Reviews for Wszystko się kiedyś przyda
Filigranka chapter 1 . 12/25/2012
Żaden headcanon, to już fanon jest, zbyt powszechne, byśmy chwytały na własność. ; - ) Fanon zresztą faktycznie wszelkimi bocznymi ścieżkami wspierany przez SE. Fan service, kuna, jak ja nie znoszę... eech, pal sześć.

"Srebrne oczy miał natomiast Sephiroth, kiedy przewiercał go na wylot swoim mieczem" - a nie możemy jednak kanonicznie, że mama Clouda zginęła w Nibelheim. Bo inaczej to się prawie za smutne robi... (czekaj, Fili. Dlaczego nikt dotąd nie napisał tej koniecznej dramy o tym drobnym aspekcie zwanym "Cloud-wykańczając-kopie-wykańcza-resztki-Nibelheim"? Albo dlaczego ja jej nie znalazłam?) Chociaż nie, za smutne nie istnieje, nie w tym fandomie.

Liz mi się szalenie podoba. Silna kobieta - co pasuje do świata przedstawionego, no i w końcu ktoś Clouda sam wychował - zaradna, ze smykałką do techniki. Świetna. : - ) Prezydent nawet na takiego drania nie wypada, przynajmniej początkowo, a jego... wycofywanie się z emocji jest tak prawdziwe, że prawie umarłam ze śmiechu (gogolowskiego, fakt), czytając o jego kolejnych spanikowanych "racjonalnych" uzasadnieniach. No i Veld, wpadający, kiedy nie trzeba (turki powinny wiedzieć wszystko). Słodkie to było. Przejście do laboratoriów jest wobec tego nagłe i raczej telepiące, co na plus.

Było kiedyś takie powiedzenie, chyba nieprawdziwe (bo kompletnie niezgodne z jakąkolwiek biologiczną logiką), acz pasujące tutaj, że mężczyźni kochają tylko te dzieci, do których matek jeszcze coś czują.