Postacie: Aida Riko, Kagami Taiga, Aomine Daiki

Streszczenie: Riko stara się pomóc najlepiej jak może.

A/N: Napisałam całkiem sporo opowiadań na OTP Battle i postanowiłam wrzucić je wszystkie tutaj. Planuję rónież przetłumaczyć opowiadania, które napisałam po angielsku na potrzeby tej 'bitwy' i także je tutaj zamieścić.

Kłopotliwe pytanie

- Trenerze, czy mogę o coś zapytać?

Riko patrzy w górę na stojącego przed nią Kagamiego. To rzadkość, aby przychodził o coś pytać w czasie przerwy na lunch. Zazwyczaj robi to podczas krótszych przerw, by nie skracać sobie czasu na jedzenie.

Tym razem jednak dziewczyna czuje, że jej zawodnik - tak, skład koszykarskiej drużyny Seirin to jej chłopcy – nie chce zapytać o nic związanego z treningiem. Wydaje się być zawstydzony i to nie w swój zwykły 'staram się mówić grzecznie, ale mi nie wychodzi, przepraszam' sposób, ale bardziej w 'mam do powiedzenia coś, co wprawia mnie w zakłopotanie'. Jako że Riko postanowiła zjeść lunch w klasie, by popracować w ciszy nad nowym menu dla swych koszykarzy, wskazuje Kagamiemu puste krzesło stojące przy ławce przed nią.

Chłopak siada, niezdecydowany i Riko jest pewna, że sprawa jest większej wagi.

- O co chodzi? – pyta spokojnie, wiedząc, że musi zachować spokój. Kagami jak nigdy wcześniej przypomina w tym momencie tygrysa – a raczej zagonionego w kąt kotka. – O czym chciałbyś ze mną porozmawiać, Kagami-kun?

- No więc… - Kagami urywa, nie patrząc na swoją trener. Po chwili bierze głęboki wdech i kontynuuje. – Nie mam nikogo innego, aby o to zapytać i… tego… nie będziesz się śmiała, trenerze?

O-oh, definitywnie to grubsza sprawa.

Riko kręci przecząco głową, wpatrując się uważnie w czerwonowłosego i stukając cicho końcem długopisu o kartkę. Czyżby problemy w drużynie? Nie zauważyła nic podejrzanego na wczorajszym treningu. Może Kagami pokłócił się z kimś później. Tylko z kim? Kuroko? Swoim bratem, Himuro?

Kagami patrzy na swoje buty, kontynuując cicho:

- Od pewnego czasu… Znaczy… jak rozpoznać, że się w kimś zakochało?

Niczym w filmie długopis wypada z ręki Riko i stacza się powoli na podłogę. Oczy dziewczyny są szeroko rozwarte – takiego pytania się nie spodziewała – a na jej policzki wstępuje lekki rumieniec (nieporównywalny jednak z rumieńcem na twarzy Kagamiego).

- Myślisz, że jesteś w kimś zakochany? – pyta po kilku chwilach ciszy.

Kagami kiwa potakująco głową z błagalnym wyrazem twarzy. Dopiero teraz Riko dostrzega cienie pod jego oczami. Czyżby ta sprawa męczyła go tak bardzo, iż nie może spać?

Decydując, że pomoże jak najlepiej potrafi, Riko zaczyna mówić:

- Dużo myślisz o tej osobie: co właśnie robi, czy się nie nudzi, czy wszystko z nią dobrze. Czujesz się… pusty, kiedy nie jesteście razem. – Trenerka przymyka oczy, pod powiekami widząc twarz swojego ukochanego. Uśmiecha się melancholijnie, chcąc nagle znaleźć się w jego ramionach. – Chcesz być blisko tej osoby. Myślisz o pocałowaniu jej, o trzymaniu w ramionach, o zrobieniu wszystkiego, aby była szczęśliwa. Nie chcesz jej stracić, nigdy. Sama myśl o waszej rozłące boli – kończy szeptem.

