Reviews for Gorąc
Stokrot chapter 1 . 7/29/2013
Są takie dni... są takie dni, kiedy kontakt z szeroko pojętymi okolicznościami przyrody porównać można do uderzenia rozgrzaną patelnią w ciemię. I dzisiaj jest właśnie jeden z takich dni - dni, w których szare komórki się przegrzewają, synapsy skwierczą, a największy wysiłek na jaki człek może się zdobyć, to powlec się do kuchni po zimną colę. A to - to jest tekst, który idealnie się wpisuje w istotę takich dni, zaś okoliczności sprawiają, że nie tylko bardziej współodczuwa się z jego dramatis personae, a nawet im co nieco zazdrości. Na przykład tego, że nie można udać się za Serge'em Starjeonem do chłodni, albo chociaż podwędzić mu przynajmniej jednego wentylatora. Albo potaplać się z Matsuką w balii, względnie napić się kawy mrożonej z lodami z generałem Anyanem. I w ogóle ja chcę gumową Terrę, o!

Dobra, wiem, że to nie jest konstruktywny komentarz. Ba, zdaję sobie sprawę, że trudno w ogóle me powyższe wypociny komentarzem nazwać ;). Powtórzę wszak raz jeszcze to, o czym napomknęłam już wyżej - to jest tekst absolutnie idealny na ukrop lejący się z nieba - a jest idealny także z tego względu, że niesie nadzieję. Bo jeśli sam Keith Anyan twierdzi, że zwalczymy upał i przetrwamy, to nijak nie można w to nie wierzyć. Wszak generał Anyan nigdy się nie myli :D.

Podpisano: Stokrot, który w miejscu pracy nie może chadzać w szlafroku i gatkach (ani nawet kostiumie kąpielowym), o ręczniku z monogramem nie wspominając.

PS: prześcieradło na Matsuce skojarzyło mi się z pewną sceną w pałacu Buckingham... to już skrzywienie :D.
Filigranka chapter 1 . 3/15/2013
Ha, i czyje teraz na wierzchu, panie generale-admirale-komandorze-i-jakie-jeszcze-tam-tytuł-mieli-na-stanie?

Jako człowiek, który chodzi przy minus dwudziestu w krótkim rękawku w pełni pojmuję grozę sytuacji. Ja bym na tym statku omdlała i schowała między zapasami żywności. A Matsuka, skubany, gorąc lubi? Zabić. Ubić. Poćwiartować.

Szalenie miło się to czytało, z tych wszystkich komedyjek chyba najmilej - pewnie dlatego, że tym razem mieliśmy jakiś szerszy problem, odskocznię od relacji Keith&Matsuka, dzięki czemu rzecz nie była tak monotonna, co chwilę można było wyciągnąć jakiś nowy element komiczny (prześcieradła z monogramem i szelki!).

