko oznacza, że ostatnio za dużo czytam po angielsku, bo nawet się nie zorientowałam, że coś jest nie tak.

Albo mi się wydaje, albo uwielbiasz stwarzać sytuacje, w których jeden bohater musi się opiekować drugim. Czy to w ciaży, która nie miałaby racji bytu, gdyby akcja nie odbywała się w Twojej wersji Soul Society, czy w chorobie, czy po ranie postrzałowej, czy po niefortunnym pieprznięciu kolanem, czy po upadku z drugiego piętra. Nie mogę sobie przypomnieć ani jednego tekstu, w którym nie występowałby ten motyw. (Tyle że czytałam ledwie połowę z nich, bo nie siedzę w Bondzie, a wszystkich Sherlocków jeszcze nie zgłębiłam). Cóż, anyway. Mystrade'y czyta się zdecydowanie lepiej, bo nie sa powtórzeniem z serialu wiadomymi rozszerzeniami. Przez to sa znacznie ciekawsze. (Ale być może zmienię zdanie po "Bez ciebie", który dopiero przede mna).
Tak czy inaczej dziękuję za możliwość śledzenia postępujacej znajomości cukrzyka i rozwodnika.
RubyRileyInk chapter 1 . 4/12/2014
Nie jest idealne, ale lubię do niego wracać.
Guest chapter 4 . 2/12/2014
I kolejna nocka zarwana. Dzieki wielkie za tego fica!
Sumireq chapter 1 . 12/31/2013
Jak dobrze poczytać fika o Mycrofcie, który nie zachowuje się jak nieśmiały nastolatek :).
kogla chapter 4 . 7/23/2012
Tak fluffowo-łóżkowo-puchate jak tylko było można bez przesady, idealne QwQ
Hibiskus chapter 4 . 7/22/2012
Więc Mycroft Holmes i Gregory Lestrade stali się parą, tak po prostu, bez wielkich erupcji namiętności, tylko cierpliwe oswajanie się z drugim człowiekiem, metoda małych kroków w pełnej krasie.
Podoba mi się ten pomysł, bardzo mi się podoba.
Bo dwóch dojrzałych mężczyzn może skończyć w łóżku ze spodniami zrolowanymi na kostkach, nie z nagłego wybuchu namiętności, a z potrzeby bycia z drugim człowiekiem, bliskości i bezpieczeństwa jakie każdy odnajduje w przynależności, nawet jeśli jest urodzonym manipulatorem lub zwykłym oficerem policji.
Polecenia Sherlocka mnie rozbawiły, to zabrzmiało jak przepis na ciasteczka, ale już spostrzeżenie Watsona było objawieniem, może to ostateczna recepta na miłość, przepis na udany związek.
Cieszę się, że to już koniec, ta historia nie potrzebuje nic więcej.
paoolinka chapter 4 . 7/22/2012
Teraz jestem w stanie uznać, choć z ciężkim sercem, że fik jest skończony. To zakończenie znacznie bardziej mi się podoba i według mnie lepiej podsumowuje całego fika. Chciałabym napisać coś konstruktywnego, podzielić się swoimi przemyśleniami, ale jedyne co jestem wstanie zrozumiale wyrazić w tej chwili to głębokie przekonanie o tym, że będę tęsknić za tym fikiem i za Twoim Mycroftem, i to że na pewno będę do niego wracać:). Podtrzymuje wszystko to, co napisałam w pierwszym komentarzu i mnożę razy dwa. Mam też głęboką nadzieję, że wen pozwoli na powstanie kolejnych fików.
Pirania chapter 4 . 7/22/2012
To jest pierwszy Mystrade jakiego kupuję całkowicie i bez zastrzeżeń. Nigdy nie rozumiałam tego pairingu, do teraz nie mam pojęcia skąd właściwie się wziął, więc zawsze był dla mnie jakoś od czapy. Tymczasem w Twoim tekście wszystko jest wiarygodne, prawdziwe i nieudawane. Wszyscy pozostają sobą, tak postaci pierwszoplanowe jak i drugoplanowe (mimo wszystko wolę Johnlocka, więc wszystkie fragmenty o tej dwójce wyszukiwałam z uporem godnym psa gończego ;)), czyta się cudownie lekko i w ogóle kupuję bez zastrzeżeń. No i uwielbiam fluff, co ja poradzę.
guest chapter 3 . 7/20/2012
Tak, tak! Błagamy o fluffa!
