Pyrotess przemykała przez Valis, okryta płaszczem. Jej zadaniem było zamordowanie króla, jednak okazało się, że ten zginął w bitwie. Drowka musiała wracać z niczym. Wymykając się z zamku, dostrzegła śpiącą w ogrodzie złotowłosą elfkę.

Podeszła do niej. Patrząc na bezbronną, zastanawiała się czy ją zabić czy może boleśnie okaleczyć. Drowy ceniły wyrafinowane formy zadawania cierpienia. Pochyliła się i pocałowała elfkę. Tamta otworzyła oczy i przez chwile ich wzrok się stykał. Pyrotess pozwoliła jej przez chwilę patrzeć w swe oczy i znikła. Uciekając, wiedziała, że elfka już zawsze będzie tęsknić do tej chwili. Cóż w nieśmiertelnym życiu rani dotkliwiej niż niespełniona tęsknota.