Tytuł: Trzy znaczenia słowa „naprawdę".

Tytuł oryginału: Three Aspects of the Meaning of 'Really'

Autor: Soawen

Tłumacz: Nami

Beta: Pinavella :)

Link do oryginału: ?sid=4725

Zgoda: Czekam

Pairing: HP/SS/TMR

Raiting: NC-17

Kategorie: AU, angst, darkfic, drabble, non canon

Ostrzeżenia: trójkąt

Streszczenie: Harry, Snape i Voldemort – ta sama sytuacja z punktu widzenia tej trójki.

N/A: Napisane dla PornishPixies

N/T: Małe trzy drabelki, jakie znalazłam już jakiś czas temu. Urzekło mnie słówko „naprawdę". Naprawdę ma trzy różne znaczenia ;)

1.

Snape jest dobrym człowiekiem.

Naszym człowiekiem.

Nie gwałci mnie codziennie przed każdym, kto chce lub może popatrzeć.

To tylko pozory. Gra.

Wiem, jak to wygląda, mówili mi o tym wystarczająco często. Jestem niczym potulna dziwka, kiedy kieruje moje usta na suchego penisa Vol… Czarnego Pana i pieprzy mnie tak mocno, że się dławię.

Ale to zmyłka. Pozwoliłem mu, nieprawdaż?

Ta myśl trzyma mnie przy życiu, dopóki Zakon nie będzie wystarczająco silny, by zaatakować.

Snape ratuje mnie dzień po dniu.

Naprawdę.

2.

Nie robię tego, bo lubię, tylko dlatego, że muszę. Czarny pan chce, żąda tego. Jedyne, co każe mi robić, to szkolić Pottera, więc staram się przejść przez to tak brutalnie i szybko jak mogę.

Chłopak się sprzeciwia, jednak pozostaje całkowicie cichy.

Ale nocą korzystam ze swojego czasu. W nocy jego krzyki ciągną się bez końca, kiedy wykorzystuję go i zadowala mnie. Zadowala nas. Nocą spuszczam się na jego twarz, zmywając smak Lorda.

Pewnego dnia spróbuję powiadomić Zakon, gdzie chłopak się znajduje.

Naprawdę.

3.

Nie pokonujesz wroga, zabijając go. Nawet zgwałcenie go nie daje ci absolutnego zwycięstwa. Ale pchnięcia twojego penisa w jego usta – nie żadne zaklęcie rozluźniające szczękę, by odegnać emocje – obserwując przy tym oczy wroga, błagające mężczyznę będącego twoją prawą ręką, aby tym razem nie pieprzył go tak mocno… Zwycięstwo.

Jest ono warte każdego roku spędzonego jako duch, ukrywającego się pośród szczurów i węży.

I moja prawa ręka, mój Severus, mój podwójnie-potrójny-zawsze-ktoś-więcej-niż-myślisz-agent jest lojalny dzięki tym błagającym oczom i temu, co pozwalam jemu robić.

Jutro powiem mu o unicestwieniu Zakonu w zeszłym miesiącu.

Naprawdę.

Fin.