Reviews for Liryka i firany
skaltka chapter 1 . 3/1/2014
O matko, niesamowite!
toroj chapter 1 . 2/24/2013
„Bez ciebie” jest moim ulubionym fanfikiem Twojego autorstwa, z tym większym zadowoleniem przyjęłam bonus w postaci „Firanek”. Przeczytałam dwukrotnie i właściwie nie wiem co napisać poza standardowym: o rety, jakie to fajne. Wypadało by coś sensownego. Sherlock panikujący na kwiaciastej kanapie pani Hudson w końcu skojarzył mi się z Lisem z Małego Księcia. Przekształcony, zmieniony, oswojony – nie do końca świadomie i nie na wyraźnie sformułowane życzenie. Ot, dał się Holmes oswoić, a teraz się boi, bo oswojenie niesie ze sobą cierpienie. Wcześniejszy, dziki Sherlock miałby gdzieś firanki, konfitury, lirykę i kolor włosów Johna. Oswojenie daje zyski, ale i ból, jeśli traci się oswajającego. Na szczęście John wrócił, być może uświadamiając sobie, że nie może już Sherlocka zostawić właśnie z tego powodu, że go oswoił. Bo taki czyn niesie ze sobą odpowiedzialność. Życzę nieustającej weny :-)
mimi chapter 1 . 2/20/2013
Wspaniałe i piękne opowiadanie! Doskonałe dopełnienie "Bez Ciebie". Nawet nie wiesz, Autorze, jak się cieszę, że udało mi się trafić na Twoje opowiadania - ubarwiają mi szarą codzienność :-) Czekam na następne sherlokowo-johnowe przygody. Pozdrawiam serdecznie!
cautiona chapter 1 . 2/17/2013
Jak ja się cieszę, że opublikowałeś nowy tekst :D Idealny na walentynki. Ach ten Sherlock, biedny, zakochany, miotający się po mieszkaniu. Ale to właśnie jest piękne, ta miłość i tęsknota do Johna, pomimo tego, że nie upłynął nawet jeden dzień od jego wyjazdu.
Tekst naprawdę ciepły i jak zawsze świetnie napisany. Podziwiam i czekam na kolejne napisane przez ciebie cuda.
Pozdrawiam i weny!
grey chapter 1 . 2/12/2013
ah, ah jak dobrze! doczekaliśmy się oznak życia :) bardzo dziękuję za walentynkowy tekst i ogłuszonego miłością sherlocka, który jest jedyny w swoim rodzaju, kiedy tak miota się, nie wiedząc, co się dzieje. czyta się fajnie, szybko. z miłym wrażeniem wywołującym uśmiech. a na końcu jest zadowolenie wespół z wrażeniem dopełnienia i zakończenia, i świadomość, że wołanie o jeszcze jest tutaj nie na miejscu, bo nic więcej tej historii nie trzeba.
tekst dobry, przyjemny, choć posiada błędy. sens jednak pozostaje niezakłócony.
tak lubię tę ich rutynę, wspólne śniadania, specyficzne porozumienie i zabawne sprzeczki.

wołam o jeszcze, czekam z nadzieją i życzę wspaniałych walentynek w cudownej atmosferze :) a także czasu, nastroju i weny, które pozwolą Ci spokojnie i przyjemnie tworzyć, z gorącą herbatą obok laptopa i zwiniętym kotem na kolanach.

pozdrawiam.
Efemeryda chapter 1 . 2/11/2013
Jak dobrze, że wrzuciłeś coś nowego. Już zdążyłam się zestresować, że Ci przeszło i zrobiło mi się szkoda, bo tak bardzo lubię Twojego Sherlocka i Johna, i panią Hudson, i Mycrofta, i Grega, i całą pokręconą (a może wcale nie) resztę.

Męczarni Sherlockowi współczuję i jednocześnie zazdroszczę. Zakochany po raz pierwszy i to w dodatku z wzajemnością. W takim małym, szarym, zwykłym człowieczku, który jest najlepszy i najważniejszy. Czy to nie piękne?

Tak świetnie wszystko opisujesz, że miałam bohaterów jak żywych przed oczami. Ich działania, motywy, uczucia - takie autentyczne. Wszystko mi się tu zgadza.
(brawa dla pani Hudson i Mycrofta)

Pięknie dziękuję za ten tekst i jak zwykle czekam na więcej ;)

Pozdrawiam,
Efe
chupa-Chak chapter 1 . 2/11/2013
Ech, wzruszyłam się. I to bardzo. Masz dar poruszania (w jakiejś reklamie to chyba było, aaaa Milki :D) i cieszę się, że nadal się nim dzielisz, pisząc Johnlocki. Mam nadzieję, że sentyment do nich nigdy w Tobie nie wygaśnie i dokończysz zaczętą "Konkluzję" :)
Widziałam Twój tekst Mysterade i musze go w końcu przeczytać i skomentować - chciałam poczekać aż będzie zakończony, ale widzę, że bez dopingu nie da rady ;)
Wracając do firan, to kiedyś ich upinanie było mordercze, ale jaka potem satysfakcja. Teraz marszczy się je na taśmie z rolkami i szast prast w szyny wsuwa - zresztą wszystko pędzi do przodu, szybciej i szybciej...
Zawsze jak czytam o tym jak Sherlock tęskni za Johnem, jaki jest zagubiony, ściska mnie w dołku i gula rośnie - zakochany Sherlock jest taki przekochany, że tylko bym go przytulała, ale zostawię to Johnowi - ten zawsze ukoi i odegna wszelkie strachy Sherlocka.
Dziękuję za cudną! miniaturę i pozdrawiam cieplutko :)