Ach, Wiłkomierz. Starożytny gród, w którym znaleźć można między innymi placki ziemniaczane, gniazda czerwca polskiego, meandry na grządce przy ruczaju, rozkrzyczane łabędzie oraz żurawie, rzeźby lodowe, sklepy z hińskimi bajkami na półkach, kulawych weteranów wojennych, ławki wykonane przez połączenie drewna i metalu, Muzeum Czarnej Polewki, cegły z autentycznego obozu koncentracyjnego w Transwalu, rozklekotaną lokomotywę parową, oryginale wydanie „Bolka i Lolka", kobietę o imieniu Rozalia, poradnik przeprowadzania zamachów, kilka sprawnych samochodów, blokowisko bez trzepaka pośrodku, holenderskie piwo wygazowane na słońcu, i wiele innych atrakcji.

„Więc, Wasza Wielkoksiążęca Mość, jak zapatrujecie się na filozofię życiową Sołżenicyna?"

„Frytki. Są dobre z nutką syropu klonowego."

„Chciałbym podkreślić, szanowni przełożeni, że Wasza dwójka zdążyła już zdefraudować wszystkie środki, jakie nasza organizacja wydzieliła na kawę, kakao, oliwki i oregano."

Tymek i buciki. Historia stara jak świat. Skrzek zostaje złożony, wykluwają się kijanki, przechodzą przeobrażenie w żabę i zaczynają reklamować jogurty. Nawet mają własne gry komputerowe i muzykę hip-hopową. Pazerne muchojady. Zobaczycie, jeszcze trochę, i pojawi się płazi odpowiednik Sknerusa McKwacza. Któremu pieniądze zresztą zgniją, bo optymalne środowisko życia dla żaby nie nadaje się do przechowywania majątku w banknotach. Ha, w sumie, z góry dobrze tak dziadydze jednemu. Niech płonie.

„Zagrajmy skocznie na lirze, mości panowie. Pomruki Anatola Zumby niech będą melodią."

I tak spędzili poranek i wieczór, wędrując z Jagiełłą na czele po mieście. Aż tu nagle, niespodziewanie, napatoczyły się dwie panie, niosące broń antykosmiczną, jaką był worek buraków.

„Stać, nikczemnicy! My, Siostry Witalijskie, dbamy o ład, porządek i pobór słusznej daniny w tym malowniczym zakątku, i was nikt tu nie zapraszał!"

„Czy Siostry Witalijskie nie powinny mieć siedziby na Gotlandii? Albo chociaż nad morzem?"

„Milcz, żyrandolu!"

„Wstrzymaj się, Palemono. Coś tu jest nie tak. Wykrywam zaczep w tym odkurzaczu."

„Mocium panie, na wezwanie, nie będziemy czekać na nagie miecze! Kolanko, ocal moją godność!"

Uprzejmych próśb nie powinno się ignorować, chyba że dotyczą korytarzy eksterytorialnych. Zatem Kolanko ruszył naprzód, z gracją leku na kaszel prześlizgując się przez wnętrzności Palemony. Wietnamski raj, bufet bez dna. Z góry płatny, z góry dziękujemy. Twoja wolność jest gwarantowana przez siostry magdalenki.

W reakcji na to dziewczę numer dwa postrzeliło przechodzącą sprzedawczynię pantofli.

„I co zrobiłeś tej biednej dziewczynie, niecnoto z woskiem na łbie?!"

„Nawet zwykły podchorąży może być przyczyną ciąży. A ja, proszę pani, mam talent! I drachmę! I szalik Koszarawy!"

„W nadziei na trwały dobrobyt i przyjaźń obu krajów, żądam rekompensaty w postaci zestawu ceramiki z Bolesławca!"

Łazanka, to dopiero była peleryna. Facet był w stanie dokonywać czynów deklasujących nawet niesławnego Kosiarza Oczorypa. Rozkładanie materii organicznej na czynniki pierwsze to nie przelewki. Do jego osiągów zaliczyć możemy: uduszenie Osamy Billa Gatesa gołymi rękoma, wyswobodzenie Wacława Hawla z kończyn chwytnych Trzech Świętokradztw oraz przekonanie paulinów, aby po okazyjnej cenie odsprzedali mu Jasną Górę (a naszukać się trzeba było ostro, żeby odnaleźć treść przywileju Opolczyka sprzed wieków). Jedyną bardziej problematyczną kwestią był zakres spektrum koloru beżowego. Swego czasu Cartoon Network Polska zadedykował mu całe godzinne pasmo – i nie, nieistotne, że wyemitowane zostało o trzeciej w nocy.

A teraz, gdzież jego moc? Gdzież jego czary? Ach, co to jest ten Łazanka? Kawał małpiej skóry naciągnięty na bęben, który rozdepce słoń. Trzeba było nie wyśmiewać się z miłości sześcioletniego biodruciarza do weekendowej wersji przygód trolla Hugo.

