AN: No dobra, moi drodzy parafianie, żarty się skończyły. Skoro wszystko już wiadomo, czas na „inne rzeczy", o których ostrzegałam na samym początku i które miały pojawić się później, czyli będzie seksownie :p Bójcie się, mess przedstawia swój pierwszy yaoiec w ojczystym języku (aż się zarumieniłam ;p po angielsku pisze się zdecydowanie łatwiej...). Mam nadzieję, że wyszedł jak należy; nie przedłużam już i życzę upojnego finału ;)


Część siódma – Runda… druga?

„Wiesz, co ja myślę? Tobie wcale nie zależy żeby się dowiedzieć, z kim spałeś dla samego faktu dowiedzenia się. Potrzebujesz tej informacji tylko po to żeby to powtórzyć!" zawyrokował Suigetsu, kiedy jego wyjątkowo zły tego dnia humor osiągnął apogeum.

Był wkurzony na maksa. Na domiar złego Sasuke cały dzień zachowywał się jak rozpieszczony bachor, nie szczędząc mu złośliwych uwag przy każdej okazji, jakby nie mógł go po prostu zostawić w cholernym spokoju. Hōzuki próbował pomóc mu rozwiązać zagadkę, owszem, głównie z czystej ciekawości, ale jednak się starał, i choćby z tego powodu uważał, że należała mu się jakaś porcja wdzięczności, albo normalności chociaż. Tymczasem o ile poprzedniego dnia Uchiha zachowywał się względnie znośnie, zapewne z powodu kaca, tak jego humorki w dniu obecnym zupełnie odebrały albinosowi ochotę na zabawę w Sherlocka Holmesa. Dodajmy do tego jego własne podejrzenia i przepis na wkurzonego Suigetsu gotowy. A wkurzony Suigetsu absolutnie i kategorycznie nie będzie już więcej temu niewdzięcznikowi pomagał! Choćby i nawet miał sczeznąć z ciekawości.

„Czyżby? Czemu miałbym to robić?" zapytał Sasuke z uśmieszkiem, który nie schodził mu z twarzy cały dzień.

„Spójrz tylko na siebie. Od wczoraj zachowujesz się jakby już dawno cię nikt nie przeleciał. Widocznie raz niezapamiętany się nie liczy i w sumie nic dziwnego, więc może chciałbyś sobie go odświeżyć? Ale ja, do jasnej cholery, mam już dość twoich humorków. Normalnie jesteś trudny w obejściu, ale jak masz zamiar dalej zachowywać się tak jak teraz, to jestem nawet skłonny, dla świętego spokoju, sam się tobą zająć!"

Cofnij. Bzzziiiit. To się wytnie…

Suigetsu aż się wzdrygnął, gdy do jego umysłu wpadła zziajana świadomość zbyt szybko wypowiedzianych słów. Co go w ogóle podkusiło? Może to zignoruje?, pomyślał z nadzieją.

Sasuke spojrzał na albinosa z niezmienionym wyrazem twarzy, ale w jego oczach błysnęło coś niecnego. Brunet odwrócił się całkiem do niego i zrobił parę kroków do przodu.

A może nie…

„Ty? Ciekawe. A skąd niby miałbyś wiedzieć, jak się mną zająć?"

No, co to nie! Jak on w ogóle śmiał kwestionować jego umiejętności? To co, że nie miał doświadczenia z facetami? Generalnie doświadczenie miał! Wszystko sprowadzało się tylko do techniki i umiejscowienia. Pieprzony Sasuke, żeby tak wyjeżdżać na jego ego!

„Uwierz mi, że jak będzie trzeba to sobie poradzę! Nie rób ze mnie jakiegoś szkolniaka, któremu dopiero co hormony zaczęły buzować."

„Taki jesteś mocny w gębie, a wiesz, co mówią o psie, który dużo szczeka?" zapytał, przybliżając się jeszcze trochę, tak, że czerń jego oczu zupełnie przesłoniła Suigetsu widok.

