Tytuł oryginału: Hero Hunting

Autor: slantedknitting

Zgoda jest. Link w profilu.


Prolog

Jak upolować bohatera


W wieku trzydziestu trzech lat Ron Weasley znalazł się pod ukradzioną peleryną–niewidką, na środku ulicy na Wyspach Szetlandzkich. Tutaj, w Szkocji, po niemal piętnastu latach spędzonych na szukaniu, wytropił Harry'ego Pottera.

Jednakże desperackie, obsesyjne, szalone pragnienie, które kierowało nim przez ubiegłe półtora dekady, powoli wysychało. Stał na tej ulicy przez przynajmniej dwadzieścia minut i nie mógł myśleć o niczym lepszym do zrobienia, niż odejście. Chciał herbaty. Jeszcze lepiej, chciał kawy. Miłego, gorącego kubka kawy. Potem wróciłby do domu. Misja ukończona; Harry Potter w końcu odnaleziony. Nie ma potrzeby psuć tego zdarzenia, ujawniając swoją obecność.

Ale jednak nie mógł zmusić się do odejścia; był praktycznie przyklejony do tego miejsca, nie mogąc podjąć dalszych decyzji. Poświęcił prawie połowę swojego życia temu polowaniu, ale teraz, kiedy w końcu znalazł to, czego chciał, zorientował się, że nie miał żadnego planu. Jakiegokolwiek planu na wypadek, gdyby faktycznie znalazł swojego dawno zaginionego najlepszego przyjaciela.

— Kurna — mruknął Ron, szybko uskakując z drogi pędzącemu samochodowi i prawie potykając się o pelerynę. Sprawdzając, czy jest cały zakryty, przesunął się na chodnik przed domem Harry'ego. Spróbował zmusić się do podejścia bliżej, do przejścia ścieżką do drzwi frontowych i zapukania, do obalenia Harry'ego na ziemię w tej samej sekundzie, w której otworzyłby drzwi, i zażądania odpowiedzi na pytanie, dlaczego był takim światowej klasy draniem. Niestety, Ron wydawał się znowu niezdolny do ruchu.

Właściwie nie myślał, że ta chwila w ogóle nadejdzie. Harry był znakomitym czarodziejem i sprytnym człowiekiem. Udawało mu się chować przed Ronem i resztą czarodziejskiego społeczeństwa przez półtora dekady. Ron znalazł go przez przypadek. Był w Norwegii, chodząc bez celu wzdłuż ulic w małym i zamarzniętym miasteczku na północy, kiedy usłyszał ludzi mówiących po angielsku.

Przeprowadziła się do rodzinnego miasta. Zabrała Harry'ego ze sobą. Chciała być bliżej rodziny. Ustatkować się. No wiesz.

Skąd on była?

Szkocja. Jakaś wyspa. Zapomniałem.

Ale czy on nie był Anglikiem?

Tak myślę. Nie wydawał się jednak chętny do powrotu. W każdym razie nie powiedział mi o tym ani słowa. Nic o rodzinie czy przyjaciołach stamtąd. Ani razu przez cztery lata, kiedy go znałem.

Może był maltretowany. Miał takie dziwne blizny.

Ron nie musiał słyszeć nic więcej. Wrócił prosto do Londynu, aby powiedzieć rodzinie, Hermionie i kilku wybranym ludziom w Ministerstwie, że znalazł trop. Minęło trzynaście lat kontrowersyjnego szukania, wymykania się za plecami rodziny, dostawania nagan od Ministerstwa za opuszczanie tylu dni pracy i spędzaniu tyle czasu na szukanie człowieka, który nie był przestępcą i najwidoczniej nie chciał być znaleziony.