Relacja Keitha i Matki, przerobionej na swojską Mamełe, jest cudownie komiczna, zwłaszcza, gdy się ma w głowie cały ten patos i tragizm oryginału (mangi dla mnie, ale słyszałam, że w anime jest równie wysoko, jeśli nie wyżej?).
LJu chapter 1 . 11/28/2012
Chyba ze mną jeszcze gorzej niż zwykle, bo zamiast nurkować w odmętach prac i robótek, zawiesiłam się umysłowo, siedzę i kontempluję spoconego Keitha w bokserkach.
Cóż, każdy ma taki upadek, na jaki sobie zasłużył. I ja, i generał ;)
Opowiadanie jest cudne!
Takie sytuacje mogły się przydarzyć nawet ludziom rządzonym przez Matki i Nad-Matki. Bycie żołnierzem doskonałym niesie za sobą pewne wyzwania i niedogodności. A generał Anyan stoi jak zwykle na czele, tym razem walki z fizjologią i milcząco–stoicko cierpi. Brawo. Serce mi się z żalu ściska.
Ujęła mnie zwłaszcza zaakcentowana wrażliwość Keitha na ….warunki zewnętrzne. Lepszy rydz niż nic. Mógłby nagle okazywać współczucie ubogim sierotom, a tego bym już nie wytrzymała.
Jednak wizja pluszczącego się i piszczącego Matsuki z kaczorkiem na tyłku mnie przerosła. Na samą myśl o tym bledziutkim, rachitycznym, nieco suchotniczym ciałku „prężącym się” zrobiło mi się słabo.
Nic z tym nie zrobię, mam silne uczulenie na Matsukę i prawdopodobnie nawet najbardziej dramatyczny/humorystyczny/erotyczny fik tego nie zmieni. Trzeba by chyba cudu.
Dla odreagowania zbyt wesołkowatego nastroju muszę niechybnie skatować się odcinkiem 21 i 22 (za chwilkę zwolnią mnie dyscyplinarnie) albo przeczytam opowiadanie jeszcze raz, z odpowiednim podkładem muzycznym – Shiroki Kouro powinno być ok.
Ach i widzę tylko jeden poważny błąd. Jaki brak zapału, by kontaktować się z Matką?
Lucrecia LeVrai chapter 1 . 10/18/2012
Wiesz, temperatura, przy której sięga się po to opowiadanie, jednak ma znaczenie. Kiedy czytałam je po raz pierwszy, w dniu publikacji, był środek lata, w moim mieszkaniu ciut ponad 30 stopni (nocą też), na zewnątrz powyżej 40. Na własnej skórze czułam, o czym piszesz. Teraz, pod koniec października, takie słowo jak "gorąc" wydaje mi się pojęciem skrajnie abstrakcyjnym i trudnym do ogarnięcia. ;)

Anyway. Nie wiem, naprawdę nie wiem, czy mam Cię kochać czy nienawidzić za ten tekst. Pojechałaś równo! Już przy samym zestawieniu słów "Keith" i "gatki" w jednym zdaniu czułam się jak Talib, któremu pokazano karykaturę Mahometa, z drugiej strony rechot sam cisnął się na usta. :D

Jeśli chodzi o, khem, fabułę, to oczywiście jest niekanoniczna i bezsensowna (żadne wojsko nie biega nawet w upale w samej bieliźnie, a już na pewno nie wojsko Keitha Anyanya! :D), więc zawieszenie niewiary przyszło mi początkowo z trudem, ale co zrobić - jak parodia, to pełną gębą. ;)

Dziwnie kanoniczne były opór i autodestrukcyjne zapędy Keitha (będzie się męczył, zamiast ulżyć sobie od razu) oraz nietypowa stanowczość Matsuki. Delikatne slashowe podteksty i domyślność Serge'a - miłe. Samego Serge'a w ogóle nie widzę w tym opowiadaniu! Zamiast niego wyobrażam sobie szczelny, okrągły, wysoki mur złożony z wiatraczków. :D

Dwie rzeczy, które można by poprawić:
"Matsuka (...) promieniał, bezwstydnie prężył ciało, potrząsał bujną, złocistą grzywą i stukał gumowymi klapkami po dostojnych podłogach fregaty." - Srebrzystą, jeśli już. ;)
"Potrzyma pan moją Terrę?" - Dziwne, że po wyjściu Serge'a Matsuka dalej zwraca się do Keitha per "pan", a nie per "ty". Z drugiej strony, w tej formie pytanie jest śmieszniejsze.

Styl masz jak zwykle genialny. Całość pochłania się z ogromną przyjemnością, szeroki uśmiech ani na sekundę nie schodzi mi z twarzy - zarówno ze względu na treść, jak i na formę!

