Czarna magia r9

Lily sięgnęła po różdżkę, gdy usłyszała pukanie do drzwi. Tylko dwie osoby wiedziały, gdzie mieszka – Severus oraz jej syn. Uchyliła drzwi, nie zdejmując łańcucha. Powitała ją para zielonych oczu – Harry Potter w szatach aurora stał na jej progu.

Lily przełknęła nerwowo ślinę. Chłopak wszedł do środka, choć nie zareagował, gdy zaproponowała mu, żeby usiadł.

- Uznaliśmy, że jesteś osobą, za którą się podajesz. Niestety, rodzi to coraz więcej pytań. Musisz ze mną odwiedzić S- Snape'a i nawiązać z nim kontakt.

- Co to znaczy „nawiązać kontakt"? – kobieta opadła na krzesło.

- To znaczy, że Snape nie chce z nami rozmawiać. Albo to, co mówi, nie ma sensu. A zanim zdecydujemy, co z nim zrobić, musimy poznać odpowiedzi na kilka pytań…

Kobieta popatrzyła na niego z niepokojem.

- Musisz pomóc Severusowi…

Lily po krótkim wahaniu podała mu rękę. Świat zawirował i pojawili się przed wejściem do Ministerstwa Magii. Lily oddała zaszokowanemu strażnikowi w atrium swoją różdżkę i syn poprowadził ją bocznymi, wąskimi schodami.

Na dole stała grupa aurorów, a po obu stronach korytarza widziała tymczasowe cele. Harry zaprowadził ją w stronę jednej z nich.

- Auror Potter! Dobrze, że wróciłeś! Nie mamy z nim kontaktu… Kim jest ta kobieta?

- Jego przyjaciółką. Mam nadzieję, że będzie mogła się z nim dogadać.

- Lepiej rozmawiajcie na dystans. Nigdy nie wiadomo, kiedy znów zacznie szaleć – rzucił stojący w drzwiach strażnik.

Kiedy Lily skupiła wzrok, zobaczyła Severusa. Siedział przykuty długim łańcuchem do ściany. Miał na sobie to samo ubranie, w którym go zabrali. Kiedy dostrzegł jej syna, Sev zaczął kląć i miotać się. Harry nie okazał najmniejszego zdziwienia. Odgarnął dłonią włosy z czoła i Lily zobaczyła po raz pierwszy bliznę, o której wspominał Sev.

- Nie jestem James. Jestem Harry, jego syn – powiedział spokojnie.

- Harry? – powtórzył Severus głosem ochrypłym od krzyku.

Lily zdała sobie sprawę, że coś jest nie w porządku. Sev mówił tak, jakby zupełnie nie znał jej syna… Wtedy właśnie poczuła na sobie jego wzrok. Szarpnął się w łańcuchach, aż zagrzechotały.

- Lily! Lily, musisz im powiedzieć, że jestem niewinny! Ja tego nie zrobiłem!

- Czego nie zrobiłeś? O co cię oskarżają? – kobieta starała się, by jej głos brzmiał spokojnie.

- Nie wiem! Nie wiem! Powiedz im, że tego nie zrobiłem! – krzyknął znowu Severus.

Lily podświadomie zrobiła krok w tył. Ten Severus ją przerażał – te pałające oczy wbite w nią… grzechotanie łańcuchów. Poczuła dłoń na ramieniu. Jej dorosły syn stał tuż obok. Przełknęła ślinę.

- O co oskarżacie Severusa? – zapytała cicho.

Harry zerknął na Snape'a, po czym zaprowadził Lily bliżej krat i dalej od więźnia.

- Snape jest oskarżony o zbezczeszczenie grobu w Dolinie Godryka – zrobił pauzę – Grobu twojego i Jamesa.

Kobieta złapała się krat, by nie upaść.

- Jak to „mojego grobu"? Spałam tak długo, że uznano mnie za zmarłą?

Jej syn uciekł spojrzeniem w bok, przestąpił z nogi na nogę.

