Lily siedziała w damskim dormitorium i rozmyślała o ostatnich wydarzeniach. Zachowanie Pottera intrygowało ją i denerwowało. Chłopak bezczelnie się jej przyglądał, czynił liczne aluzje słowne, wydawało się jej, że wystawia jej cierpliwość na próbę. Zwierzyła się ze swoich obaw dziewczynom, lecz one nie podzielały jej zdania.

- Przesadzasz, Rogacz nic do ciebie nie ma. - rzuciła Dor.

- Dokładnie. - wtórowała jej Mary. - Jesteś na jego punkcie przeczulona, bo przez lata cię zaczepiał, a jak tego nie robi, doszukujesz się tego w zwykłych czynnościach.

- Chłopak zachowuje się względem ciebie, tak samo, jak w stosunku do nas. - kontynuowała dziewczyna Syriusza, spojrzała znacząco na McDonald i obie zakryły sobie usta. Lils wiedziała, że przyszedł im jakiś ciekawy wniosek, którym za chwilę się z nią podzielą. Miała przeczucie, że nie spodoba się jej to.

- Chyba, że ty chcesz, aby James to robił. - pisnęła, nienaturalnie wysokim głosem Mary. Ich dedukcja wywołała u dziewczyny wielkie rumieńce. Nic nie odpowiedziała, odwróciła się od nich i udawała, że patrzy w okno.

- Odpowiadaj Lils! - nalegała Meadowes.

- Mylicie się. - szepnęła i wyszła z pokoju.

Tok rozumowania dziewczyn zaskoczył ją, lecz musiała w głębi ducha przyznać im racje. Możliwe, że chciała, aby James ją podrywał, chciała, aby zabiegał o jej względy. Uczucia, który były w niej podczas ich rzekomego flirtu strasznie się jej podobały. Przypomniała sobie jego zaskoczenie, rozczarowanie, gdy dowiedział się, że jest z Agustinem. Fakt, że mógł być o nią zazdrosny, podłechtał jej próżne, w tym momencie ego.

Kłótnie jakie odbywała w ostatnim czasie ze swoim chłopakiem o Pottera, pogłębiały jej odczucia w tej sprawie. Agustin zawsze był spokojny i rozważny, poruszał drażliwe tematy, tylko wtedy, gdy miał stuprocentową pewność, co do swoich obaw. Dlatego chciał rozmawiać o nim, dlatego wybuchnął z jego powodu. Czuł, że James może mu zagrozić i odebrać Lily. Znał ją na tyle dobrze, że wiedział, że podświadomie pozwoliłaby mu na to. Agustin to wiedział, a ona nie.

Jej odkrycie zszokowało ją. Mogła polubić Jamesa Pottera!

Natomiast James od paru dni chodził zadowolony z siebie. Delikatnie zaczepiał Lily, lecz nikt nie widział, że to robi. Nawet Syriusz uważał, że skończył z nią i w końcu skupi się na żartach i innych dziewczynach. Widział, że jego przyjaciel obmyśla plan wielkiego podrywu, jednak, gdy pojawiła się Doracas zamilkł i więcej nie poruszył tego tematu. Łapa po raz pierwszy myślał o swoim związku poważnie. James cieszył się z tego powodu i wspierał go w tych działaniach.

Pogrążony w swoich rozmyślaniach, zawędrował na piąte piętro, gdzie natknął się na całującą parę. Była to Lily z Agustinem. Jego Lils całowała się z tym nadętym Puchonem! Bez słowa minął ich i skierował się do swojego dormitorium, dotarł tam szybko, dzięki skrótom. Zastał w nim Remusa i Syriusza.

- Lily ślini się na środku zamku z tym bałwanem. - krzyknął do swoich przyjaciół.

- Ma do tego prawo, James. - zaczął Remus.

- Myślałem, że etap Lily mamy za sobą. - żalił się Syriusz. - Zapomnij o niej. Nie widzisz, że ona ma kogoś.

- Łapa ma rację, musisz ruszyć na przód. Poznaj jakąś miłą dziewczynę.

- Może Mary. - krzyknął Black.

- Mary? - zapytał Lunatyk.

- Tak, nasz Mary. Nie widzisz, jak wodzi za Jamesem wzrokiem, gdy ten zagaduje Evans. Masz pod nosem idealną kandydatkę.

- Tak to świetny pomysł. Możesz umówić się na podwójną randkę z Syriuszem, Dor. - Rogacz spoglądał na nich jak na parę wariatów. Chciał pogadać o Evans, a oni planują jak go umówić z Mary, jej przyjaciółką. Ich plany były coraz gorsze, bał się, że za chwilę zaplanują ich ślub.

- Przestańcie. - krzyknął. - Niech chcę żadnej innej dziewczyny oprócz Lily. Zrozumcie to.

- Ale Mary jest fajną dziewczyną. - jęknął Lunio.

- No właśnie, spotkaj się z nią wszyscy będą zadowoleni. - wtórował mu Łapa. James miał wrażenie, że rozmawia z ćwierć mózgami.

- Dajcie mi spokój.

- Rogacz i Mary jak to ładnie brzmi. - kontynuował Remus.

- Nie, musimy jej, znaleźć pseudonim. - przekonywał Syriusz.

- Dobra może, Mała albo czekolada?- wymyślał Lunatyk. Syriusz dołączył do niego. Potter nie mógł uwierzyć, że to jego przyjaciele. Zachowali się jak stare małżeństwo, które próbuje wydać swojego syna-kawalera.

- Skończcie! - krzyknął. - Nie umówię się z McDonald. Mam po dziurki w nosie, waszej psiej solidarności.