Kagami patrzy na nią uważnie, nadal lekko czerwony na policzkach.

- Jak trener i Kiyoshi-senpai? – Na zdziwione spojrzenie Riko odpowiada kolejnym rumieńcem i szybko zaczyna się tłumaczyć. – Kilka dni temu widziałem, jak trzymacie się za ręce. To był przypadek, serio.

Riko chichoce, zdejmując okulary.

- Nie tłumacz się. Po prostu… nie mów na razie o tym nikomu, dobrze? – Kagami przytakuje. – Dobrze. A co do tego, co powiedziałam… Wiesz już, czy kochasz tę osobę?

Kagami uśmiecha się w odpowiedzi. Dziewczyna widziała ten uśmiech przedtem tylko raz, kiedy pokonali Shutoku po raz pierwszy: szczery, szeroki, anielski wręcz uśmiech powalający na kolana.

- Tak. Dzięki trenerze. Ja… ja muszę coś zrobić.

Nie czekając na jakąkolwiek reakcję, Kagami szybko wybiega z klasy, po drodze potrącając ławki. Riko wstaje ze swojego miejsca z westchnięciem, aby je poprawić. Nie jest jednak nawet zirytowana; jeśli cokolwiek, to chce wiedzieć kim jest ta szczęśliwa dziewczyna.


Odpowiedź na to pytanie dostaje zaraz po zajęciach.

Riko jest jedną z ostatnich osób opuszczających szkołę z powodu zajęć związanych z drużyną oraz samorządem uczniowskim. Zbliża się już do bramy, kiedy dostrzega Kagamiego. Dziwne, nie szedł czasem z Kuroko do domu? A może czeka na tę dziewczynę, aby z nią porozmawiać?

- Ej, Kagami!

Riko zamiera na sekundę, zanim szybko chowa się za rosnącym blisko niej drzewem, by poobserwować sytuację, nawet jeśli wie, że nie powinna. Ale co u licha Aomine Daiki robi w tej części miasta?!

- Hej – odpowiada Kagami, chowając – Riko widzi to ze swojej kryjówki – trzęsące się ręce w kieszenie bluzy. Aomine zatrzymuje się przed nim, wyglądając na lekko zdenerwowanego i trybiki w głowie Riko zaczynają się kręcić. Czyżby…? – Dużo myślałem o tym, co mi powiedziałeś ostatnio.

- Och. – Aomine patrzy gdzieś ponad ramieniem Kagamiego z kamiennym wyrazem twarzy.

Niebiosa, oni są beznadziejni, wzdycha dziewczyna. Aż przykro patrzeć.

- Właśnie. Właśnie. – Wzrok czerwonowłosego błądzi gdzieś po chodniku. – Ja… wydaje mi się, że też cię k-kocham.

Że co?! Riko o mało się nie przewraca. To Aomine pierwszy powiedział słowo na k?

Twarz asa Touou rozjaśnia się w uśmiechu. Powoli, jak gdyby nie chcąc wystraszyć swojego rozmówcy, sięga do Kagamiego i, po rozejrzeniu się na boki, gładzi delikatnie jego twarz. Kagami wzdycha na to z ulgą, wtulając policzek w tę dużą dłoń i nagle Riko żałuje, że została, aby ich obserwować. Ta chwila pachnie intymnością, a ona sama czuje się jak intruz.

Powoli, tak, by jej nie zauważyli, cofa się do szkoły, cały czas klucząc między drzewami i nie wychodząc na główną ścieżkę. Jest dziwnie radosna; prawda, Aomine i Kagami są jednymi z ostatnich osób, które posądziłaby o bycie razem, ale w jakiś sposób pasują do siebie.

Riko uśmiecha się pod nosem, ciekawa, ile hamburgerów będzie musiała kupić Kagamiemu, aby przekonał swojego chłopaka, że seria sparingowych meczy między Touou i Seirin to wspaniały pomysł.