Ulewne deszcze od kilku dni zalewały Japonię. Właśnie w jeden z takich wieczorów ulicami Tokio szła dziewczyna ubrana w białe kimono. Nieliczni przechodnie spoglądali na nią dziwnie spod swoich głęboko zasuniętych na oczy kapturów. Chodź wieczór był chłodny

i lało, szła boso, nie mając na sobie nic poza typowym japońskim strojem i wstążką we włosach. Dziewczyna nie zwracała uwagi na ludzi przechodzących obok niej. Miała inne sprawy na głowie. Jej myśli zajmował Lava. Od kilku dni nie dawał znaków życia, a przecież wysłała go tylko na zwiady. Kiedyś wyczułaby, że grozi mu niebezpieczeństwo, a teraz... niegdyś tak silnie łącząca ich więź, teraz prawie nie istniała. Im bliżej było ukończenia zadania, tym bardziej się od siebie oddalali. Shina ostrzegał ją przed śmiercią „Niemożliwe jest, aby jeden strażnik odesłał wszystkie shinma. Jeśli jednak to się zdarzy, to zostanie zburzona delikatna równowaga, co spowoduje, że przyjaciel stanie się twoim wrogiem". Miyu dobrze pamiętała groźbę stworka. Z początku myślała, że jest to niemożliwe, a teraz... Od kiedy zginęła Reicha oraz jej najlepsza przyjaciółka, strasznie się zmieniła. Przystanęła. Czuła się bardzo słaba. Od wielu dni nie miała okazji do pożywienia się. Usiadła na schodach, prowadzących do czyjegoś mieszkania. Ukryła twarz w dłoniach. Miała wielką ochotę rzucić się na jakiegoś przechodnia. Z wielkim trudem się powstrzymywała. Gdyby przegrała, byłaby taka sama jak shinma, które odsyła. Nagły podmuch wiatru zerwał wstążkę tkwiącą w jej włosach

- Miyu wybacz, że tak długo to trwało.

Dziewczyna podniosła głowę. Przed nią klęczał Lava. W złotych oczach wampirzycy malowała się radość. Rzuciła się, aby powitać przyjaciela. Ten jednak się odsunął. Miyu upadła

- W imieniu Strażniczki zniszczyłem ostatniego shinmę. Teraz zabiję ją samą – na twarzy Lavy malował się dziki uśmiech – Czas powitać śmierć, Wampirza Księżniczko – z widocznym obłędem w oczach rzucił się na Miyu. Dziewczyna nie zdawała sobie sprawy, że gdy jej sługa mówił "tylko ja mogę zabić Miyu" myślał poważnie. Teraz było już za późno. Wampirzyca czuła szpony Lavy, przebijające je serce. Była zbyt słaba by się obronić. Ledwie żywa upadła na ziemię. Nim zginęła, zobaczyła na wpół przerażoną, na wpół szczęśliwą twarz Lavy. Zrozumiała, że on też umiera. Przypomniała sobie, że gdy po raz pierwszy ze sobą walczyli, ich krew się pomieszała i dzięki temu przeżyli. Po jej policzkach popłynęły łzy szczęścia. Wiedziała, że jest wolna. Wypełniła zadanie. Dopóki nikt nie wypuści shinma, Strażnicy są wolni i bezpieczni

- Żegnaj Lava, więcej niż sługo i przyjacielu-wyszeptała Miyu, po czym skonała. Jej oprawca nie usłyszał tych słów. Jeszcze kilka minut szarpał się ze śmiercią, nim i ona zmusiła go do pójścia za sobą

- Miyu kocham cię - wrzasnął Lava. Z tym krzykiem upadł obok wampirzycy. Dopiero chwilę przed śmiercią dotarło do niego to, co czuło do Miyu. Było jednak za późno. Po tym wydarzeniu deszcz przestał padać i zrobiło się pięknie. Słońce oświetlało dwa martwe ciała leżące obok siebie. Dopiero teraz ktoś zwrócił uwagę na tych dwoje. Jeszcze przed chwilą, przechodzący obok ludzie nie zauważyli rozgrywającej się obok sceny. Wszyscy patrzyli na nich, jak na jakiś aniołów. Wspólnie postanowili, że wybudują im piękny pomnik. W ten oto sposób zginęła ostatnia Strażniczka i Shinma Zachodu. Chodź się kochali, nie mogli sobie o tym powiedzieć, a już zwłaszcza być ze sobą za życia. Być może teraz opowiadają o swojej miłości, gdzieś na Polach Elizejskich…