Rozdział 1

Maj 2000

Severus potarł dłonią czoło. Oderwał wzrok od księgi, którą studiował. Sięgnął po szklankę i wypił jej zawartośćą duszkiem. Normalnie Zazwyczaj stronił od alkoholu – nie miał zamiaru stać się kopią swojego ojca – ale to była wyjątkowa sytuacja. Tych ksiąg czasem nie dawało się po prostu zrozumieć.

Pstryknął włącznikiem światła, ponieważ zrobiło się już ciemno, i wrócił do czytania. Wiedział, że to czarna magia – żadna nowość dla niego. Zetknął się z nią wystarczająco dużowiele razy, kiedy był wśród śmierciożerców. Teraz, po wojnie, nie tknąłby jej metrowym kijem, ale mogło w niej tkwić rozwiązanie jego problemu.

Snape zagłębił się więc w czarnomagiczne księgi. Studiował inkantacje dawno zapomnianych zaklęć i takich, na których użycie wykorzystanie niewielu się ważyło. Użycie jednego z nich było niewielką ceną za spełnienie jego marzeń.

Było niewielką ceną za ujrzenie Lily jeszcze raz. Przywrócenie jej do życia. Nie… wolał o tym myśleć jak o obudzeniu jej ze snu. Spała przez dziewiętnaście lat, niczym księżniczka z mugolskiej bajki. Nadszedł czas, by się obudziła. On ją obudzi.


Pewnej krótkiej majowej nocy Severus znalazł się na cmentarzu w Dolinie Godryka. To nie było miejsce dla jego Lily… czemu spała między umarłymi? Obok Jamesa Pottera? Pocieszyła go myśl, że Potter nie żyje – nie będzie mógł mu przeszkodzić. Miał jej ubrania – całą jej ich szafę znalazł nietkniętą w jej domu.

Snape szedł pewnie pomiędzy grobami. Znał drogę na pamięć. Nie odważył się zapalić światła. Oczywiście, różdżka nie była jego – stracił swoją tamtego dnia, kiedy Voldemort nasłał na niego Nagini…

Wreszcie stanął przed grobem, którego szukał. Jego Lily tu czekała… w słabym świetle księżyca mógł dostrzec jej nazwisko na grobie. Uśmiechnął się.

- Diffindo – wyszeptał, ściskając pożyczoną różdżkę.

Grobowiec Potterów… Jamesa Pottera… pękł na pół. Niczym Tak jak dwa lata temu marmurowy grób Albusa, kiedy dwa lata temu Voldemort szukał Czarnej Różdżki. Czarodziej machnął różdżką po raz kolejny i ziemia usypała się w zgrabny kopczyk z boku. Mógł dojrzeć dwie trumny. W jednej spoczywał Potter, w drugiej spała jego Lily…

Uchylił wieko jednej z nich. Kilka kostek i garść prochu. Oparł czoło o brzeg trumny, zastanawiając się, czy to wszystko, co pozostało z dziewczyny, którą znał. Wtedy jego uwagę przyciągnęły inicjały wyryte na wieku. „J.P."

Czym prędzej zatrzasnął trumnę i opuścił ją znów do grobu. Dobrze mu tak! Ostrożnie otworzył wieko drugiej. Nieco więcej kości. Szczupłych, delikatnych… niczym ona w młodości. Ostrożnie zawinął je w zielony płaszcz Lily.

Wziął ją ostrożnie na ręce. Potem będzie się zastanawiać, kto transmutował… przemienił ją w tę stertę kości. Kilka machnięć różdżką i grób Jamesa Pottera wyglądał tak, jak godzinę wcześniej.

Został tylko jeden mały szczegół. Skoro Lily nigdy nie umarła, nigdy tu nie spoczywała. Snape pomyślał zaklęcie i nazwisko Lily, razem z datami, zniknęło z grobowca…

Severus ostrożnie ułożył Lily na łóżku, które dla niej przygotował. Była taka drobna, taka krucha, taka delikatna. Wypowiedział jedno z zapomnianych zaklęć i patrzył z fascynacją, jak pojawiają się brakujące kości, a potem ścięgna, mięśnie i skóra.

Następne jego słowo przywróciło jej włosy i oczy. Wyglądała, jakby spała… z otwartymi oczami. Snape nie mógł się na nią napatrzeć. Przemknęło mu przez myśl, że zna jej ciało lepiej, niż jej tak zwany mąż. Wreszcie przymknął odrobinę jej powieki… wyglądała teraz tak naturalnie, tak niewinnie.

Mężczyzna przeczesał palcami jej rude włosy. Były takie, jak pamiętał. Lily była taka piękna… zdawała się tylko odrobinę starsza niż wtedy, kiedy widział ją po raz ostatni… dziewiętnaście lat temu.

Była całkiem naga. Ledwie się powstrzymał, żeby nie uczynić jej swoją, żeby jej nie wziąć. Zatrzymała go świadomość, że ona śpi. Może, kiedy się obudzi…

Severus powoli, metodycznie ubrał Lily w jej własne ubranie – które odświeżył paroma czarami – od bielizny poczynając, na dżinsach i koszuli kończąc. Następnie usiadł z powrotem na krześle, zastanawiając się, jak mógłby ją obudzić. Co jakiś czas zerkał na jej uśpioną postać.

Cdn.

A/N: Betowane przez nieocenioną Nyks. Czekam na komentarze. Krótkość rozdziału to zabieg celowy - niedługo powinien być Rozdział 2.