Reviews for Sto jedenaście, a nawet nie pierwsza
Siean Riley chapter 1 . 12/15/2012
Fascynująca historia! I fascynująco opowiedziana. Tak, jakby mógł to zrobić właśnie Corwin, z tym jego nabytym na Cieniu-Ziemi dystansem do amberyckiej moralności. Bo to jet opowieść Amberyty - dumnego i w tej dumie bezwzględnego aż do okrucieństwa z punktu widzenia innych, także wobec bliskich. Takie typowe dla dzieci Oberona nieliczenie się z Cieniami i furia. Ale opowiadane przez kogoś starszego, z dystansu przeżytych lat i doświadczeń.
I tak, rzeczywiście los się dziwnie plecie, skoro to właśnie Eryk był wybawcą.
Piękne i klimatyczne.
Lucrecia LeVrai chapter 1 . 10/27/2012
Widzę, że dostałam priva! Ale zanim przeczytam, skomentuję z rozpędu jeszcze to. ;)

Od lat zwykłam powtarzać, że nie znoszę ani pierwszoosobowej narracji, ani krótkiej formy, jaką jest drabble (to ostatnie tak w nawiązaniu do poprzednich recenzji). Ale prawda jest taka, że nie mam absolutnie nic przeciwko jednemu i drugiemu, o ile są dobrze wykonane, co w fanfikach po prostu rzadko się zdarza. Tu daruję sobie esej, co w narracji pierwszoosobowej może pójść nie tak (wszystko!) i ograniczę się do stwierdzenia, że dobra narracja pierwszoosobowa jest dla mnie zawsze... zaskakująco dobra.
Czym się to "dobro" konkretnie objawia? Ano tym, że tekst brzmi, jakby naprawdę ktoś go opowiadał, a nie jak sztywny wycinek z urzędowego pisma. W tym konkretnym opowiadaniu styl jest, owszem, podniosły, a narrator używa wielu "trudnych" słów - takich jak "epifania", żeby daleko nie szukać - ale mam wrażenie, że to do niego pasuje.
Za sprawą tej narracji w całym tekście czuję . innymi klimat epickiego fantasy - popraw mnie, jeśli się mylę, bo nie znam fandomu.

Pierwsze zdanie urzekło mnie tym właśnie, że tak bardzo przypominało prawdziwy język mówiony. Z drugiej strony, chyba jednak /było/ trochę za długie. Może by tak któreś z tych przecinków zastąpić kropkami?

Nie mogę oceniać ani charakteryzacji, ani zgodności z kanonem, ale jeśli chodzi o historię, którą opowiada narrator, okazała się ona na tyle wciągająca i zgrabnie napisana, że lekko, bez problemu połknęłam cały tekst. (Teraz aż mnie korci, żeby nieco lepiej poznać historię Eryka, bo już ze skrótowej relacji Corwina wynika, że musiała być bardzo, bardzo ciekawa. Żałuję też, że nie łapię niespodzianki z imieniem wybawcy.)

Podobało mi się wymieszanie przemyśleń, emocji i faktów w stosownych proporcjach. Nie jest to ani sucha relacja wydarzeń, ani rozwleczona samokrytyka pod własnym adresem.

Ponieważ wiem, że nie masz nic przeciwko wyłapywaniu literówek, tu dwie, które zauważyłam:
"Czułem wściekłość, upokorzenia, może też rodzaj lęku (...)." - upokorzenie
"Z perspektywy czasu nawet go rozumiem, wtedy jednak ta wiedzy tylko wprawiła mnie w złość." - wiedza
Jednocześnie przepraszam za wszelkie własne literówki w komentarzach, bo wiem, że są. Permanentne niedosypianie znacząco ogranicza moją wydolność językową. ;)