„Nie mam pojęcia," przyznał Hōzuki trochę niepewnie, czując jak jego złość bardzo powoli rozpływa się w dziwnie napiętym powietrzu. Gdyby nie mocne postanowienie zgrywania twardziela, odsunąłby się trochę do tyłu.

„Że nie gryzie," oświecił go Sasuke.

„Co konkretnie sugerujesz?" zapytał Suigetsu głupkowato, co z kolei wywołało nerwowy ruch brwi bruneta.

Nie, że się nie domyślał, ale jego rozmówcą, a sądząc po jego nagle zmienionym wyrazie twarzy, także potencjalnym zabójcą, był Sasuke Uchiha, więc wolał mieć absolutną pewność, że to, co chciał mu przekazać i to, co Suigetsu myślał, że było mu przekazywane, było tą samą informacją, i że nie było to jednak to, co myślał, że było. Uchiha zwykle nie bawił się w zagadki logiczne, tym razem jednak postanowił inaczej.

„Domyśl się, kurwa," skwitował brunet z poirytowaną miną i odsunął się, odwracając się do niego plecami. Widocznie stwierdził, że już dość jasno się wyraził, a nie był typem człowieka, który lubił cokolwiek dwa razy wyjaśniać.

Hōzuki był jednak dość dobrym obserwatorem, by zauważyć przyczynę dąsów kolegi. Więc jednak, było to to czego miał nadzieję nie zauważyć. Mentalnie przyznał sobie punkt za prawidłową interpretację jego dotychczasowego zachowania, niemniej jednak było ono dość dziecinne i denerwowało go, że też akurat teraz Sasuke postanowił pobawić się z nim w kotka i myszkę. Denerwowało go również to, że jeśli Uchiha powróci teraz do swojego humorzastego poprzedniego stanu, to znów będzie go musiał znosić. Nie mówiąc już o jego urażonym ego. Sasuke zawsze umiał tak kota ogonem odwrócić, że wychodziło na jego i tym razem Suigetsu nie miał zamiaru mu na to pozwolić. Nie miał również, co prawda, zamiaru dać się wciągnąć w tą grę, którą sam nieopatrznie rozpoczął, ale po błyskawicznym przeanalizowaniu sytuacji, to wyjście wydało mu się jednak lepsze. Po kilku milisekundach postanowił wejść do gry, z wątłym płomyczkiem nadziei, że za daleko to jednak nie zajdzie. W końcu nie on miał być na tym miejscu, prawda?

Wyciągnięta ręka chwyciła bruneta za ramię, wprawiając go w ruch obrotowy, tak, że w następnej sekundzie stał on z powrotem twarzą w twarz z Suigetsu. Sasuke uśmiechnął się prawie niezauważalnie, jednak widać było, że postanowił niczego nie ułatwiać. Może później, w zależności, od tego jak sytuacja się rozwinie.

Dłoń albinosa przesunęła się na kark Uchihy, a następnie wplotła w jego czarne włosy, zaciskając się na nich lekko. Obaj wciąż patrzeli sobie w oczy, gdy Suigetsu, przybliżając do siebie głowę Sasuke, przywarł do jego ust.

I co teraz? Zdawało się mówić zuchwałe spojrzenie czarnych oczu.

Pierdolony Uchiha! Suigetsu zmarszczył brwi. A żebyś wiedział, że się tobą zajmę jak należy. I będzie ci się podobać!

Hōzuki nie zastanawiając się ani przez moment, jakby wiedziony jakimś instynktem, albo podszeptem podświadomości, wsunął drugą rękę pod koszulkę bruneta, muskając delikatnie skórę na dole jego pleców, tuż nad brzegiem spodni. Efekt był naprawdę zdumiewający.

Z ust Sasuke wydobyło się ciche westchnienie, powodując, że uparcie zaciśnięte wargi rozchyliły się nieco.

Trafiłem w czuły punkt, co? Pomyślał tryumfalnie Suigetsu bez wahania wykorzystując okazję do pogłębienia pocałunku.

Przez moment nawet zastanowił się nad przyczyną tak bezbłędnego odgadnięcia odpowiedniego miejsca za pierwszym razem, ale szybko zapomniał o tym mało istotnym szczególe, skupiając się na odkrywaniu smaku swojego współlokatora. Smakował miętową świeżością pasty do zębów.

