A/N: Podczas bardzo nudnej, zimowej nocy, z braku Internetu ja i moja powalona siostra postanowiłyśmy napisać ficka. Oczywiście, jako nałogowe fanki Fulmetala, stwierdziłyśmy, że ktoś taki jak my (totalne czuby xD) mógłyy wprowadzić nieco chaosu w Amestris. Stąd ten pomysł, mamy nadzieję, że wam się spodoba.

Rozdział pierwszy: Nie wierz w to, co piszą w książkach.

Pewnego (niezbyt) pięknego dnia yyyyyy…eeeeeee to trochę dziwnie brzmi.

To od początku:

Było strasznie nudno… tak, od tego należy zacząć. Pat i Eve (brunetka i blondynka, wysoka i niska, powalona i… nie tu nie ma przeciwieństwa), rodzone siostry, kompletnie odcięte od świata (poprzez brak funduszy i internetu, ale to już zupełnie inna historia) postanowiły przeczytać książkę. Tak, książkę. Nosiła ona tytuł „Alchemia dla opornych". Stara, wygrzebana gdzieś ze strychu, zniszczona, lekko zwęglona… o czym to ja mówiłam? A tak, o książce. No więc yyyyy była prostokątna i miała dużo liter i parę obrazków przedstawiających jakieś kółka. Ogólnie perspektywa czytania książki nie była zbyt interesująca, „Ale lepsze to niż sprzątanie pokoju!" pomyślały. Poza tym książka przypominała im o ich ulubionej mandze, perełce wśród wszelkich, japońskich historii, autorstwa KOBIETY! (werble proszę!) – FULLMETAL ALCHEMIŚCIE!

Oczywiście wiedziały, że to zwykłe bujdy (T_T), ale z ciekawości zaczęły ją studiować. Pisało tam głównie, że alchemia to tak w rzeczywistości same bzdury, jednakże były tam rysunki przedstawiające okręgi transmutacyjne (to właśnie te dziwne kółeczka). To było strasznie dziwne jak na szesnasto- i piętnastoletnie dziewczyny, ale postanowiły pobawić się w alchemików. Eve chwyciła kredę i chciała narysować koło, ale wyszedł jej kwadrat. W tym momencie Pat wpadła na pomysł stworzenia okręgu, który miał podpis „Okrąg otwierania Bramy notka: otwarte w soboty, niedziele i święta". Pamiętały z anime czym to grozi, ale przecież w tym realnym świecie alchemia to fikcja.

Gdy już skończyły rysować, wykazując tak zwany 'zaciesz' stanęły wewnątrz okręgu i dla jaj wyrzekły:

„Abra Kadabra, dwa suflety!

Przenieś nas wprost do Amestris!"

Nagle ni stąd, ni zowąd, zabłysło światło. Zabłysło tak nagle, jak umysł Pat na klasówkach. „Co to przepraszam, ale mama nie pozwala mi używać takich słów jest?" wrzasnęła Eve. „Bijacz" odrzekła spokojnie Pat.

Upadły na ziemię. Twardą, brudną, amestryjską i… twardą ziemię. Jedyna myśl, która kłębiła się w głowie Eve to „Nigdy nie wierz książkom!" (a była molem książkowym). W umyśle Pat zaś nie było żadnej myśli.