Rozdzia 4

Srebrny Kryszta

Otaczaj ca NSX ogromna chmura wrog w widoczna by a z daleka. Wydawa o si wr cz, e z ka d chwil przybywa przeciwnik w, cho Miyu, Laava, Magiczni Rycerze i Lantis nie ustawali w walce, a i dzia a okr tu wojennego Autozamu nie pr nowa y. Zbli aj ca si do tego zamieszania grupka przyjaci usi owa a wypracowa jakie rozwi zanie. Niestety pot niejsze zakl cia z powodu obecno ci NSX traci y racj bytu, a te mniej gro ne nie posiada y odpowiedniego zasi gu ra enia, aby uporanie si z przeciwnikami by o realne w jakimkolwiek rozs dnym czasie. Jedyn dobr wiadomo ci by a ta, e systemu obronne okr tu jak do tej pory wytrzymywa y atak.
- Niech to szlag, gdybym tylko mog a u y Dragon Slave! - rozgniewana Lina uderzy a pi ci o grub sk r na grzbiecie smoczycy, co ta ostatnia skomentowa a pe nym irytacji prychni ciem.
- Im nie chodzi o statek! - zawo a a desperacko Amelia. - Im chodzi o co zupe nie innego!
- Masz na my li, e atak jest dla odwr cenia uwagi, Amelio? - zmarszczy brwi Zelgadis.
- To mo liwe - oceni a Lina. - Pow oka tego statku nie wytrzyma adnego pot niejszego zakl cia. Taka ilo mazoku powinna by a upora si z nim ju dawno temu.
Nagle Filia odwr ci a sw osadzon na d ugiej, gi tkiej szyi g ow i spojrza a na dosiadaj ce jej towarzystwo.
- Czuj mier ! - powiedzia a. - W podziemiach tej budowli znajduje si co , co promieniuje ciemno ci tak bardzo, e w smoczej postaci jestem w stanie to wyczu ju teraz!
- Notes mierci! - wykrzykn a Lina. - Idealnie! Czy to o niego ci chodzi o, Amelio? Potrafi a go wyczu ?
Ale Amelia Will Tesla Sailuune potrz sn a g ow . By o w tym ge cie co , co zdecydowanie do niej nie pasowa o.
- Nie, nie chodzi mi o Notes mierci - powiedzia a. - Pani Filio, nie czuje pani nic innego? Wiem na pewno, e to, czego mam broni , to moc przeciwna Notesowi mierci.
- Czuj dwa takie przedmioty - powiedzia a smoczyca. - S naprawd silne! Jeden jest mniej wi cej w rodku budowli, drugi poni ej poziomu gruntu. Ten pierwszy jest pot niejszy, ale chyba co go chroni. Jaka bariera lub pojemnik. Nie umiem tego dok adnie okre li .
Amelia potrz sn a g ow , jakby chc c wr ci do rzeczywisto ci. Potem spojrza a na ruiny kryszta owego pa acu i utkwi a w nich niewidz cy wzrok.
- Jest w sali tronowej, os oni ty szklanym pojemnikiem i ochraniany polem si owym - powiedzia a po chwili takim tonem, jakby m wi a sama do siebie. - Legendarny Srebrny Kryszta . Tylko osoba z kr lewskiego rodu mo e unieszkodliwi zabezpieczenia. Bez niego nie mo na dotkn tego drugiego przedmiotu.
- Sk d to wiesz, Amelio? - zapyta a zaszokowana Lina.
- Bo to ja si o to postara am - odpowiedzia a Amelia tym samym nieobecnym tonem.
Zdumienie jej przyjaci nie mia o granic.
- Co ty pleciesz, Amelio! - wrzasn a Lina. - Przecie nigdy tu nie by a !
- Z Ameli dzieje si co , czego nie rozumiemy - powiedzia Zalgadis.
Nagle tu obok nich zmaterializowa si Claiho. Jego oczy jarzy y si krwistoczerwonym blaskiem.
- Xellos! - rzuci kr tko i znikn w astralu.
Mazoku skin uspokajaj co na Fili , po czym poszed w lady owcy.