Suigetsu przysunął go do siebie jeszcze bliżej, przesuwając dłoń w górę, wzdłuż kręgosłupa Sasuke, czując jak gęsia skórka formuje się pod jego palcami. W tym momencie powietrze zostało dość gwałtownie zassane przez nos bruneta, który przerwał pocałunek odchylając głowę do tyłu i wciskając się bardziej w objęcia albinosa.

„Nie wiedziałem, że masz tak wrażliwe plecy," przyznał Suigetsu, wciąż przytrzymując włosy Sasuke i schylając głowę do świeżo odsłoniętego, apetycznego kawałka do spróbowania.

„Bzdura," oświadczył Uchiha, delektując się rozkosznym uczuciem jakie dawał język Suigetsu ześlizgujący się po jego szyi. Usta zasysające fragmenty delikatnej skóry tworzyły efekt próżni, w której jego przyśpieszający puls był jeszcze bardziej wyczuwalny.

Suigetsu nie bardzo wiedział, co Sasuke miał na myśli w swojej konkluzji, i czy nie był to przypadkiem kolejny sposób żeby go podpuścić, ale robienie mu najpiękniejszej malinki, jaką był w stanie stworzyć, było tak zajmujące, że na żadne inne rozważania nie było już miejsca.

„Nie przesadzaj," syknął brunet odpychając od Suigetsu od swojej szyi, kiedy ten zaczął się za bardzo wczuwać.

„Taki jesteś delikatny?" Hōzuki zażartował, uśmiechając się lekko.

„Nie lubię siniaków."

„A co lubisz?"

„Jak dotąd dobrze ci idzie odkrywanie moich czułych punktów, więc pozwolę ci kontynuować."

„Ale z ciebie łaskawca. Ciekawe, co ja z tego będę miał?"

„Podpowiem ci," odpowiedział Sasuke chwytając za rękę albinosa i wsuwając ją do tylnej kieszeni swoich spodni. „Oczywiście, jak się dobrze spiszesz wcześniej," zaznaczył przesuwając językiem po jego dolnej wardze.

Dreszcz podniecenia przebiegł po całym ciele Suigetsu, dając się jakby trochę bardziej odczuć w okolicy podbrzusza.

Ok. Teraz już oficjalnie nie robił tego dla obrony ego.

Nie tylko dla obrony ego.

Pytanie, czy chciał uprawiać seks z facetem, i to nie z jakimś facetem, z jedynym, który mógłby z nim w łóżku być do przyjęcia, po raz pierwszy w życiu, podczas gdy dla tamtego będzie to kolejny, zapewne szybki numerek, i podczas gdy, z racji doświadczenia, będzie on pewnie dość wymagający?

Oczywiście, że chciał. Może i nie miał praktyki w kwestii stosunków męsko-męskich, ale już taki zupełnie zielony nie był, żeby nie wiedzieć, co się z czym je. W końcu, w kwestii techniki rzecz sprowadzała się zawsze do tego samego.

Dłonie Suigetsu powędrowały na biodra Sasuke, chwytając za brzeg jego koszulki. Niepotrzebna część garderoby szybko wylądowała na podłodze, a usta albinosa wróciły na szyję Uchihy, schodząc powoli coraz niżej. Hōzuki zatrzymał się na chwilę na obojczyku, delektując się wyraźnie wyczuwalnym zapachem ciała partnera w zagłębieniu między szyją a ramieniem. Pachniał słońcem, piaskiem, co w zestawieniu z jego raczej chłodną osobowością stanowiło ciekawy kontrast. Jak plaża, zalewana przez ocean. Suigetsu był pewien, że nigdy nie był aż tak blisko niego żeby móc poczuć jak pachnie, jednak ta woń wydała mu się jakoś dziwnie znajoma. Z zaskoczeniem zauważył nawet, że był w stanie wyobrazić sobie, jaki zapach będzie towarzyszył Sasuke już za kilka minut.

