Owszem, sprofanowałam kolejną bajkę. Paring Strach na Wróble/Blaszany Drwal, ale bardzo, bardzo lekki.
Zbetowała moja kochana Kamante.

Serce bez rozumu, rozum bez serca

Życie Stracha na Wróble podzielono na dwie części: na tę, w której wisiał na kiju, i na tę ciekawą.
Uważał, że prawdziwym dla niego zbawieniem było pojawienie się dziewczynki. Dorota rozpoczęła nową erę; czas, w którym Strach na Wróble mógł przeżyć przygody i zwiedzić piękne, nieznane miejsca. Zakończyła ten niechlubny epizod, w którym to musiał znosić drwiny i docinki ptaków, które ostentacyjnie zjadały ziarno na jego oczach, bo zawieszony na kiju Strach mógł im najwyżej pogrozić placem. No i miała rozum, a posiadanie takiego narządu zawsze było marzeniem Stracha.
Gdy zaczynała się ich wielka wyprawa, spotkali Blaszanego Drwala. Drwal był cały ze srebrnego metalu, który pięknie błyszczał w promieniach południowego słońca. I blaszany mężczyzna kiedyś był prawdziwym człowiekiem: z krwi i kości; wiedział, czym jest serce i rozum. Dlatego tak bardzo pragnął odzyskać swoje serce, chciał znów kochać. Pojawienie się Doroty i Stracha zakończyło okres, w którym był skazany na rdzewienie, bo zapominał się posmarować oliwą i nie był w stanie się poruszyć.
Później spotkali Lwa. Król Zwierząt, choćby nie wiem jak tchórzliwy, był wspaniałym przyjacielem. Miał też wielkie, wrażliwe serce – dokładnie takie, jakiego pragnął Blaszany Drwal. Jednak Lew nie chciał takiego serca, Tchórzliwy Lew pragnął odwagi. Spotkanie z Dorotą, Drwalem i Strachem sprawiło, że czuł się pewniej, mimo braku odwagi i umiał pokonać przerażenie.
Kiedy Wielka Przygoda przyjaciół zakończyła się szczęśliwie, kiedy już wszyscy czekali tylko, aż Oz spełni ich marzenia, spotkało ich wielkie rozczarowanie. Czarownik był zwykłym oszustem, nie mógł odprowadzić Doroty do domu, nie potrafił dać Strachowi rozumu, nie umiał przywrócić serca Drwalowi, nie był w stanie podarować odwagi Lwu. Wszystkie nadzieje legły w gruzach.
Ale Oz nie poddał się, spróbował naprawić swój błąd. Dał „rozum" Strachowi, dał „serce" Drwalowi, dał „odwagę" Lwu. Czarnoksiężnikowi udało się nawet rozwiązać problem powrotu Doroty do Kansas. Wystarczyło tylko pokazać im, że mają już wszystko, czego im potrzeba. Może na tym polega magia?
Tylko, kiedy nadeszła chwila rozstania Stracha na Wróble i Blaszanego Drwala… Strach miał jakieś dziwne wrażenie, które próbował zbadać umysłem, ale nie posiadał serca, więc nie mógł rozpoznać tego uczucia. Serce Drwala biło ciężko, gorzko, jednak blaszany mężczyzna nie potrafił stwierdzić, dlaczego – nie miał rozumu.
Może takie zakończenie było idealne?W życiu Stracha nastała trzecia pora, nocami wypełniona melancholią. Drwal w noce tęsknił, choć sam nie rozumiał, dlaczego. Może nie mogli zrozumieć, co czują, bo nie wierzyli, że obaj mają i rozum i serce od zawsze?
Może woleli nie wierzyć? W końcu skóra Blaszanego Drwala tak ładnie lśniła, a głos Stracha na Wróble był taki przyjemny… Zapewne takie zakończenie było idealne…