Nawała turecka spadła na Berlin niczym płomienie na drezdeńskie dzieciątka wystrojone z okazji Karnawału. Szlachta herbu Powała kontestowała decyzji lokalnej serowarni. Nie masz przyjaciół wśród Mickiewiczów, Amelko, lepiej poddaj się, nim twój kraj zostanie wzięty pod opiekę oszonowsko-teskowskiego zarządu powierniczego. A następnie ruszaj na wybory razem z Półbratek i Missałą, cały Jekaterynburg czeka z niecierpliwością. Bo było nie było, ich anegdoty są lepsze niż ludków z Nowego Orleanu. Książę świeżego powietrza o kształcie dywanu przewidywał to już wiele stuleci temu, w przerwach pomiędzy ściganiem cinkciarzy. Mogę dać ci jeszcze jeden garnek, ale to będzie już ostatni – wdzięczność ma swoje granice, a ja musze z czegoś żyć, kolego. Uwodzenie samo się nie zrobi, nawet w eksperymentalnych ciuchach. Zanieczyszczenia najlepiej usuwa się tuż po obiedzie. Zdrapanie skórki niekiedy pozwala wygrać loterię, ale ostrożnie – w Roku Szczura mogą kryć się rozmaite przeszkody. Porównania mogą być dokonywane pomiędzy dowolnymi desygnatami, kluczowa jest jednak sztuka wyciągania wniosków. Hybrydyzacja może niekiedy zaburzyć testy DNA, za sprawą czego jeden samochód wymigał się od alimentów, platfus jeden, nicpoń, huncwot. Marian Nazawsze skoczyć może z jedynki do dwójki, trójki lub czwórki – i choć wydawać by się mogło, że to ostatnie rozwiązanie jest najkorzystniejsze, to taki zonk jest; a mianowicie, fakt iż z trójki skoczyć można prosto do ósemeczki. Harce to radosne. Więcej puri, jeśli można. A jużci, że to wiem, synu. Operacyjne usuwanie guza nerki niekiedy kończy się bitwą na organy.

Konfrontacja zakończyła się bezceremonialnie, gdy Zumba wyrzucił tabuny kurzu na pozostającą na łez tym padole Siostrę Witalijską. Dzięki temu nasi dzielni bohaterowie mogli spiesznym krokiem dokonać strategicznego odwrotu i przejść do wczasowej części dnia. Chałwa Bohu. I wszystkie dzieciaki zawołały: „Przestań proszę, przerażasz mnie!"

Na niebie unosiły się krzyże i sokół. W oddali z nostalgią narrację prowadził placek z morderczym laserem w zanadrzu. Rozochocona tłuszcza wiwatowała, pożerając niderlandzkiego kanclerza. Innymi słowy, dzień jak co dzień. Idealny moment na doświadczenie unikatowej wiłkomierskiej atmosfery.

Ekipa udała się do budynku udającego teatr, w rzeczywistości będącego salonem luster. Stowarzyszenie Żyjących Poetów debatowało tam akurat nad definicją słowa „krzesłówka", co doprowadziło do zmiany paradygmatu.

- Popatrzcie, ile pieniędzy można zarobić na lotach z turystami!

Powrócony do żywych Jagiełło przejawiał nadzwyczajne talenty. Mało kto potrafił z taką zwinnością prześlizgiwać się po świetle odbitym. W mgnieniu oka był już siedem luster dalej. Bawił się monarcha przednio, pomimo braku słowików. Hadrian, jako pacholę pełne zrozumienia, obdarzył króla ciepłym uśmiechem, wartym medalu na igrzyskach.

Zabawa ciągnęła się w najlepsze, aż na miejscu nie pojawili się Perkunidasi, państwowi bohaterowie Republiki Litewskiej. Zero szacunku dla dobrych garbarzy. Nic, tylko przerzucić się na rękawicznictwo.

- W starciu z takimi oto grotołazami należy stosować rebusy. Za mną, drużyno!

I tak, idąc za radą Jego Wielkoksiążęcej Mości, komunikacja przybrała formę zaszyfrowaną. Kolanko zakrzyknął jako pierwszy:

- Uacwcó bżłg, Uacwcó taćfal, Uacwcó acdlłc!

Szczwany Lis, najprzedniejszy z trzech bohaterów, popadł w konsternację. Dlaczego można mówić zarówno pomarańcz, jak i pomarańcza? Wytworzyłem dźwięk szaleństwa, razem z Renatem Gościnnym i Benedyktem, co ma oba. Mała Kruszynka już wie, w kim się zakochała w jakiś czas po awansie na boginię bezdusznego Dubaju. Huragan iście wielki idzie, trzymaj się Ziuku za czapkę.

- Oż uć scńmctag. - rzekli w odpowiedzi Perkunidasi.

- Bżłh sq wq, cdż El uńxbżę. - wtórowali Poeci.

Reakcją Adrysia na to wszystko było wzniesienie lamentu nad śmiercią Zbawiciela. Temperatura Poetów uległa zmianie na niższe, ogrzewając biednego chłopca, pozbawionego czapki. W ogólnym oszołomieniu, Jagiełło nie zawahał się zakrzyknąć donośnym głosem:

- Usnlówgt uwtcuaż Tgogodc sq óqekcek!

Zapanowała jeszcze większa konsternacja, a magów nacji walki jej.


Tymczasem w Nikeforionie.

Sprawa 70 o aliasie Pustynia/Puszcza nabierała wody ze studni. Cebrzyk był dziurawy, ale to nic. Zmiana grawitacji płynu w zasięgu wzroku pozwala między innymi ubić masło czy też wysuszyć skarpety.

A syn rudzika ceni sobie piątkowy dzień.


[Hance wychyla się apaszka, a to igraszka,

Góra Arki płacze przez rozbite browarki.]

Wyrecytował z pewną dozą nieskrywanego zachwytu Trebusz, dumając nad potencjalnym, przepowiedzianym przez Przyszłość, losem pewnego znienawidzonego przez ogół mieszkańca starożytnego miasta Bikini Dolne. Zakręć Kołem, Fortuno. Może ugrasz sobie lepszą pielęgniarkę.