Co by było, gdyby...?

Część 2 - Anthony D. DiNozzo

Co by było, gdyby Anthony DiNozzo nie poznał Gibbsa i nie wstąpił do NCIS? Od razu nasuwa nam się po prostu fakt iż dalej siedziałby na komisariacie - kolejnym już w swojej karierze. A znając jego szczęście do kobiet dalej byłby singlem, albo rozwodnikiem. Zapewne Wendy by z nim długo nie wytrzymała. Zatem jakieś małe DiNozziątka biegałyby mu po małej kawalerce co weekend i przypominały mu o lecących latach.

Ale mógłby iść ulicą, przykładowo wracając z pracy do domu, i o mały włos mógłby być potrącony przez pędzący przez szalonego kierowcę samochód. I na dodatek jeszcze pewnie zostałby przy tym opieprzony, by nauczył się chodzić po drodze. I dopiero wtedy okazało by sie, że jest to Ziva - oficer Mossadu.

Gdyby Tony nie wstąpił do NCIS zapewne siedziałby z nudów po ciężkiej nocy z dzieciaczkami i grał w grę z kolesiem o śmiesznej ksywce 'Król Elfów'.

Jednak jak się tak bardziej zagłębimy w temat to Tony równie dobrze mógłby rzucić robotę w Baltimore i zostałby prawdziwym włoskim żigolakiem przenoszącym meble.

Ale istnieje i taka możliwość, że jednak Tony wstąpiłby do NCIS. Zostałby agentem Gibbsa, byłby wzorcowym mężem Wendy i doczekali by się nawet dziecka.
Jaki byłby ten Tony DiNozzo?
Czy dalej sypałby żartami i robiłby głupie kawały, czy byłby odpowiedzialnym agentem? Jak to wpływałoby na dynamikę całego zespołu?

Stateczny Tony, religijna Kate, bojaźliwy Tim oraz powściągliwy i małomówny Gibbs – czy taki team miałby szansę przetrwania?

Co by było, gdyby Tony nie otworzył koperty z proszkiem dżumy płucnej? Jego płuca nie byłyby pokaleczone, nie musiałby tak cierpieć ale jeśli wziąłby udział w akcji związanej z Żabą i jego samochód by spłoną... Nie wiedzielibyśmy, że żyje dopóki by nie wrócił. Ale w takim bądź wypadku - będąc żonatym - zgodziłby się na tę misję?
Co by było, gdyby Gibbs nie wyjechał do Meksyku a Dyrektor Shepard zaoferowałaby Tony'emu Rotę? Czy przyjąłby tę ofertę i wraz z rodziną się przeprowadził?
Jakie byłyby jego relacje z resztą zespołu?

Może gdyby rodzina Gibbsa żyła to obie rodziny razem by się spotykały na niedzielnych spacerach i obiadach. A wujek Tim, ciocie Kate i Ziva oraz dziadek Ducky towarzyszyli im.

Ale istnieje kolejna możliwość w przypadku Anthony'ego DiNozzo. Co by było, gdyby Brad Pitt – lekarz, nie aktor – nie złamałby Tony'emu nogi podczas gry?
Czy w chwili obecnej Anthony D. DiNozzo byłby światowej sławy sportowcem?

Zadajmy sobie jednak najważniejsze pytanie - czy byłby to Tony jakiego dobrze znamy i kochamy?