najlepszy Mystrade jaki czytałam, dziękuję! :)
Guest chapter 1 . 7/17/2012
Fuuuuuu, jesli jeszcze mysle po nie przespanej nocy, to chyba napisalam o pod pazurem, okeeej, to dlatego, ze to dzis tez czytalam. A mialam na mysli bez ciebie :l
Karolina chapter 3 . 7/17/2012
O boże, to jest tak genialne, że aż słów mi zabrakło! okej, tu odpuszczam sobie polskie znaki, telefon to zlo. Przeczytalam dzis wkleslosc filizanki i lecznice, gooosciuuuuuuu, jestes mistrzem! Strasznie lekko i przyjemnie sie wszystko czyta, pomysly tez sa swietne :) jestem za, jesli chodzi o fluffowy epiilog filizanki (btw, skad ta nazwa? :))
Guest chapter 3 . 7/16/2012
Mój stosunek do Twojego pisania znasz. Obawiam się, że jestem beznadziejnie bezkrytyczna, przynajmniej jeśli chodzi o warstwę fabularną. Nie chcę powielać komentarza Serathe, więc odniosę się tylko do mądrej myśli (jednej z wielu), jaką rzuciłeś w tekście. „ludzie są przekonani, że rodzina jest po prostu dana. Dana raz na zawsze i niezniszczalna.” Ano nie jest. Ani raz na zawsze, ani niezniszczalna. Bliskich może nam całkiem szybko odebrać choroba, wypadek albo zaniedbanie. Bo dręczony mąż znajdzie sobie miłą kochankę jako odpoczynek od wrednej połowicy. Zaniedbana żona uczyni to samo, lub zwyczajnie wystąpi o rozwód. Ignorowane dziecko znajdzie sobie gdzieś własne środowisko zastępcze, a rodzeństwo odwiedzane od wielkiego dzwonu stanie się obcymi ludźmi. Bo o rodzinę trzeba zawalczyć, zadbać, pielęgnować jak ogródek. I tu mi się jawią obaj panowie jako te dupy wołowe – i Lestrade, i Mycroft. Greg się w małżeństwie ewidentnie usuwał, uciekając w pracę i w końcu na wszystko było za późno, niezależnie od zołzowatości żony, czy też jej niezołzowatości. Mycroft – „tajemnicza twarz czyli dupa w lufciku” – swoje działania przeprowadza tak dyskretnie, że zrobił się praktycznie niewidzialny i otoczenie widzi tylko fasadę. Co jest za fasadą, nie wnika, a nawet podświadomie uznaje, że MH składa się tylko z fasady, a wszak fasady nie miewają ludzkich potrzeb. Nie potrzebują bliskości, pogadania, skarpetek w reniferki ani uchlania się jak kulturalna świnia. Chyba jedynie Anthea i Sherlock (oraz Greg) dostrzegają ludzką stronę Holmesa starszego, ale Anthea jako asystentka nie może sobie pozwolić na zbytnie rozluźnienie kodu służbowego, Sherlock jest zwykle w opozycji do brata, szarpiąc się na jego smyczy więc czułość wykluczona, a Lestrade jest wyczulony na punkcie swojej godności, więc koleżeństwo bez zobowiązań to najwięcej ile Mycroftowi może dać (i sam wziąć). Reszta pachnie statusem utrzymanka. A scena awantury, kiedy Mycroft zdobywa się tylko na „idź już, obaj mam dużo pracy” to jest właśnie ilustracja tego niezawalczenia o bliską osobę. Bo powinien odszczeknąć, podjąć rękawicę, dać i wziąć w pysk, a potem się pogodzić. Oj, Mycroft, dupo wołowa, gdyby nie uczynny snajper, byłbyś znów sam jak kołek...
Fluffu się domagam wszelkimi siłami. Jedyny zarzut, jaki mam do tej części Filiżanki, to właśnie chamskie urżnięcie sceny. Dramat, ranni, Greg w butach nie do pary, nie wiadomo co z Sherlockiem, a tu sru i nie wiemy co dalej. O nie nie, tak łatwo to się nie wykręcisz!

Toroj
YamiNoko chapter 3 . 7/15/2012
Ja proszę na dokładkę następny rozdział
DS chapter 3 . 7/15/2012
Dalej, dalej! :D
Swietny ff. :)
kogla chapter 3 . 7/15/2012
Ah jak zwykle wspaniale! Az mi sie plakac chcialo jak Lestrad powiedzial '' zegnaj, Mycroft''...ale koncowka boska, hociaz jak muwisz przyda sie jeszcze trohe fluffy.. Tak dla oslody ;)
30 | Page 1 2 Next »