- Ty nie spałaś, Lily. Dziewiętnaście lat temu Voldemort rzucił na ciebie Avada Kedavra. Zabił ciebie, co uratowało mi życie. To samo zaklęcie nie zdołało mnie zabić… tylko pozostawiło bliznę. Ciebie i Jamesa pochowano w Dolinie Godryka. Odkąd wojna się skończyła, często przychodziłem na wasz grób. – Przełknął ślinę. – Byłaś jak najbardziej martwa, Lily. A w maju Snape włamał się do grobu. Twoje ciało zniknęło. Skoro stoisz teraz przede mną żywa…

Harry nie musiał kończyć. Lily opuściła głowę na kolana i wzięła kilka głębokich oddechów.

- Jesteście pewni, że to Severus?

- Kto był z tobą, kiedy się obudziłaś? Kto powiedział, że się tobą zajmował? – jej syn odpowiedział pytaniem. – Nie mamy dowodów, ale to najbardziej prawdopodobna wersja.

Kobieta zerknęła w stronę więźnia. Puściła ramię syna i podeszła z powrotem do przyjaciela.

- Coś ty zrobił, Sev? – zapytała cicho.

Severus potrząsnął głową, czarne włosy zasłoniły jego twarz.

- Nic nie zrobiłem! Nic nie zrobiłem!

- Gdzie byłeś w maju tego roku?

- W domu. Byłem zajęty.

- Odwiedziłeś może Dolinę Godryka?

Mężczyzna skinął głową.

- Czy ja byłam w Dolinie Godryka, Sev?

Snape popatrzył na nią, jakby nie rozumiał pytania. Lily powtórzyła je jeszcze raz. Jej przyjaciel otworzył usta, zamknął je. Na twarzy wypisane miał niezdecydowanie.

- Tak. Tak. Nie. Nie wiem. Spałaś…

Lily poczuła, że ma gęsią skórkę.

– Byłam w Dolinie Godryka czy nie?

- Tak. Tam spałaś cały ten czas. Zabrałem cię. Obudziłem…

Kobieta wzdrygnęła się lekko na wzmiankę o obudzeniu.

- Jesteś pewny, że spałam – a nie byłam martwa?

Na słowo „martwa" Severus zaczął się miotać w łańcuchach. Nie sposób było już kontynuować rozmowę. Harry delikatnie wyprowadził matkę z celi, z której wciąż dobiegały krzyki.

- Severus… on… on jest szalony, prawda? – kiedy usiedli w holu, Lily wypowiedziała na głos to, czego się obawiała, odkąd zaczęła rozmowę z przyjacielem w celi.

- Może nie całkiem szalony – powiedział jej syn. – To nie tak, jak z rodzicami Neville'a. Przez cały czas, kiedy z nim mieszkałaś, zachowywał się normalnie? Nie okazywał żadnych oznak szaleństwa?

Kobieta potrząsnęła głową.

- No właśnie. Myślę, że skoro wiemy już niemal wszystko, to nie będziemy go dłużej trzymać. Mamy dowód na… zaburzenia psychiczne, wobec tego nie bardzo możemy go skazać. Myślę, że Snape wyjdzie na wolność – pod warunkiem, że będzie miał odpowiednią opiekę.

- To znaczy? – Lily splotła nerwowo palce.

- Snape nie jest aż takim przypadkiem, żeby trzeba było go umieścić w Świętym Mungu. Gdyby się udało znaleźć specjalistę, który mógłby się zająć jego leczeniem… i gdyby był pod stałą opieką kogoś, komu ufa…

Harry zrobił pauzę, przeczesał nerwowo włosy – gestem bardzo dobrze znanym jego matce. Ileż to razy widziała, jak James tak robił.

- Na chwilę obecną taką osobą jesteś ty. Lepiej, żeby za dużo ludzi o tobie nie wiedziało, więc spróbuję się wywiedzieć o specjalistów. Może Neville mógłby mi kogoś polecić… - przerwał. – Jeśli się zgodzisz, moglibyśmy go wypuścić już jutro, pojutrze.

Lily skinęła głową.

- Zgadzam się.

Cdn.

A/N: Betowała Nyks.