Nikt nie był zbyt pomocny. Nawet Hermiona błagała go, by sobie odpuścił, żeby pozwolił Harry'emu mieć spokój, gdziekolwiek był. Ron znienawidził za to ich wszystkich, więc zerwał te kilka pozostałych więzi w Departamencie Aurorów i odszedł odkrywać wyspy szkockie. Na nieszczęście dla niego, Szkocja ma raczej dużo wysp, a nie mógł zmusić się do wyrzucenia z listy tych niezamieszkałych lub nienadających się do zamieszkania.

Dwa lata po wyruszeniu na poszukiwania nowego domu Harry'ego, znalazł go. Stary dom z kamienia miał ozdobną, ręcznie rzeźbioną tabliczkę wiszącą obok drzwi frontowych, na której było napisane

Potter
Ferguson

To tyle, jeśli chodzi o niechęć do bycia znalezionym, pomyślał Ron, kiedy czytał tabliczkę po raz setny. Zastanawiał się, jaka jest ta Ferguson. Ron wiedział tylko, że Harry mieszkał z nią przez ostatnie dwa lata, a możliwe, że i wcześniej, w Norwegii. Ron nie miał pojęcia, co Harry robił w Norwegii przez cztery lata; nie został tam wystarczająco długo, żeby się dowiedzieć.

Przez większość czasu, kiedy Ron utknął na chodniku przed domem, myślał o Harrym. Jak Harry teraz wygląda? Czy nadal ma rozwichrzone czarne włosy, czy w końcu znalazł taką fryzurę, która je poskromiła? Czy jego blizna w kształcie błyskawicy jest widoczna, czy nadal zakrywa ją grzywką? Czy wciąż nosi te okulary w okrągłych oprawkach? Nadal jest chudy, czy dorósł do swojego smukłego ciała?

Ron pomyślał o wszystkich zmianach, które w nim zaszły, odkąd skończył osiemnaście lat. Przestał rosnąć, kiedy osiągnął wzrost metra i dziewięćdziesięciu trzech centymetrów; to sprawiało, że był najwyższy ze swoich braci, chociaż Bill nadal mówił, że to nieprawda. Dorósł do swojego tyczkowego ciała, wypełniając kończyny i tors mięśniami, które nie dodały mu objętości, ale sprawiły, że wyglądał zdrowo, a nie jak boleśnie rozciągnięty i zagłodzony. Osobiście uważał, że obyłby się bez nieskończonych piegów, ale nikt spoza jego rodziny (albo rodziny Malfoyów, ale kto by ich liczył?) nigdy nie nazwał go brzydkim.

Piętnaście lat bardzo go zmieniło, zarówno w środku, jak i na zewnątrz. Mógł sobie tylko wyobrażać, jak ten okres czasu zmienił Harry'ego, który deportował się z peronu 9 i ¾ w dniu, kiedy Ginny i Hermiona wróciły do Hogwartu. On i Ron mieli tego dnia przeprowadzić się do Londynu, ale zamiast tego zniknął, a Ron przerwał trening na Aurora, przekonany, że komuś udało się porwać jego najlepszego przyjaciela.

Kiedy stało się jasne, że Harry odszedł sam z siebie, Ron czuł się z tym jeszcze gorzej. Późno przyłączył się do treningu na Aurora i został zmuszony nadrobić przegapione lekcje na prywatnych spotkaniach z Kingsleyem Shackleboltem, który mu bardzo i szybko pomógł.

Teraz Ron był dobrze wyszkolonym, wysoko uzdolnionym eks–Aurorem, który spędził ostatnie dwa lata włócząc się po każdej ulicy, jaką mógł znaleźć na wyspach otaczających Szkocję.

To już czas.

Wzdychając, Ron rozejrzał się po ulicy. Żadnych pieszych, żadnych samochodów, nikt nie wyglądał przez okno. Ściągnął pelerynę–niewidkę, którą wziął z Departamentu Aurorów przed odejściem, w końcu się ujawniając. Z głębokim, uspokajającym oddechem i bez żadnego planu co do tego, co mógłby powiedzieć lub zrobić, gdy dotrze do drzwi, zaczął kierować się ścieżką do domu Harry'ego.