A/N: Zbiór rozważań/pseudo-opowiadań do spoilerów odcinka NCIS 9x14. Na podstawie pomysłów fanów z fanpagu na Facebooku .pl opracowała Chandni.


Co by było, gdyby...?

Część 1 - Leroy Jethro Gibbs.

Co by było, gdyby...?
Co by było, gdyby Shannon i Kelly Gibbs nie zostały zamordowane?
Odpowiedź zdaje się być banalnie prosta na pierwszy rzut oka.
Zapewne Jethro Gibbs pozostałby w wojsku do swojej emerytury a potem... potem by po prostu na nią przeszedł. No ale szczerze, wyobrażacie sobie Gibbsa siedzącego na emeryturze w ciepłych kapciuchach przy kominku z gazetą w ręce?
Odpowiedź brzmi - NIE!

Nasz Srebrnowłosy Lis najpewniej wstąpiłby do NCIS by czymś się zająć, bo bezczynne siedzenie nie należy przecież do jego natury.
Zatem, gdyby Shannon nie zginęła, oboje z Jethro mieliby jeszcze syna, młodszego od Kell o osiem lat.
A Kelly?
Kelly zapewne poszłaby na weterynarię i siała postrach na uczelni swą upartością i bystrością. Natomiast Jethro sprawdzałby dokładnie każdego chłopaka, z którym by się umawiała, grożąc iż jeśli jego małej córeczce spadnie chociaż jeden włos z głowy, powyrywa im nogi z tyłków, obedrze ze skóry a ich zwłok nikt nigdy nie odnajdzie.
A w weekendy całą rodziną wybieraliby się na rejsy łodzią zbudowaną rzecz jasna przez samego Gibbsa.

Ale, co by było gdyby Jethro nie odszedł z wojska? Bo przecież jest taka opcja.
Co by było, gdyby to Shannon któregoś pięknego poranka otworzyła drzwi od ich domu by przywitać ubranych w galowe mundury wojskowych, by tylko otrzymać przerażającą wiadomość, że jej maż zginął na froncie?

Czy ktoś jest w stanie wyobrazić sobie miłego Gibbsa? Szczęśliwego męża, troskliwego ojca, doskonałego śledczego agencji rządowej?

Czy, gdyby Shannon i Kelly żyły Jethro byłby innym człowiekiem? Zapewne tak, ale czy podjąłby decyzje jakie podjął?
I tu pojawiają się komplikacje.
Czy Jethro zgodziłby się na tajne misje w Europie z Jenny Shapard, gdyby Shannon żyła? Czy spotkałby i zatrudnił Tony'ego DiNozzo wiedząc iż ten najprawdopodobniej będzie uderzał do jego córki? Jak w takim bądź razie traktowałby Abby Sciuto?

Czy zaproponowałby pracę Kete Todd? I co byłoby, gdyby Kate nigdy nie zginęła przez Ariego, a Ziva nie dołączyła do zespołu?

A przede wszystkim - czy jego zasady by istniały i w jakiej formie?
Czy Gibbs traktowałby swoich współpracowników jak własne dzieci?
Możliwe.
Tak samo możliwe jest iż każdego piątkowego wieczoru, zaraz po rozwiązaniu sprawy przychodziliby do domu Gibbs'ów na kolację. Kally razem z Abby byłyby najlepszymi przyjaciółkami. Kelly zapewne droczyłaby się i flirtowała z Tonym, chociaż dobrze by wiedziała iż ten jest żonaty. Shannon z Kate rozmawiały by na temat zakupów, lekcji samoobrony i wymieniałyby się przepisami. Syn Gibbs'ów chodziłby na mecze z Tonym a z Timem długimi godzinami grał w gry online. Natomiast Ducky siedziałby opowiadając Geraldowi jedną z historyjek, no bo przecież, gdyby Ari się nie pojawił to Gerald pozostałby jako zastępca doktora Mallarda, a Palmer nigdy by się nie pojawił w agencji.

Zadajmy sobie jednak najważniejsze pytanie - czy byłby to Gibbs jakiego dobrze znamy i kochamy?