Sutki bruneta były kolejnym czułym punktem, na który Suigetsu szybko natrafił. Zaczął na przemian ssać i przygryzać jeden z nich, wsłuchując się w niezwykle przyjemne dla ucha, niskie pomruki, jakie wydawał z siebie Sasuke. Jego przepona przesuwała się miarowo w górę i w dół z każdym, coraz głębszym oddechem, a widoczne mięśnie brzucha kurczyły się i rozkurczały w tym samym tempie.

Cholera, ten facet był naprawdę seksowny, jeśli patrzyło się na niego z tej perspektywy...

Niecierpliwe dłonie Suigetsu szybko znalazły drogę do klamerki paska, a potem guzika i zamka spodni, które z szelestem zsunęły się na podłogę. Albinos przyklęknął, schodząc niżej, podczas gdy jego palce wędrowały w górę tylnej części ud bruneta, w końcu zaciskając się na jego zgrabnych pośladkach.

Sasuke wstrzymał na chwilę oddech czując język albinosa przesuwający się powoli po jego skórze, tuż nad górnym brzegiem bokserek. Suigetsu spojrzał na niego z dołu, uśmiechając się szelmowsko. Widok twarzy Uchihy, z przymrużonymi oczyma i dolną wargą zagryzioną w napiętym oczekiwaniu, był w tym momencie tak niesamowicie podniecający, że wbrew prawom natury i logiki, Hōzuki zapragnął popatrzeć na niego jeszcze trochę. Jego dłonie przesunęły się na przód, niebezpiecznie zbliżając się do męskości bruneta, która zdawała się rosnąć w oczach. Suigetsu nie był pewien, czy nie było to przypadkiem złudzenie optyczne, gdy jego palce były milimetr od celu. Hōzuki spojrzał jeszcze raz w górę i z premedytacją przesunął ręce z powrotem na uda Sasuke, ciesząc się tą chwilą władzy, jaką nad nim zdobył.

Twarz Uchihy momentalnie zmieniła wyraz z napiętego oczekiwania, na zniecierpliwioną frustrację, a dość silny uścisk chwycił garść jego włosów, boleśnie ciągnąc go do góry.

Suigetsu skrzywił się nieco, próbując się uwolnić, kiedy Sasuke puścił go, pchnął i przycisnął do ściany. Gorący oddech bruneta musnął jego ucho.

„Chcesz się ze mną droczyć, czy przytłacza cię świadomość bliskości obcego fiuta?" Uchiha zapytał, nie oczekując jednak odpowiedzi.

Suigetsu zamarł w bezruchu, z powodu kotłujących się w nim przeciwstawnych emocji. Nie wiedział, czy bardziej jest na Uchihę wściekły, za podważanie jego możliwości, po raz kolejny, czy bardziej podnieca go jego wulgarność?

Nie miał jednak zbyt wiele czasu żeby się nad tym zastanawiać, gdyż w następnej chwili spodnie wraz z bielizną albinosa znalazły się na poziomie jego kostek, a jego, dość pobudzony, penis w dłoni Sasuke.

„Cokolwiek by to nie było," dodał brunet, zataczając małe kręgi kciukiem na jego główce. „Pozwól, że udzielę ci małej lekcji… Żebyś się mógł oswoić z sytuacją."

Uchiha powoli zsunął się niżej, przyklękając, i jego usta zajęły miejsce dłoni, pochłaniając niemal całą długość.

Nagłe, niezwykle przyjemne uczucie opanowało całe ciało Suigetsu, a jego palce wplotły się we włosy Sasuke, podświadomie próbując nadać jego ruchom odpowiedni rytm. Jednak i bez tego, brunet doskonale wiedział, co robi. Hōzuki czuł jak krew pulsuje mu w skroniach, a serce bije coraz szybciej, pompując jeszcze więcej życiodajnego płynu wprost do jego przyrodzenia. Uczucie złości rozpłynęło się w okamgnieniu, zastąpione przez euforię, rozpływającą się po jego ciele, wraz z przyspieszającym pulsem, nieuchronnie przybliżając go do finału. Widok Sasuke z ustami pełnymi jego męskości, był jak zapalnik w bombie zegarowej. I pomyśleć, że dzielił z nim pokój już prawie rok i nie wiedział, do czego te usta są zdolne.