W samym rodku walki tu przed Miyu zmaterializowa y si dwie sylwetki: fioletowow osy jegomo z drewnian lask oraz ciemnow osy odziany w czer . Stra niczka poczu a od obu aur chaosu, tote bez zastanowienia zaatakowa a b kitnym ogniem.
- ZB KANI SHINMA, ODSY AM WAS W CIEMNO !
Ciemnow osy o oczach p on cych krwistym szkar atem zas oni tego drugiego, a jego d onie zap on y wibruj cym ogniem.
- KOLISTY SYMBOL!
P omienie u o y y si dwa ogniste okr gi, wype nione tajemniczymi znakami.
- TARCZA!
Oba znaki zla y si w jedno, zawirowa y i otoczy y jej przeciwnik w cian z bia ych p omieni. Ku zaskoczeniu Miyu, jej atak nie przebi chroni cej obu intruz w bariery. Blask energii zgas tak nagle, jak si pojawi .
- Laava! - krzykn a z niepokojem dziewczynka.
Zamaskowany shinma jak zwykle zjawi si cicho jak duch, wyprowadzaj c mierciono ne uderzenie kos . Cios jednak zatrzyma si na lasce fioletowow osego.
- Jak si miewa Reiha, Miyu? - sarkastycznie powiedzia ten ubrany na czarno.
Te s owa kompletnie wybi y dziewczynk z r wnowagi. Mazok nie mia by prawa nic wiedzie o jej k tniach z Reih . A ten tutaj wiedzia . Powoli do umys u dziewczyny w lizgiwa a si wiadomo , e ten m czyzna nie jest tym, za kogo go z pocz tku bra a. Da a znak r k Laavie, aby zaprzesta ataku.
- Beast Hunter Claiho - powiedzia a zimno. - Po naszym ostatnim spotkaniu o mielasz si pokazywa mi si na oczy? Szukasz mierci? Reiha w por wnaniu z tob jest czysta jak kryszta !
- Reiha jest po prostu s absza - sprostowa spokojnie owca.
Xellos i Laava zaj li si odganianiem mazok w.
- Za oga NSX jest w niebezpiecze stwie - powiedzia Kanshisha. - Musimy przenie statek w bezpieczne miejsce.
- To nie moja sprawa - odpar a zimno Miyu.
- Doprawdy? - uda zdziwienie Claiho. - Co by powiedzia a Chisato, gdyby ci teraz us ysza a?
Oczy Miyu zamigota y niebezpiecznie, ale wampirzyca zdusi a cisn c si jej na usta ripost i zgniot a w sobie ochot na zadanie mierciono nego ciosu. Claiho by pot nym i nieub aganym wrogiem. Nie op aca o si go tak pochopnie atakowa . Nie wtedy, gdy mia a akurat inne sprawy na g owie.
- A co z Hikaru? - dolewa nadal oliwy do ognia owca. - Na tym okr cie s jej bliscy przyjaciele. Wiesz, co by powiedzia a, prawda? Nie musisz by Kanshisha, by to przewidzie .
Miyu nie odpowiedzia a. Mia racj . Chisato - ta dawna Chisato, a nie ta przemieniona w shinm - nie zrozumia aby pozostawienia ludzi bez pomocy. Hikaru, na ile Miyu mog a to oceni , by a pod tym wzgl dem podobna do Chisato. I chyba to w a nie tak bardzo w Hikaru poci ga o wampirzyc . By a czysta i radosna, jak Chisato, a jednocze nie by a paladynk - odwa n i pe n zapa u wojowniczk , kt rej nie zra aj adne przeszkody. Widzia a to w niej. Na my l, e Hikaru mog aby spojrze na ni z alem, Miyu wprost zadr a a. Sama nie rozumia a, jakim cudem Hikaru w tak kr tkim czasie zyska a tak jej sympati . Ale sta o si . Ponownie wpad a w pu apk . Powinna si z tego wycofa , p ki jeszcze mog a.
- Miyu... - powiedzia Claiho ju zupe nie innym tonem. - Ju raz omal mnie nie zabi a . I dlaczego to zrobi a , dla misji? Ot nie. Oboje wiemy, dla kogo wtedy walczy a . Znasz odpowied , prawda?
- Te sytuacje nie maj ze sob nic wsp lnego - powiedzia a Stra niczka.
- Doprawdy? - Claiho uni s sceptycznie brwi.
Miyu u wiadomi a sobie nagle z przera j c dok adno ci , e plecie bzdury. I e on o tym doskonale wie.
- Nadal mamy rachunki do wyr wnania - stwierdzi a zimno.
Claiho skin g ow . Nie skomentowa faktu, e wampirzyca jednak zmieni a zdanie, aby jej nie dra ni . Przynajmniej tolerowa a go w pobli u, a to ju by jaki post p. Oboje dysponowali moc psychiczn , tote zrozumieli si prawie bez s w.
- To dobry plan - uzna a dziewczynka po kr tkich wyja nieniach Claiho. - Warto spr bowa .
- Jedyny jaki mam - rzuci owca. - Uprzedz za og statku.
Obaj z Xellosem znikli w astralu. Mazok wykorzysta chwil odosobnienia na prywatn rozmow .
- Claiho-sama... - szepn w wyrzutem.
- Wiem - uci Claiho.
- Czy to w porz dku wobec Miyu?
- Miyu te wie.