Najbardziej zabójcze fragmenty:
"(...) w sekcji zaopatrzeniowej, gdzie wciąż – Matce dzięki – funkcjonowały chłodnie." - Ten celowy szyk, "Matce dzięki" jak "Bogu dzięki", piękne!
"Generał Keith Anyan nie potrzebował żadnej oddychającej bielizny. W ogóle nie potrzebował bielizny i... Wróć, wróć, wróć. Bielizna była bardzo potrzebna. (...)." - Leżę i kwiczę.
"Niezależnie od tego, jak było gorąco – a było nieznośnie gorąco, niech szlag trafi tę klimatyzację... Ach, już ją trafił."
"Keith przymrużył oczy jeszcze bardziej. To nie była gumowa kaczuszka. Kształt był niekompatybilny. Zupełnie niekompatybilny. Co do koloru, w przypadku gumowych kaczuszek niczego nie można było być pewnym. (...). Czy niebieskie grejpfruty były przewidziane w regulaminie kosmicznej marynarki wojennej?" - Brak mi słów...
"Perspektywa gapienia się całej załogi na taplającego się Matsukę była...
Jakaś taka... nie tego?" - Prawdziwy popis elokwencji w wykonaniu Keitha!
"Ale żeby skontaktować się z Matką, trzeba byłoby opuścić miednicę. Znaczy, zejść z mostka, w godzinach pracy, nie do przyjęcia. Keith pozostał więc na stanowisku, po kostki w chłodnej wodzie, i – ostatecznie poniżony – uległ ciekawości. To znaczy, zdrowemu popędowi do wiedzy." - Jak zawsze świetnie przekładasz normalne, ludzkie reakcje Keitha na jego sposób myślenia. :D
"Matsuka zapiszczał Terrą." - Umarłam!
"Generał Keith Anyan siedział w mrocznym kącie sali i czuł dotkliwie, jak z gorąca obwisa mu pasek od szlafroka. Najwyraźniej Matka już go nie kochała."
Mogłabym tak zacytować połowę tekstu, ale recenzje na FFNet mają limit znaków. ;)

"Keith pozostał sam w swoim ciemnym kącie, w zamyśleniu emitując pisknięcia z białawobłękitnozielonawej kuli." - Dopiero po którymś z kolei czytaniu dotarło do mnie wreszcie, co Keith tak naprawdę w tym momencie robi. :D

Podsumowując: to opowiadanie jest złe, obrazoburcze, profanuje kanon i będziesz się za nie smażyć w ogniu piekielnym. Czytałam je z wielkim niesmakiem, no bo jak tak można!
...Anyway. :D Czy planujesz pisać jeszcze jakieś fanfiki do tego fandomu?
Clio S.S chapter 1 . 7/12/2012
Nigdy wcześniej nie sądziłam, że mogę się do tego stopnia identyfikować z Matsuką - a tu proszę, takie zaskoczenie. "Jakim prawem ten żałosny, słabowity, pięknooki, niemożliwy, myszowaty utrapieniec wykazywał taką funkcjonalność przy temperaturze pokojowej trzydziestu siedmiu stopni?" Trzydzieści siedem stopni, mmm... Naprawdę, nawet w świecie realnym są takie odmieńce, więc co dopiero w tamtej bardzo odległej galaktyce?

Podoba mi się opis lasowania mózgu dowódcy. Rzeczywiście, odmieńce mają na odwrót, więc jakoś naprawdę trudno mi wykrzesać z siebie choćby odrobinę współczucia dla generała Keitha Anyana. Ale nieodmiennie rozwala mnie opis pozbawionego funkcji życiowych Serge'a w kącie. Jakoś widzę go oczami duszy, przypominającego antyczną statuę jakiegoś herosa czy innego Apollo... rozciągniętego na fotelu czy wręcz podłodze, mmm... Myślę, że byłoby na co popatrzeć.

Gumowa Terra dopełnia obrazu sielanki. Ewentualnie szaleństwa. Myślę, że nie mogło być lepiej.

Pozdrawiam i wracam do tęsknienia za upałami.
Guest chapter 1 . 7/10/2012
Robisz sobie rzewne jaja z Keitha Anyana.
To niewyobrażalne, nieempatyczne, niedopuszczalne, to powinno być karane. Niech pomyślę...Anihilacja?