Ale w tym momencie Uchiha zatrzymał się i wycofał, zastępując swoje ciepło, chłodnym powietrzem pokoju.

„Co.. robisz?" wydyszał Hōzuki próbując powstrzymać Sasuke przed wstaniem, czując jak wizja raju oddala się od niego niczym fatamorgana na pustyni. „Wracaj…"

„Już byś chciał finał?" zapytał brunet z lekkim rozczarowaniem w głosie, opierając się zapędom przywrócenia go do poprzedniej pozycji. „Tak beze mnie? Sui…" to mówiąc Sasuke chwycił prawą dłoń kolegi i wsunął sobie do ust jego wskazujący palec.

Hōzuki poczuł jak po jego ciele przebiega dreszcz, powodując gęsią skórkę.

„Samolub z ciebie," kontynuował Sasuke wymieniając palec na środkowy. „A to podobno ty miałeś się zająć mną."

„Ze mnie?" westchnął albinos, ignorując drugie zdanie. „To ty robisz wszystko tylko po to żebym ci zrobił dobrze… I to.. teraz…"

„To?" zapytał Sasuke retorycznie, wskazując na mokre palce swojego nowego kochanka. „Żel mi się skończył. Ślina będzie musiała wystarczyć."

„Żel?" Suigetsu powtórzył machinalnie, jakby nie do końca jeszcze zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji.

Widząc, że brunet zamierzał coś mu na to odpowiedzieć, postanowił jednak się nad tym nie rozwodzić, skutecznie zamykając mu usta swoimi. Mógł wyraźnie wyczuć swój smak i wydało mu się to szalenie podniecające, że Sasuke smakował nim. Gdyby tylko dokończył, smakowałby jeszcze lepiej… Ale to może innym razem…

Hōzuki pchnął partnera na łóżko, pozbywając się ostatniej części garderoby, która mu została i swojej również. Usadowiwszy się pomiędzy jego nogami, postanowił zrobić użytek ze swoich wstępnie przygotowanych palców i wepchnął w Uchihę, powoli, dwa na raz. Nie słysząc słów sprzeciwu zaczął nimi poruszać, sięgając głębiej, w poszukiwaniu tego magicznego, męskiego punktu G, żeby na własne oczy i uszy przekonać się o jego skuteczności.

Nagłe, głębokie westchnienie i ciało Sasuke mimowolnie wyginające się w pałąk, dało mu wyraźnie do zrozumienia, że to miejsce jednak istnieje i znajduje się właśnie pod jego palcami. Nie było tak trudno.

Palce nie zostały jednak długo w środku. Gdy tylko Suigetsu odpłacił brunetowi za wcześniej i sądził, że jest wystarczająco rozciągnięty, postanowił, że w końcu nadszedł czas na finał.

Ustawił się w najlepszej pozycji, jaką mógł zająć i wcisnął się w ciasne wnętrze Sasuke, jednym, powolnym, ale zdecydowanym pchnięciem.

„O, kurwa!" zaklął Sasuke, odrzucając głowę do tylu. „Poczekaj chwilę."

Uchiha miał już wystarczająco dużo czasu wcześniej, żeby ocenić na co się porywa, niemniej jednak, trochę większe możliwości ust nieco go zmyliły. Całe szczęście rozciągliwy mięsień dość szybko dostosowywał się do niecodziennych warunków i Sasuke poczuł się bardziej zrelaksowany. Spojrzał na Suigetsu, który, widać było, nie mógł się już doczekać pozwolenia na kontynuację. Był to naprawdę bezcenny widok i Sasuke mógłby przeciągać go dłużej, choćby dla zabawy, gdyby tylko miał większe zapędy masochistyczne.