Claiho nie traci czasu na d ugie wyja nienia. Geo i Zazu w oczywisty spos b nic nie zrozumieli z jego kr tkiego komunikatu. Tarta stara a si sprawia wra enie gotowej do boju, ale nietrudno by o dostrzec, jak g boko zrani a j mier siostry. Tylko Eagle jak zwykle by oaz spokoju.
- Zredukowa ogie z dzia o po ow - zakomenderowa genera wojsk Autozamu. - Uzupe ni wszystkie os ony.
- Systemy obronne trzymaj przy dziewi dziesi ciu dziewi ciu procentach - odpowiedzia mu w chwil potem kt ry z oficer w.
W tej chwili na zewn trz okr tu nie wiadomo sk d odezwa si niematerialny g os:
- Przechodzimy do fazy drugiej! Zniszczy ich! Ju !
Eagle nagle poczu w swoich my lach obecno obcego umys u. To by o dziwne wra enie. Mign mu obraz Xellosa i jeszcze dw jki nieznanych mu os b. Unosili si w powietrzu nieopodal kad uba NSX.
"Przygotujcie si !" - us ysza w swojej g owie genera Autozamu.
- Przygotowa si na wstrz s! - rykn do komunikatora Geo, poprawnie odczytuj c nieznaczn zmian na twarzy swego wieloletniego dow dcy.
Komunikat ten by w zasadzie stosowany jako ostrze enie przed zderzeniem okr tu z jakim obiektem. Ale w obecnej sytuacji by raczej trafny. Nikt na mostku nie mia bladego poj cia, jakie uczucie b dzie towarzyszy ich wej ciu w astral. Mo na si by o jednak spodziewa , e b dzie to dla za ogi spory szok.

Hikaru w jednej chwili ruszy a w stron otoczonej przez wrog w sylwetki NSX, rzucaj c w locie ogromne fale energii. Tu za ni lecia y jej towarzyszki. Gdzie z boku po raz kolejny rozleg si og uszaj cy huk pioruna. To zakl cie Lantisa kt ry ju raz przedziera o si przez mazok w jak przez mas o. A jednak g stwina wrog w nie wydawa a si rzedn nawet o po ow tak szybko, jak powinna.
Nagle czerwona Boska Maszyna zatrzyma a si w powietrzu, jakby czego nas uchuj c.
- Hikaru, dobrze si czujesz? - zapyta a zaniepokojona Umi.
- Hikaru? - odezwa a si Fuu.
Rudow osa podnios a na przyjaci ki roziskrzony wzrok.
- Claiho, Xellos, Miyu i Laava ocal NSX! - powiedzia a. - Musimy da im troch czasu!
- Nie podoba mi si to wszystko - o wiadczy a Fuu. - To idealny moment na atak na Zamek Cephiro!
- Nie tylko o to chodzi - zmarszczy a brwi Hikaru. - W ruinach pod nami co jest. Co cennego. Claiho powiedzia , e Lina i jej przyjaciele si tym zajm , ale musimy by ostro ne.
- A wi c atak na statki by tylko... - zacz a ze zgroz Umi.
- ...dla odwr cenia uwagi - doko czy a za ni Fuu. - A teraz NSX nie jest im potrzebny!
- Za mn ! - zakomenderowa a kr tko Hikaru, ponownie ruszaj c w stron wrog w.
"Hikaru!" - odezwa si w umy le wojowniczki g os Lantisa. - "Po czcie si ! Tylko razem b dziecie w stanie ci gn na siebie uwag wroga!"
- Zjednoczmy serca! - powiedzia a rudow osa, a w oczach swoich przyjaci ek znalaz a zrozumienie. - Razem jeste my niepokonane! Razem mo emy ich powtrzyma !
Trzy przyjaci ki zdecydowa y si w u amku sekundy. Rayearth rozb ys o lepiaj cym wiat em, wch on dwie pozosta e Boskie Maszyny i przemieni si w bia o-czerwonego robota o anielskich skrzyd ach. Bij ca od niego aura energii by a niewiarygodna. Boska Maszyna zamierzy a si do ciosu.
- SPIRALA WIAT A!

