Zastrzeżenie: Nie jest to moja praca, tylko tłumaczenie angielskiego oryginału należącego do Winged and Dangerous. Prawa do sagi, bohaterów należą do Stephenie Meyer.


Rozdział 9: Nie wspominając, że…

Dwa miesiące później

Minęły dwa miesiące od momentu, kiedy Jasper się do mnie wprowadził i teraz byłam już pewna, że się w nim zakochałam. Byliśmy ze sobą nierozłączni i sądzę, że po prostu… samo się stało. Nie sądziłam jednak, że Jasper czuł to samo, więc nie zamierzałam mu tego mówić. Nie chciałam zniszczyć naszej przyjaźni.

Siedzieliśmy na wersalce i rozmawialiśmy. Ostatnio naprawdę często tam przebywaliśmy. Akurat toczyła się rozmowa o szkole, kiedy to temat zszedł na chłopaków.

- Bello tak bardzo chciałbym, byś w końcu zaczęła siebie realnie widzieć. Jesteś piękna, mądra, zabawna, troskliwa i naprawdę dobrze się z tobą przebywa. Każdy chłopak w szkole się w tobie kocha.

- Co? Każdy?

- Tak. To takie frustrujące! Kiedy tylko jestem w twoim otoczeniu, jedyne, co czuję od tych chłopaków obok, to pożądanie! Doprowadza mnie to do szału!

Wow. Jestem pewna, że gdybym była człowiekiem, byłabym bardziej czerwona od pomidora.

- Nie wspominając, że… - Jasper wyglądał, jakby właśnie powiedział za dużo i nagle przestał się odzywać.

- Nie wspominając, że co, Jasper? – spojrzałam na niego poważnie, a on westchnął.

- Nie wspominając, że frustruje mnie to jeszcze bardziej wiedząc, że ja również należę do tego grona.

Zamarłam, intensywnie obserwując mężczyznę siedzącego obok. Kiedy zaczął wstawać, szybko się otrząsnęłam. Przez długi czas powstrzymywałam moje uczucia do niego, ale po usłyszeniu tego wszystkiego uwolniłam je. Jasper wydawał się być zaskoczony przez chwilę.

- Ja ciebie też kocham, Jasper – uśmiech na jego twarzy był szerszy, niż kiedykolwiek miałam szansę widzieć.

Pocałował mnie. Mogłam wyczuć emanujące z niego szczęście. Edward się do tego nie umywał – jego pocałunki zawsze były takie ostrożne, pełne wahania. Jasper całował z pasją, a zarazem delikatnie. Słodko i jednocześnie natarczywie. Jak wyczuł, że się mu odwzajemniam, zrelaksował się.

Oderwał się i spojrzał mi w oczy.

- Kocham cię.

- Ja ciebie też kocham.

Resztę nocy spędziliśmy na próbach czegoś nowego. Nie rozmawialiśmy, tak jak to zwykle bywało. Całowaliśmy się przez cały ten czas. I – mogę wam zdradzić – lubiłam to o wiele bardziej, niż rozmowę.