Suigetsu starał się uspokoić przyspieszony puls, by jakoś przetrwać to napięte oczekiwanie. Mięśnie Sasuke, ciasno opinające jego nabrzmiałego członka, zdecydowanie nie sprzyjały wyciszeniu. Raczej zdawały się krzyczeć, „Weź mnie teraz, już! Na co czekasz?" Hōzukiemu aż zaszumiało w głowie, kiedy brunet przyciągnął go do siebie i pocałował głęboko.

Nie trwało to jednak długo i kiedy ich usta się rozdzieliły, Sasuke spojrzał albinosowi w oczy i polecił głośnym szeptem.

„Pieprz mnie, Suigetsu."

Te trzy słowa w ustach Uchihy zabrzmiały tak niesamowicie seksownie, że albinos, musiałby mieć samozaparcie godne ascety, aby być w stanie oprzeć się nakazowi. Oczywiście, i na szczęście dla siebie, takiego nie posiadał.

Zaczął poruszać się w nim, najpierw powoli, miarowo, lecz jego rytm szybko przyspieszył, trafiając niemal za każdym razem w prostatę Sasuke. Brunet oplótł jego talię swoimi nogami, starając się przycisnąć go do siebie bardziej, sprawić by wszedł w niego głębiej.

Ramiona Uchihy objęły kark kolegi. Był już tak blisko, że chciał krzyczeć.

Nie mógł krzyczeć. Usłyszeliby pewnie na końcu korytarza. Potrzebował się czymś zagłuszyć i kiedy spostrzegł na ramieniu Suigetsu znajomy, wciąż zaczerwieniony ślad, bez dalszej chwili namysłu zacisnął usta na fałdzie skóry wydając z siebie przytłumiony jęk.

Suigetsu zacisnął zęby, ledwo tylko czując bój w ramieniu, i po chwili również doszedł, zdobywając się na parę ostatnich pchnięć.

Hōzuki z lekkim uczuciem braku, po opuszczeniu ciepłego wnętrza Sasuke, ale przede wszystkim z satysfakcjonującym uczuciem spełnienia, opadł na łóżko, tuż obok kochanka.

Jednak jedna myśl nie dawała mu spokoju. To powinien być ich pierwszy raz, a jednak wszystko wydawało się jakieś dziwnie znajome. Siniak na ramieniu, i fakt, że intuicyjnie wiedział, co ma robić…

O, cholera jasna… A więc jednak to nie był tylko sen…

„Sasuke?" przemówił nagle, doznawszy swoistego uzdrowienia z amnezji.

„Hm?"

„A propos piątkowej nocy… Coś mi się przypomniało…"

„W końcu. Mi też," przyznał Uchiha. „Już chwilę temu… No i pomógł mi fakt, że przez sen wzdychałeś moje imię."

Suigetsu spojrzał na niego wzrokiem wyrażającym mieszaninę trzy razy Z, która w tym przypadku nie oznaczała bynajmniej studenckiego przepisu na sesję, ale raczej zaskoczenie, zażenowanie i złość. Czując, że twarz robi mu się ciepła, więc i zapewne czerwona, odwrócił się z powrotem.

„Poważnie cię kiedyś uduszę."

„Poważnie?" w wypowiedzi Sasuke dała się słyszeć nutka sarkazmu.

Chwilę potem Hōzuki poczuł przyjemny, ciepły dotyk na swoim brzuchu, przemieszczający się niżej. Gdy spojrzał w dół, już tylko kilka milimetrów dzieliło dłoń Uchihy od jego męskości. Suigetsu szybkim ruchem chwycił go za nadgarstek.

„Ty naprawdę jesteś niewyżytym zboczeńcem," stwierdził unieruchamiając ramię Sasuke nad jego głową, nachyliwszy się nad nim.

„Tylko nie zboczeńcem!" zaprotestował brunet. „Przypomnieć ci, kto mnie przed chwilą pieprzył? I poprzedniej nocy? A teraz patrzy na mnie takim wzrokiem jakby chciał powtórzyć to jeszcze kilka razy?"

„Zamknij się wreszcie," westchnął Suigetsu, poddając się.

Sasuke, Sasuke, Sasuke… Co on ma takiego w sobie, do jasnej cholery?, pomyślał po raz kolejny, zamykając jego usta swoimi.