Tytuł oryginału: Road Less Traveled

Autor:verityburns

Zgoda jest. Link w profilu (jeśli wam nie działa, jak mi, to zapraszam na mój livejournal – link, rozpisany, w profilu).

Negatywna pomaga w układaniu zdań sherlockowych tak, aby brzmiały po sherlockowemu.


SHERLOCK P.O.V.

Wiesz, w końcu go stracisz.

Przestałem szarpać struny, opuściłem skrzypce i utkwiłem wzrok w moim niemile widzianym i nieproszonym bracie.

— Mycroft, czy jest możliwe, żeby twoje spostrzeżenia były jeszcze mniej pomocne? — zażądałem odpowiedzi. — Albo wyrażaj się w sposób znaczący, albo, najlepiej, pozostań niemy. Właściwie, w ogóle nie musisz czuć się zobowiązany do pozostania tutaj — upewnię się, że John otrzyma pozdrowienia od ciebie gdy tylko wróci i pogratuluję mu jego wyjątkowego wyczucia czasu do bycia nieobecnym.

— Celowo tego nie pojmujesz czy naprawdę jesteś tak zaślepiony, Sherlock?

Zjeżyłem się.

— Albo przestań być nieprecyzyjny albo przestań być, Mycroft — powiedziałem ostro, kiedy moja cierpliwość, i tak już w strzępach, kończyła się gwałtownie.

— Sherlock, Sherlock — westchnął, w niewłaściwy, cierpliwy sposób, dokładając do tego kręcenie głową. — Gdzie w ogóle jest doktor?

— Jakbyś nie wiedział — odparłem zniesmaczony. — Naprawdę, twoi słudzy są katastrofalnie dobrani, jeśli chodzi o fortele — to, że masz nas obu pod obserwacją jest boleśnie oczywiste, chociaż nie mogę pojąć, co masz nadzieję osiągnąć, wtykając swój zbyt duży nos w nasze sprawy.

— Proszę bardzo — odpowiedział Mycroft, najwidoczniej orientując się, że nie złapię się na jego przynętę. — W tej chwili John jest na trzeciej randce z Jane, którą spotkał w kolejce po chińszczyznę na końcu ulicy. To będzie czwarta kobieta, z którą się umawiał odkąd wprowadził się do twojego mieszkania i symptomy jak do tej pory wydają się wykazywać, że ich związek stanie się bardziej intymny albo dzisiaj wieczorem, albo w bardzo niedalekiej przyszłości. — Zatrzymał się, obserwując mnie uważnie. Uniosłem brwi, zastanawiając się gdzież on też dąży z tym strumieniem nieistotnych informacji.

— Sherlock, nie widzisz? — zapytał, pochylając się w moją stronę. — John szuka czegoś i prędzej czy później to znajdzie. To nie była Sarah, Rachel czy Alice i to może nie być Jane, ale w końcu pojawi się kobieta, która będzie w stanie wytrzymać z jego znikaniem kiedykolwiek wyślesz mu smsa, która zaakceptuje tą jego część, którą on oferuje, i da mu w zamian to, czego on potrzebuje — i gdy do tego dojdzie, drogi bracie, on odejdzie, ożeni się i ustatkuje, a ty znowu będziesz sam, bez tej jednej osoby, która cię komplementowała i dopełniała.


Długo po wyjściu Mycrofta leżałem na sofie, patrząc w sufit i rozważając jego słowa. O ile nie chciałem przyznać, że mógłby mieć rację odnośnie czegokolwiek, o tyle było dla mnie oczywiste, że trafił w sedno.

Nie chciałem wracać do pracy samemu — wszystko szło o wiele lepiej, kiedy John był ze mną; trzymał wszystkie bardziej denerwujące okazy ludzkie na dystans, był mi całkowicie oddany i kompletnie rzetelny, a nie trzeba wspominać, że również zaskakująco przydatny w niebezpiecznych sytuacjach. Jego inteligencja, oczywiście, nie była w mojej lidze, a jego dedukcje, jeśli można je tak nazwać, były niemal bezdyskusyjnie niepoprawne. Jednakże, jego złe teorie często powodowały rozjaśnienie mojego wglądu w sprawę i odświeżająco doceniał moje zdolności. Był naprawdę idealnym partnerem dla mnie, w każdym względzie.

Niestety, jak mój uciążliwy brat wytknął, sam John najwidoczniej miał potrzeby, które nie mogły być zaspokajane przez więzi w naszej obecnej relacji. Szukał spełnienia tych potrzeb gdzieś indziej i w tym leżało ryzyko... Jak Mycroft mi to irytująco wykazał, w końcu jakaś Joan, Ruth czy Mary przyjdzie i zabierze Johna ode mnie — struktury tradycyjnych związków by przeważyły i skończyłby ożeniony, i, nieuchronnie, wyprowadziłby się z mojego mieszkania, i, do niedopuszczalnego poziomu, z mojego życia.

Więc, uznając istnienie potencjalnego problemu, zmusiłem mój niesamowity mózg do wymyślenia rozstrzygnięcia problemu. Czy John naprawdę chciał się żenić, ustatkować, założyć rodzinę? W sumie, myślałem, że nie... rozkoszował się ekscytacją i niebezpieczeństwem, które dostarczał nasz aktualny styl życia, a to nie szło w parze z tradycyjnym, domowym ustatkowaniem się. Tolerował dzieci, ale nie czuł się szczególnie komfortowo w ich obecności i nigdy nie wyraził zainteresowania poszerzeniem światowego problemu przeludnienia.

W takim razie przypuszczalnie bardziej podstawowe potrzeby zmuszały go do spędzania czasu ze strumieniem nudnych i nieciekawych kobiet, których towarzystwa po prostu nie mógł preferować bardziej niż mojego.

Wniosek: John chciał seksu i postanowił uzyskać go w tradycyjny sposób.

Wniosek dodatkowy: Możliwa potrzeba większej ilości okazywanego afektu.

Podsumowanie: Aby uniknąć potencjalnego kryzysu, którym byłby ślub Johna, te dodatkowe wymogi muszą być zawarte w jego związku ze mną, dzięki czemu angażowanie strony trzeciej stałoby się niepotrzebne w życiu Johna.

Konkluzja: Muszę sprawić, żeby John Watson się we mnie zakochał.