Po przegranej bitwie niedobitki wojsk Marmo gnały przez otwartą przestrzeń. Ledwie kilka godzin temu rozdzieliły się. Ashram poprowadził większość wojsk ku Kanon, zaś Pyrotessa, jego adiutantka, wzięła na siebie rolę przynęty, która zmyli ścigających ich rycerzy Flaim i Valis. Teraz zastanawiała się, czy to była na pewno słuszna decyzja.

Doganiali ich i było oczywiste, że nie uciekną. W oddali majaczył kształt lasu i Pyrotessa raniła ostrogami boki swego wierzchowca, byle tylko tam dotrzeć. Wiedziała, że w lesie, będąc elfką, może zgubić pościg. Dlatego, gdy kolejni jej ludzie padali trupem pod mieczami wroga, jej niebieskie oczy utkwione były jedynie w las.