Kochać to także umieć się rozstać. Umieć pozwolić komuś odejść, nawet jeśli darzy się go wielkim uczuciem. Miłość jest zaprzeczeniem egoizmu, zaborczości, jest skierowaniem się ku drugiej osobie, jest pragnieniem przede wszystkim jej szczęścia, czasem wbrew własnemu.

Aby znaleźć miłość, nie pukaj do każdych drzwi. Gdy przyjdzie twoja godzina, sama wejdzie do twego domu, w twe życie, do twego serca.

Usłyszałam jej krzyk, a później upadek. Bardzo głośny upadek... Zbiegłam powoli po schodach i stanęłam w witrynie drzwi. W pewnej chwili dostałam "małego" zawału serca. Moja matka, leżała na podłodze, a on stał i patrzył na mnie ze swoim irytującym uśmiechem. Nie znałam go, nigdy nie widziłam go w naszym domu. Miał na sobie skórzaną kurtkę koloru brązowego i jasne jeansy, w niektórych miejscach potargane. Wyglądał jak... morderca, typowy morderca. Ale przyznam, był całkiem przystojny. Miał blond włosy związane w kucyk, bladą cerę, a z pod kurtki widać było jego klatkę piersiową. Zbliżył się do mnie i okrążył dookoła.

-No, no, no... wiedziałem, że tutaj cię znajdę, moja droga Amy. -powiedział z tajemnicą w głosie. Spojrzałam na niego, prosto w te czarne oczy.

-Skąd mnie znasz? I co zrobiłeś mojej matce? -zapytałam, lecz po chwili podbiegłam do kobiety. Miała ślad w krztałcie księżyca na prawym nadgarstku, z którego leciała krew. Jej twarz wyrażała tylko i wyłącznie strach i ból. Wiedziałam, że nie żyję, że jej organizm jest wyniszczony. Jeszcze raz odwróciłam się w stronę oprawcy.

-Ty chyba nie znałaś swojej mamy, kochanie. Była potworem, teraz pójdzie się smażyć w piekle. I dla twojego bezpieczeństwa ją zabiłem. Spójrz na to. -podszedł do jej ciała i dotknął palcem wskazującym jej oka. Wyjął soczewkę i wtedy widziałam to, co ukrywała przede mną przez 19 lat. Jej tęczówki były koloru płynnej czerwieni. Odsunęłam się od niej i upadłam tuż przy ścianie.

-Kim była? Kim ty jesteś? -zapytałam go cicho. Zaśmiał się.

-Wiem, że nie jesteś głupia. Jesteśmy nieśmiertelni, zabijamy... Boisz się? -odpowiedział pytaniem na pytanie. Wstałam z miejsca i stanęłam z nim twarzą w twarz. Mój oddech był nie równy, czuł to.

-Nie. -odparłam drżącym głosem. Uśmiech wkradł się na jego twarz, zbliżył się.

-Na pewno? -wyszeptał...