A/N: Bardzo, bardzo przepraszam za tak długą nieobecność. Niestety zajęcia na studiach informatycznych nie należą do najłatwiejszych, a i brak weny nie pomaga.

Chciałabym serdecznie podziękować za komentarze Hibrarii oraz Kirichin, która skomentowała każdy jeden z rozdziałów. Dziękuję wam. Nie macie nawet pojęcia jak bardzo się ucieszyłam, widząc wasze komentarze.

Tekst jest niebetowany i jest to tłumaczenie fika, który napisałam po angielsku na OTP Battle.

Streszczenie: Jest on najprzystojniejszym tancerzem, jakiego Kagami widział w życiu.

Ostrzeżenia: podteksty seksualne

Tańcz dla mnie

- Czy dobrze się bawisz?

- Tak, Wasza Wysokość. - Kagami skłania głowę w kierunku swojego króla, Akashiego. Mężczyzna niedawno dostąpił zaszczytu dołączenia do elity wojowników króla i z tego powodu została urządzona uczta. Jest niewielka, obecni są jedynie przedstawiciele tej elitarnej jednostki - Generation of Miracles - ale Kagami jest szczęśliwy. Byłby szczęśliwy nawet gdyby nie było żadnej uczty; każdy chce być częścią GoM i on nią został. Jest tutaj. - Wszystko jest idealne.

Najlepszy szermierz króla, Kise Ryouta siedzący obok czerwonowłosego, śmieje się cicho.

- Poczekaj na resztę. Myślę, że ci się spodoba. - Kise puszcza Kagamiemu oczko, a ten unosi brew, zdziwiony.

- Nie rozumiem.

Nawet Akashi się lekko uśmiecha.

- Zatrudniłem nowego tancerza, Kagami. Jest... albo sam zobaczysz.

Król unosi rękę i w kilka sekund zaczyna grać nowa melodia; jest cicha i słodka, przywołująca wspomnienie piasku pod stopami, ciemnego, bezgwiezdnego nieba nad głową i cichego odgłosu fali rozbijających się o klify. Podoba się Kagamiemu.

Główne drzwi zostają otwarte i na salę wkraczają tancerze, poruszając się, jakby lewitowali nad podłogą. Są cudowni, to prawda; czego innego można by spodziewać się po prywatnych tancerzach Akashiego?

Między nimi znajduje się jednak osoba, która sprawia, że krew Kagamiego zaczyna szybciej krążyć mu w żyłach.

Jest tak wysoki jak Kagami, opalony, umięśniony. Luźne, złote spodnie leżą nisko na jego biodrach, nie ma na sobie ani butów ani bluzki. Zamiast tego na jego nadgarstkach i kostkach znajdują się bransoletki, złoty łańcuch opasa szeroki tors. Twarz tancerza schowana jest pod złotawym, cienkim materiałem zostawiając widoczne tylko parę niebieskich, kocich oczu. Te oczy są tym, co złapało uwagę Kagamiego - jest w nich drapieżny błysk obiecujące słodkie, och tak słodkie rzeczy, które ich właściciel potrafi zrobić.

Tancerz porusza się, aby urodził się po to, aby tańczyć; ani razu nie zgubił rytmu, jego spojrzenie spoczywa na Kagamim. Tańczy tak blisko czerwonowłosego, że wygląda to prawie jak prywatne przedstawienie dla niego.

- Wiedziałem, że ci się spodoba - szepcze Kise do Kagamiego, który odpowiada bez namysłu: - Ma ciało wojownika, ale twarz niczym grzech.

Kise śmieje się na te słowa i nawet siedzący niedaleko Midorima chichocze cicho w swój kieliszek wina. Tancerz mruga do Kagamiego, wykonując nagły obrót wokół własnej osi, po czym zniża się na kolana, zjeżdżając dłońmi po swoim torsie od szyi w dół.

Kagami umiera z pragnienia dotknięcia go.

- Kagami. - Na dźwięk głosu swojego króla, nowy członek GoM odwraca się w jego stronę bez wahania. Władca Teikou schyla się do niego ze swojego tronu, mówiąc cicho: - Widzę, że jesteś zainteresowany Daikim. Pamiętaj jedno: moi tancerze mają prawo powiedzieć 'Nie', nawet jeśli twój status społeczny jest wyższy niż ich.

- Oczywiście, Wasza Wysokość. J-ja nie mógłbym nigdy... - Kagami nawet nie chce skończyć tego zdania.

Akashi przymyka na chwilę oczy.

- Wiem. Jesteś zbyt czysty, Kagami Taigo.

Nie wiedząc jak na to odpowiedzieć, czerwonowłosy wraca to obserwowania Daikiego. Przestawienie tancerze do dobiega już końca i mężczyzna chce błagać swojego króla, aby kazał Daikiemu zostać, kiedy muzyka cichnie, a Daiki kłania się władcy i jego towarzyszom i odchodzi.

Jednak, kilka godzin później po skończonej uczcie czeka na Kagamiego przed salą.

- Patrzyłeś na mnie - mruczy głosem tak gorącym, że czerwonowłosy jest pewien, iż tancerz mógłby doprowadzić go do orgazmu samymi słowami.

- A ty mnie. - Kagami krzyżuje ręce na piersi.

Daiki śmieje się cicho, odwracając plecami do rozmówcy.

- Skoro najadłeś się i napiłeś, to czy jesteś gotów na coś więcej? - Tancerz rusza w kierunku schodów dla pracowników zamku i Kagami szybko idzie za nim.

Nie ma zamiaru zmarnować takiej szansy.