Lantis spojrza na niszczycielsk wst g t czowej energii, kt ra eksplodowa a z d oni Boskiej Maszyny z Magicznymi Rycerzami w rodku. Widz c straszliwy efekt zakl cia magiczny szermierz poczu przyp yw nadziei. Zapomnia ju by , jak pot ni s Magiczni Rycerze, gdy po cz swe si y! Uni s sw j miecz do kolejnego ciosu.
- SUNDACE! WEZWANIE B YSKAWIC!
Jego zakl cie niewiele zwojowa o, ale to nie by o wa ne. Chmura mazok w ju nie atakowa a NSX, lecz zebra a si wok b yszcz cej niesamowit energi Boskiej Maszyny. I o to zapewne wojowniczkom chodzi o.

Lina Inverse nie mog a nie dostrzec chwili dezorientacji w rod hordy mazok w, gdy trzy Boskie Maszyny po czy y si w jedno i zaatakowa y z niewiarygodn si .
- Czy z tym ca ym NSX dzieje si co szczeg lnego, Filio? - zapyta a.
Smoczyca wpatrzy a si z uwag w odleg bitw .
- To niewiarygodne, ale... Claiho i Xellos przygotowuj si do przej cia w astral! - powiedzia a po chwili. - Razem z ca ym okr tem wojennym Autozamu!
- To si nie uda! - zawo a Zelgadis. - Ten okr t jest za wielki!
Amelia Will Tesla Sailuune wbi a nieobecny wzrok w odleg sylwetk NSX.
- Uda si - powiedzia a nie swoim g osem i wyci gn a w stron okr tu praw d o . - Musi si uda !
- Tak czy owak, to jest wymarzona okazja - orzek a Lina i wsta a z miejsca. - Ta Boska Maszyna jest w stanie nie tylko wytrzyma bezpo rednie trafienie, ale te os oni okr t! Teraz albo nigdy!
D onie mistrzyni Czarnej Magii niemal bez udzia u jej woli u o y y si w odpowiedni gest.

W ADCO CIEMNO CI CZTERECH WIAT W NA TWOJE WIELKIE IMI !
OBDARZ MNIE CA TW MOC !

MOC ZMIERZCHU I ZMROKU POGRZEBANA W PURPUROWEJ KRWI STRUMIENIU W TWOIM WIELKIM IMIENIU SK ADAM LUBY CIEMNO CIOM WSZYSCY G UPCY, KT RZY NA MEJ DRODZE STOJ ZOSTAN PORA ENI MOC TWOJ , KT R I JA W ADAM!

Rudow osa czarodziejka u miechn a si z owrogo, czuj c zbieraj c si do ciosu ogromn energi zakl cia. To by o w a nie to, co najbardziej lubi a.

- Ten jedyny... prawdziwy...

Jej g os zamar na moment, tworz c moment ciszy przed niszczycielsk burz ognia.

"Teraz!"

Cztery skrajnie r ne istnienia cz si we wsp lnym wysi ku. Kad ub NSX przebiega dr enie. A potem przychodzi zm czenie i niech . Xellos mia racj . Nigdy im si nie uda! Ale to przecie jedyne wyj cie. Magiczni Rycerze nie utrzymaj fuzji zbyt d ugo bez wsparcia ludzi z Cephiro. Szcz cie, e w og le zdo a y si po czy !

wiadomo nieuchronnej kl ski rodzi si determinacj . Dokona wyboru. Nie cofnie si , nie uzna si za pokonanego! Wype niaj ca jego umys ciemno staje si jego si . Dodatek alu, kt ry tworzy prawdziw moc!

W tej w a nie chwili gdzie na pok adzie NSX Eagle wpada na w a ciwy pomys . Pada pozornie niedorzeczna komenda.

- Przygotowa dzia o "Laguna"...

Energia sp ywa po kablach, rozprasza si w rozchwianej przestrzeni, op ywaj c yciodajnym strumieniem cztery zm czone sylwetki i odkszta caj c przestworza.