- Co? - zdziwili się.

- Koniec tematu, pchlarze. - chłopcy zamilknęli.

Lily poświęciła więcej uwagi na obserwację Pottera. Zauważyła, że czochra włosy, gdy się denerwuje lub nudzi. Ten gest był uroczy. Jego oczy zawsze mają ciepły wyraz. Szczególnie zachwyciły ją jego dłonie, były silne i męskie, a zarazem delikatne. Widziała, jak łapie znicza. Szybkim, zdecydowanym ruchem, zaciskał delikatnie palce na złotej kuleczce. Rozmyślanie o nim dekoncentrowało ją, szczególnie podczas treningów, gdzie podczas lotu na miotle jego oczy były często na jej poziomie i mogła patrzeć wprost na nie, a nie z dołu lub ukradkiem, jak zwykle to robiła. W szatni podziwiała jego muskularny tors, gdy potem o tym myślała, robiła się czerwona, jak piwonia.

Agustin zauważył, że Lils jest coraz częściej nieobecna myślami. Nie lubi, jak wspomina o Huncwotach i Jamesie, próbował jej delikatnie zasugerować, aby się z nim nie zadawała, lecz nie chciał wyjść na zaborczego chłopaka.

Tymczasem życie innych Gryfonów z siódmego roku płynęło innym torem niż Evans i Pottera. Perter wymykał się od przyjaciół i znikał na długie godziny. Remus zajmował się nauką, obowiązkami prefekta, poskramianiem pomysłów Syriusza i szukał sposobu, jak złagodzić skutki transformacji w wilkołaka. Syriusz kuł nowe podstępy, podrywał Dorcas, dręczył swojego brata, całował Dor, wykręcał kawały Ślizgonom, zabiegał o uwagę Dor, całował ją, myślał o niej. Mary cały czas plotkowała o chłopakach. Lily zamykał się w sobie i uciekal myślami od nich wszystkich, a James paplał do niej beztrosko.

Podczas jednego ze swoich monologów Potter zwraca jej uwagę, że go nie słucha.

- Nie zwracasz uwagi na, to co mówię Lily. - żali się. Lily jest rozdrażniona. Agustin nie chce, aby się zadawała z Rogaczem, ten cały czas przeszkadza jej w myśleniu i plecie o taktyce na najbliższy mecz.

- Słuchaj Potter, nie mam ochoty słuchać, tego co mówisz. Daj mi spokój.

- Uspokój się. Nic złego nie robię.

- Jesteś pewien? - zapytała. Ich spojrzenia się spotkały i James zrozumiał, że ona wie, że się jej przygląda cały czas i świadomie zaczepia.

- Cholera. - wyrwało mu się. - Musimy pogadać, choć do mojego dormitorium. - kiwnęła głową na znak zgody i poszła za nim bez słowa. Gdy byli już na miejscu, dziewczyna zaatakowała go.

- Skończy się na mnie gapić Potter i posyłać mi dwuznaczne teksty.

- Spokojnie Lily. Nie gapię się na ciebie, patrzę na mojego rozmówcę po prostu. A to, że nie rozumiesz mojego żartu, to nie moja wina.

- Dobrze, wiesz, że robisz to specjalnie. Dziewczyny myślą, że zwariowałam, ale wiem, ze zaczepiasz mnie specjalnie. Jaki masz cel Potter? Chcesz mnie wkurzyć? To gratuluję udało ci się.

- Nie rozumiem. - spytał zbity z tropu.

- Flirtujesz ze mną, do jasnej cholery Potter. Ja mam chłopaka, tak nie można.

- Chciałem zauważyć, że odpowiadasz tym samym. Zachęcasz mnie do tego.

- Nie prawda.

- Prawda.

- Nie! - broniła się dalej.

- Lily posyłasz mi TO spojrzenie, gdy myślisz, że nie patrzę.

- Jakie spojrzenie? - spytała zbita z tropu.

- To, jakie miałaś podczas naszego pocałunku. Patrzysz na mnie nim podczas treningów, lekcji, za każdym razem, gdy cię na tym przyłapię. Masz je nawet, jak odpływasz myślami, gdzieś daleko. Może nie uważasz mnie za bystrego faceta, lecz mam oczy i widzę pewne rzeczy. Lily nie patrzysz na mnie już tym lodowatym wzrokiem, rumienisz się, gdy coś do ciebie mówię, gdy ktoś nakryje cię na pogrążaniu się w myślach. Jesteś inna w stosunku do mnie, niż kiedyś. - Lily poczerwieniała na jego słowa, przejrzał ją, wiedział, że o nim myśli. Gdy się do niej zbliżył. Zareagowała gwałtownie, spoliczkowała go i starała się zaszczycić najbardziej lodowatym spojrzeniem,na jakie ją stać.

- Mylisz się. - rzuciła mu i uciekła z jego dormitorium.

Biegła przed siebie do pokoju wspólnego puchonów. Musiała się wygadać komuś. Dziewczyny pewnie,by poparły Rogacza, tylko Agustin zmiesza z błotem Pottera i ją pocieszy.

Zły puchon, przemierzał korytarze szkolne, wywołał Pottera z pokoju Gryfonów. Zaskoczony szukający czekał na rozwój wydarzeń.

- Jak jeszcze raz, rozzłościsz Lily to zrobię ci krzywdę. Zrozumiano? - rzucił prefekt w jego kierunku.

- Nie radzę ,zadzierać ze mną Vascez.

- Trzymaj się z dala od mojej dziewczyny Potter.

- Zobaczymy, jak długo będzie twoja. - rzucił czarnowłosy i zniknął za portretem Grubej