"Jeszcze raz!"

Tym razem daje si wyczu co na kszta t zak cenia w przestrzeni. Jakby kad ub statku kosmicznego na kr tk chwil wygi si w uk, poci gni ty jak straszliw si . D ug chwil trwa psychiczna walka, ale statek pozostaje na miejscu. Przestrze nie zosta a wystarczaj co silnie odkszta cona.

"Skoncentrujcie si na mnie!" - odzywa si w ich umys ach nowy g os.
"Guru Clef!" - u wiadamia sobie Claiho. - "Nie, to dla ciebie za wielki wysi ek, guru Clefie!"
"Nie ma czasu na dyskusje! Skoncentrujcie si i zr bmy to tak, jak trzeba!"
Ostry, nie znosz cy sprzeciwu g os mistrza mag w Cephiro budzi ich umys y z marazmu.

Koncentracja woli. My lowy rozkaz, rozdzieraj cy przestworza niczym b yskawica. Jak to okre la ten nauczyciel teleportacji z Hogwartu? Cel, wola i namys ? W jakim tam zakresie mia racj . My li napinaj si jak uk. Przestrze zaczyna dr e , karykaturalnie zniekszta caj c gro n sylwetk okr tu wojennego Autozamu. Przestworza zaginaj si z przeszywaj cym wistem. Kad ub wydaje si coraz bardziej zagina , jakby statek spr a si do skoku. G os guru Clefa. Jakie zakl cie, ale nikt nie jest w stanie zrozumie s w. Bia e wiat o. Znajoma feeria kolor w sfery astralnej. Kr tkie szarpni cie. A potem obezw adniaj ce uczucie ulgi. Dokona tego! Naprawd si uda o! Ale brak si na rado , czy cho by na u miech. Zm czone zmys y osuwaj si w mi , bezpieczn ciemno .

Gdzie na horyzoncie zap on o wibruj cym blaskiem straszliwe zakl cie. Magiczny szermierz widzia je pierwszy raz, ale rozpozna je z opowie ci Umi i Fuu.

- DRAGOOOOOOOON SLAAAAAAAAAAAAAAAVE!

Widoczny w sporej odleg o ci wir szkar atnej energii skoncentrowa si , zawirowa , zap on i run do przodu niszczycielsk lawin krwistoczerwonego ognia. Lantis przezornie postawi tarcz , zadowolony, e okr t Eagle'a znikn z pola bitwy. O lepiaj cy, czerwony blask zmusi magicznego szermierza do zamkni cia oczu. Zdo a jeszcze tylko dostrzec jaskraw sylwetk Rayeartha niewzruszenie oczekuj cego na cios. A potem wszystko poch on a eksplozja.

Kiedy si ockn , ujrza nad sob zmartwion twarz Hikaru. Tu obok sta y Umi i Fuu.
- Dzi ki twojemu zakl ciu, Fuu, nic mu nie b dzie - u miechn a si Umi.
- Jestem ca y - powiedzia magiczny szarmierz i na potwierdzenie swoich s w wsta , oswobadzaj c si z obj nadal lekko zaniepokojonej Hikaru.
- Dosta e si w obr b ra enia zakl cia Dragon Slave - stwierdzi a Fuu. - Na szcz cie nie zosta e miertelnie ranny. Mog am ci wyleczy , ale nie potrafi abym ci wskrzesi .
- Jeste lekkomy lny! - zgani a go Umi. - Powiniene ju zna zakl cia Liny na tyle, by nie czeka na eksplozj .
- Przygania kocio garnkowi - u miechn a si Fuu.
Umi powstrzyma a si od komentarza i pos a a tylko kole ance zirytowane spojrzenie.
- Ja si nim zajm - powiedzia a Hikaru. - Wy sprawd cie, co si dzieje w Zamku Cephiro.
Umi przytakn a i obie z Fuu powr ci y do swoich Boskich Maszyn.
- Musz zej do ruin i pom c Linie i reszcie - powiedzia a rudow osa.
- A wi c, tak jak my la em, atak na statki by tylko zas on dymn - mrukn Lantis.
- Pomo esz mi? - nie mia o zapyta a Hikaru.
Magiczny szermierz przytakn i ruszy w kierunku kryszta owego budynku. Rudow osa pod y a za nim. M czyzna obejrza si na jej drobn posta i nieznacznie zwolni , by mog a go dogoni .